Stalowooka bogini

Autoportret, ©VBK Wien, 2004
Obrazy Tamary Łempickiej zna cały świat, podczas gdy w Polsce wciąż wiedzą o niej tylko nieliczni. Jej dzieła, osiągające zawrotne ceny na aukcjach sztuki, częściej wiszą w rezydencjach wielkich gwiazd, niż w muzeach.

Kim była Tamara Łempicka, która dziś na nowo fascynuje i zachwyca? Artystka świetnie bawiła się fałszowaniem własnej biografii, dlatego z perspektywy czasu niczego nie można być dziś pewnym. Z całym jednak prawdopodobieństwem przyszła na świat w 1898 roku w Warszawie, w zamożnej rodzinie Górskich.

Gęsiarka z adwokatem
Malarstwo interesuje ją od najmłodszych lat. Jako 13-letnia dziewczynka pobiera profesjonalne lekcje rysunku we Włoszech. Rok później na balu w Petersburgu, na którym pojawia się jako gęsiareczka z żywą gęsią, spotyka swoją pierwszą wielką miłość. Przystojny i zamożny adwokat Tadeusza Łempicki z miejsca traci dla niej głowę, a dwa lata później poślubia młodziutką piękność
W ucieczce przed Rewolucją Październikową, losy rzucają Tamarę wraz z maleńką córeczką Kizette do Paryża. Tadeusz, po przejściu piekła bolszewickiego więzienia dołączy do nich poźniej, ale już jako zgorzkniały i depresyjny mężczyzna. Na obczyźnie okazuje się niezdolnym do podjęcia jakiejkolwiek pracy „nieudacznikiem" i „głupcem", jak określa go rozczarowana młoda żona.

Trzy paczki papierosów i kokaina z walerianą
Co innego Tamara, która w Paryżu rozkwita i zaczyna odkrywać uroki życia. Schadzki w portach, lesbijskie związki, a do tego trzy paczki papierosów dziennie, kokaina i końskie dawki waleriany. W przerwach biega na zajęcia do Paryskiej Akademii, gdzie nauk udzielają jej wielcy tych czasów: Maurice Denis i André Lhote, piewca nowoczesnego kubizmu.
Łempicka nie ukrywa, że maluje dla pieniędzy. Tym stwierdzeniem świadomie odcina się od mało eleganckiej i klepiącej biedę bohemy, aspirując do towarzystwa tylko tych najlepszych i najpiękniejszych, których za sowitą opłatą uwiecznia na swoich obrazach. Szybciej niż się spodziewa przychodzi wielka sława - od 1923 roku wystawiają ją najlepsze europejskie galerie, a w wieku 28 lat staje się milionerką.
Prawdziwy przełom w jej karierze następuje w 1925 roku, dzięki paryskiej wystawie poświęconej Art Déco. Od tej pory styl ten na kilka długich lat zdominuje modę, obrazy i wnętrza, a jego niepodzielną królową stanie się polska malarka.

Piękna, zmysłowa i uwodzicielska
Będąc wcieleniem wampa i femme fatale, Tamara nie ma najmniejszych oporów przed nowymi doświadczeniami. Namiętność do kobiet podkreśla na obrazach, ukazując śmiałe kobiece akty, do których często pozują jej prostytutki lub przygodne osoby.
Malowane przez nią kobiety - przyjaciółki i kochanki - są perwersyjnie piękne i doskonale o tym wiedzą. Obnoszą czerwone usta, atłasowe suknie, futrzane kołnierze, pióra i fryzury na chłopczyce.
Motyw zgiętego małego palca, symbolu miłości lesbijskiej, pojawia się na jej płótnach równie często jak falliczne kalie. Jej artystyczne motto brzmi: „Nigdy nie kopiuj, stwórz własny styl". Pomysłem na sukces okazuje się mieszanka postkubizmu i neoklasycyzmu z drapieżnym urbanizmem. W modzie zaczyna być posiadanie jej obrazów. Są i tacy, którzy całokształt jej przyszłorocznych kolekcji wykupują z góry.
Sławę Łempickiej ugruntowuje oryginalny marketing - szereg z jej obrazów zdobi okładki prestiżowego niemieckiego żurnala „Die Dame". Najważniejszy z tej serii to „Autoportret", przedstawiający elegancką Tamarę za kierownicą zielonego Bugatti ( w rzeczywistości jeździła tylko żółtym Renault).

Bycie artystką usprawiedliwia
Łempicka wie, jak umiejętnie budować wizerunek, odwiedza kultowe miejsca i starannie dobiera towarzystwo. Wyzwoloną, piękną Polkę częściej widują bywalcy paryskiego „Ritza" i „Grand Hotelu" w Monte Carlo, niż jej własna rodzina. „Bycie artystką usprawiedliwia każde postępowanie" - powtarza Łempicka. W efekcie Kizette wychowuje się u ciotki Adrienne, a zgorzkniały Tadeusz coraz obojętniej patrzy na obrazy, na których żona uwiecznia ślady kolejnych miłostek. Jak na ironię, portretu męża Tamara nie skończy nigdy, opatrując go anonimowym tytułem: „Niedokończony portret mężczyzny".
Łempicka z wyższością właściwą geniuszom uważa, że wszystko co zsyła jej los bezsprzecznie jej się należy. Pogardza przy tym normami moralnymi, które jak twierdzi, dotyczą jedynie społeczeństwa przeciętniaków.

