NATCAR
BETA CAR

Pleyel i Chopin, czyli historia emigranckiej przyjaźni

Każdy, kto sam kiedykolwiek grał na fortepianie lub miał w rodzinie czy gronie przyjaciół osobę grającą, każdy, kto choćby trochę interesował się muzyką, słyszał z pewnością nazwisko Pleyel.

Kojarząc to nazwisko, jak najsłuszniej zresztą, ze znaną w świecie firmą z Francji budującą fortepiany, wymawiamy je „plejeel”, akcentując i przeciągając lekko głoskę e w drugiej sylabie, co nadaje brzmieniu elegancką lekkość. Chciałoby się rzec, iście francuską powłóczystość. Tymczasem założyciel tej fabryki, Ignaz Joseph Pleyel, był Austriakiem, tak więc jego nazwisko wymawiano „plajel”, a nawet... „plajl”. Owo akcentowane dziś przez nas z francuska e w drugiej sylabie dodał sobie bowiem sam Ignaz: jego rodzina nazywała się właściwie Pleyl!

Ignaz Josef Pleyel, z Austrii do Francji
Urodzony 260 lat temu w dolnoaustriackim Ruppersthal Ignaz Josef Pleyl był synem wiejskiego nauczyciela, kościelnego i kierownika chóru. Mimo że wielodzietna rodzina była bardzo biedna, ojciec rozpoznawszy talent muzyczny chłopca wysłał go – dzięki finansowemu wsparciu hrabiego Erdödy – na naukę do samego Haydna! Utalentowany i pracowity młodzieniec w wieku 19 lat był już autorem dwóch oper, symfonii i koncertu wiolonczelowego. Aby się dalej kształcić, wyruszył w świat: najpierw do Włoch, potem do Francji i Anglii. Osiadł wreszcie w Paryżu, gdzie przybył dopiero w 1795 roku, mając 38 lat. Wkrótce założył w tym mieście wydawnictwo nutowe i sklep muzyczny, a w 1807 roku słynną fabrykę fortepianów, która przez ponad dwieście lat (zamknięto ją z końcem 2013 roku) cieszyła się uznaniem pianistów, nazywających instrumenty tej firmy mianem „fortepianowego Ferrari”.

Syn Camille Pleyel, konstruktor fortepianów
W 1805 roku Ignaz wybrał się w swoje ojczyste strony z najmłodszym, wówczas niespełna 17-letnim synem Camille’em. Podczas pobytu z ojcem w Austrii Camille poznał Ludwiga van Beethovena. Zabawne, że młodzieniec odniósł się do pianistycznych umiejętności wielkiego muzyka bez zachwytu. Zanotował: „Najwyraźniej nie można być jednocześnie kompozytorem i wykonawcą”. Mimo to spotkanie to zadecydowało o jego dalszej przyszłości i związaniu jej z muzyką. Camille, niezły pianista, został wydawcą nut i budowniczym fortepianów. Wydawnictwo nutowe oraz fabrykę instrumentów La Maison Pleyel przejął w 1831 po śmierci ojca. Do historii muzyki przeszedł jednak przede wszystkim jako organizator życia muzycznego. To Camille’owi właśnie Paryż zawdzięcza słynną Salle Pleyel, która zapoczątkowała działalność w 1827 roku i aż do otwarcia filharmonii paryskiej w 2015 roku pełniła funkcję głównej sali koncertowej stolicy Francji!

Paryski sukces Fryderyka Chopina
W Salle Pleyel właśnie zadebiutował w Paryżu, w 1832 roku, młodziutki Chopin. 21-letni Fryderyk przybył do Francji we wrześniu 1831 roku, po blisko rocznym, wydłużonym przez oczekiwanie na francuską wizę, pobycie w Wiedniu (powstanie listopadowe pokomplikowało bowiem obywatelom zaboru rosyjskiego podróże po Europie). Chopin wystąpił więc w salonie muzycznym Pleyela i odniósł w Paryżu sukces, a jego nazwisko stało się głośne, zaś o towarzystwo i względy utalentowanego muzyka zabiegali zachwyceni paryżanie i paryżanki. Do przyjaciół polskiego kompozytora zaliczali się literaci (Musset, Balzac i Heine), muzycy (Mendelssohn Bartholdy i Liszt) oraz malarze (Delacroix). Większość z wymienionych tu artystów była mniej więcej w wieku Chopina: Musset, Mendelssohn i Liszt byli jego rówieśnikami.

Przyjaźń z Camille’em Pleyelem
Inne podłoże musiała mieć natomiast serdeczna i dozgonna przyjaźń Chopina z Camille’em Pleyelem. Z listów, które Fryderyk pisał do rodziny w Polsce, dowiadujemy się, że tęsknił, że czuł się samotny. Może w starszym o 22 lata przyjacielu szukał namiastki ojca? Z pewnością obaj mieli po prostu wiele wspólnych tematów. Czy rozmawiali o wrażeniach Chopina z dwuletniego pobytu w ojczyźnie ojca Camille’a? Czy sympatia do młodego emigranta przypominała Pleyelom ich własne rodzinne losy? Wspomniana tu wcześniej wyprawa ojca i syna do Wiednia była dla Ignaza powrotem do ojczyzny po ponad dziesięciu latach banicji. Podczas pierwszego pobytu we Francji tkwiącej w rewolucyjnym chaosie Ignaz został w 1793 roku aresztowany jako podejrzany i niebezpieczny element. W więzieniu skomponował kantatę La Revolution du 10 Aout ou le Toscin allégorique, która wprawdzie uratowała go od gilotyny, ale za to sprawiła, że w oczach Austrii jako persona non grata doczekał się zakazu wjazdu do kraju. Historia ta była z pewnością ważnym wątkiem w rodzinnych opowieściach Pleyelów. Możemy też założyć jako pewnik, że Camille zrewidował swój młodzieńczy pogląd wyrażony po wizycie u Beethovena, że dobry kompozytor nie może być jednocześnie dobrym wykonawcą, jako że Fryderyka podziwiał niezmiernie i za jego utwory, i za pianistyczną wirtuozerię.

Pleyel wydawcą utworów Chopina
Swoje uznanie i sympatię do utalentowanego przyjaciela Camille Pleyel wyrażał również w tym, że oddawał mu do dyspozycji najnowsze i najlepsze instrumenty z własnej manufaktury. Była to zresztą jednocześnie znakomita reklama dla firmy, móc opowiadać klientom, że wielki Chopin grywa wyłącznie na instrumentach z La Maison Pleyel.
Chopin z wdzięczności za udostępnianie znakomitych instrumentów dedykował Camille’owi cykl preludiów op. 28, skomponowanych podczas pobytu na Majorce na – oczywiście – pleyelowskim fortepianie. W liście do przebywającego w Paryżu przyjaciela, Juliusza Fontany, napisał stamtąd tak: „Przejdź się do Pleyela, bo fortepian jeszcze nie przyszedł. Jakim traktem go posłali? Dostaniesz Preludia wkrótce. Mieszkać będę zapewne w przecudownym klasztorze, najpiękniejszej pozycji na świecie (…) Jestem blisko tego, co najpiękniejsze. Powiedz Pleyelowi, że dostanie niedługo manuskrypta”. Informacja o „manuskryptach”, czyli wspomnianych preludiach, była ważna, gdyż Pleyel był również wydawcą utworów Chopina i za dostarczone nuty płacił muzykowi honorarium.
Bezinteresownie natomiast, z racji wielkiej sympatii, dedykował Chopin żonie Camille’a, Marii, trzy swoje nokturny op. 9. Pochodząca z Belgii Marie Moke-Pleyel będąca rówieśnicą Fryderyka, a więc ponad dwadzieścia lat młodsza od męża, nie należała do najwierniejszych. Utalentowana pianistka i wielkiej urody młoda kobieta miała wielu wielbicieli (zaliczali się do nich m.in. Mendelssohn, Musset, Schumann), przez co jej małżeństwo z Camille’em przetrwało ledwie pięć lat.