Bogaty mąż i lęk przed biedą
Drogi Łempickich ostatecznie rozchodzą się w 1928 roku, w tym samym, w którym Tamara poznaje starszego o 20 lat barona Kuffnera, świetnie prosperującego przemysłowca, za którego pięć lat później wyjdzie za mąż. Wcześniej jednak na zlecenie barona namaluje obraz jego kochanki, tancerki Nany de Herrery, którą uważa za wyjątkowo szkaradną i prymitywną kreaturę. Chociaż Łempicka po cichu współczuje baronowi złego smaku, nie przeszkadza jej to umieścić Nany na obrazie „Grupa czterech kobiecych aktów", jako tej najbardziej wulgarnej i najbrzydszej ze wszystkich.
Małżeństwo z bogatym baronem daje Tamarze tytuł i pieniądze oraz przywilej odrzucania zleceń. Jak na ironię, w tym samym pojawia się u niej depresja i obsesyjny strach przed biedą. Niedługo później zaczyna malować religijne motywy, które jednak natrafiają na obojętność, a nawet żarty krytyki.
Dzięki intuicji Tamary, Kuffnerowie wyjeżdżają do Ameryki na krótko przed wybuchem wojny. W Stanach artystka maluje przez 10 godzin dziennie, jednak jej sztuka nie znajduje już poklasku. Tematów do rozmów dostarcza jedynie ona sama, „ekscentryczna baronowa z pędzlem", organizująca niezapomniane przyjęcia w Hollywood. Nic dziwnego, że retrospektywa jej obrazów w 1962 roku okazuje się kompletną porażką. Rozgoryczona i wściekła artystka postanawia, że świat już nigdy nie ujrzy jej prac.

Odkryta po raz drugi
Jej opór słabnie dopiero 10 lat później pod wpływem gorących próśb Alaina Blondela, francuskiego historyka sztuki. Tym razem Tamara trafia na wyjątkowo ciepłe przyjęcie krytyków i publiczności. Pomimo, że żadne z jej dzieł nie osiąga wówczas ceny wyższej niż 10 tys. dolarów, kilka lat później „New York Times" okrzyknie Łempicką „stalowooką boginią ery automobilowej", co zapoczątkuje jej triumfalny powrót na szczyty.
Pod koniec życia artystkę urzeka Meksyk, tam też spędza ostatnie lata życia. Umiera w 1980 roku we śnie, a zgodnie z jej ostatnią wolą, Kizette rozsypuje prochy matki nad kraterem nigdy nie wygasającego wulkanu Popocatépetl.

Obrazy warte fortunę
Ten, kto kupił wczesne obrazy Łempickiej kilkanaście lat temu, na pewno nie przypuszczał, że przyniosą mu one fortunę. Dzisiaj obrazy sygnowane nazwiskiem "de Lempitzky" biją rekordy na światowych aukcjach sztuki. Najdroższy z nich, niepozornych rozmiarów „Portret pani Bush", sprzedano w maju tego roku za sumę 4,6 miliona dolarów! Łempicka byłaby dumna - zawsze czuła się głęboko upokorzona, gdy jej obrazy osiągały zbyt niskie ceny. Tak jak po śmierci męża w 1961 roku, gdy amerykański urzędnik oszacował cztery z jej obrazów na łączną sumę... 50 dolarów.

Femme Fatale epoki Art Déco w BA-CA Kunstforum
Na wystawę obrazów Tamary Łempickiej Wiedeń czekał latami. Projekt nabrał realnych kształtów, gdy do działań BA-CA Kunstforum przyłączyła się znakomita Royal Academy of Arts z Londynu (która dzieła polskiej malarki pokazała jako pierwsza latem tego roku). Wiedeńska galeria nie mogła sobie wymarzyć lepszej reklamy: „Austriacy są nieufni do rzeczy, których nie znają, chyba że chwalą je inni. A wystawa w Londynie okazała się ogromnym sukcesem" - ocenia Ingried Brugger, dyrektorka Kunstforum.
Przedsięwzięcie nie byłoby możliwe bez zaangażowania prywatnych kolekcjonerów, takich jak kreator mody Wolfgang Joop, który na wystawę wypożyczył osiem z dziesięciu swoich „Łempickich". Retrospektywę w Kunstforum uświetniają także obrazy z prywatnej kolekcji Jacka Nicholsona. Zwiedzającym udostępniono prawie 60 dzieł, z których niemal każde wywołuje niezatarte wrażenie.

Daria Kocięcka, Polonika 117, październik 2004

"Tamara De Lempicka. Femme Fatale des Art Déco."
16.09.2004 - 02.01.2005
BA-CA Kunstforum, 1., Freyung 8.

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…