Tylko na fortepianie firmy Pleyel
Chopin chętnie korzystał z fortepianów Pleyela i rzeczywiście szczerze je reklamował. Zaraz w 1831 roku pisał zachwycony do Tytusa Wojciechowskiego: „Pleyelowskie fortepiany non plus ultra!” Prosząc Pleyela o udostępnienie instrumentu w goszczącym go prywatnym salonie, zwracał się do niego niekiedy w żartobliwy sposób, np.: „Czy zechciałby Jego Ekscelencja przesłać fortepian do pani Potockiej na jutro wieczór? Nikt poza mną nie będzie na nim grał”. Muzyk pośredniczył też w transakcjach lub darowiznach. Wśród zachowanej korespondencji Chopina znajduje się m.in. liścik 17-letniej wówczas panny Marii Wodzińskiej, z którą połączyło go uczucie tak wielkie, że oboje zaręczyli się potajemnie podczas pobytu w Karlsbadzie w 1836 roku: „Pantofle skończone, przesyłam je (...) Fortepian służewski tak jest zrujnowany, że ani sposobu grać. Proszę więc pamiętać o Pleyelu. W szczęśliwszych czasach jak dzisiejsze (to się ma tyczyć nas) mam nadzieję, że usłyszę Pana grającego na tym fortepianie”. Marzenie panny Marii nie miało się nigdy spełnić. Rodzice posażnej arystokratki kategorycznie sprzeciwili się małżeństwu z chorowitym muzykiem. Narzeczeni nie spotkali się już nigdy.

Pleyel, towarzysz ostatniej drogi
Często niedomagający i dręczony przed publicznymi występami wielką tremą Fryderyk niechętnie koncertował. W całym swoim życiu wystąpił trzydzieści razy, z czego aż dwanaście w Salle Pleyel. Jego koncerty gromadziły każdorazowo liczne audytorium. Tak też było na ostatnim koncercie, 16 lutego 1848 roku. Z zachowanych do dziś listownych relacji wiemy, że trema Chopina, która mu towarzyszyła przed każdym występem, była tym razem tak silna, że genialny muzyk zemdlał przed tym koncertem w pokoju dla artystów. Wpłynął pewnie na to pogarszający się stan zdrowia artysty. 17 października następnego roku Fryderyk Chopin zmarł.
Trumnę ledwie 39-letniego kompozytora nieśli jego przyjaciele: muzycy Meyerbeer i Franchômme, malarz Delacroix oraz protektor, konstruktor fortepianów, na których z lubością grał, wydawca jego dzieł – Camille Pleyel, syn Ignaza z Ruppersthal w Dolnej Austrii.

Muzeum rodziny Pleyelów
Muzeum Pleyela mieszczące się w domu, w którym w 1757 roku przyszedł na świat Ignaz Josef Pleyl, znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie późnogotyckiego kościoła św. Idziego w Ruppersthal.
W muzeum znajdują się pamiątki rodzinne Pleylów, historyczne wydania nut oraz zabytkowe instrumenty z paryskiej manufaktury Pleyelów: tzw. Tafelklavier (fortepian o pudle przypominającym płaską, niewysoką komodę), harfę, harmonium oraz fortepian z 1831 roku. Fortepian ten od powstania muzeum w 1998 roku jest wykorzystywany podczas regularnie odbywających się tu koncertów. Ich organizatorzy wspominają, że na pierwszy koncert przybyła czwórka słuchaczy. Oryginalne wnętrze, rzadkie instrumenty i zapał prężnie działającego Towarzystwa Pleyela sprawił, że publiczność przestała się mieścić w malutkim, mieszczącym zaledwie 50 osób salonie. Dlatego w ubiegłym roku w Ruppersthal zbudowano i otwarto nową salę koncertową dla ponad setki słuchaczy!
Tych, którzy chcieliby wyruszyć na wiosenną wycieczkę śladami słynnego budowniczego fortepianów, zachęcam nie tylko do zwiedzenia muzeum, ale też do spaceru po tej malutkiej wiosce, liczącej dziś niewiele ponad 500 mieszkańców, i po budzących się z zimowego snu do życia winnicach. Warto teraz odwiedzić okoliczne Heuriger. Położone w Weinviertel Ruppersthal, bogate w lessowe grunty i nasłonecznione południowe zbocza, pochwalić się może znakomitymi winami. Z pewnością warto popróbować zawartości miejscowych piwniczek i pomyśleć chwilę o polsko – austriackiej przyjaźni Chopina i Pleyela.

Dorota Krzywicka-Kaindel, Polonika nr 259, luty 2016

Top
Na podstawie przepisów art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. informujemy, iż Österreichisch-Polnischer Verein für Kulturfreunde „Galizien“, jest administratorem danych osobowych, które przetwarza na zasadach określonych w polityce prywatności. Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług na zasadach określonych w tej polityce. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie w można określić w ustawieniach przeglądarki internetowej z której Pan/Pani korzysta lub konfiguracji usług internetowej. More details…