Debiut teatralny Magdaleny Marszałkowskiej

fot, Anka Nidzgowska

Premiera sztuki "Okno na świat" odbyła się we wrześniu 2013 r. w Ateliertheater.

 

Główną bohaterką sztuki jest Halina, emerytka, wdowa i matka dorosłych już dzieci, która znajduje się w okresie życia zwanym przez wszystkich jesienią i w związku z tym czuje się bardzo samotna. Dorosłe dzieci są zajęte głównie sobą i zapewniają matkę, że świat wreszcie leży u jej stóp, bo w końcu jest niezależna i może robić to, na co ma ochotę.

Halina Graser, fot. Anka Nidzgowska

Zamknięta w czterech ścianach swojej jesieni życia Halina prowadzi monologi. W rozmowach z sobą gubi się, porównując przeszłość i marzenia z tym, co będzie. Już nie lubi oglądać wiadomości, o kolejnych tragediach nic nie chce słyszeć, interesuje się tylko tym, co ładne. Jej źródłem rzeczywistości staje się południowoamerykański serial o bogatych i pięknych ludziach.
Reżyserce spektaklu udało się w sposób sprytny naszkicować kilka aktualnych problemów społecznych, z punktu widzenia starzejącej się kobiety. Po śmierci ukochanego męża bohaterce brakuje perspektyw w życiu. Dzieci są daleko i nie rozumieją powodów jej frustracji. Z domu bohaterka wychodzi rzadko, bo, skoro nie ma o nikogo dbać, takiej potrzeby nie ma. Te okoliczności sprawiają, że Halina zostaje zepchnięta na margines społeczeństwa i podziela los, który dzielą miliony osób w jej wieku na całym świecie.
Aby wypełnić lukę między szarą rzeczywistością i niemożliwymi do spełnienia marzeniami, oraz dać osobom w podobnej sytuacji życiowej przynajmniej chwilę przyjemności - i sobie miliony dolarów - producenci filmów wymyślają seriale z coraz ładniejszymi bohaterami mieszkającymi w coraz bardziej egzotycznych miejscach tego świata,w których kłócą się między sobą o coraz więcej pieniędzy. Im ładniejsi bohaterowie, tym bardziej pochłoną żądną wrażeń kobietę, która nie widzi dla siebie innych perspektyw, niż podziwianie bogatych wymyślonych postaci.
Sztukę Magdaleny Marszałkowskiej można uznać bez wątpienia za bardzo udany debiut. Autorka porusza temat, o którym niewiele się pisze, ponieważ w czasach kultu młodości starość jest chętnie pomijana. A przecież dotyczy każdego z nas.

fot. Anka Nidzgowska

Magdalena Marszałkowska o tych najpoważniejszych problemach mówi lekkim, dowcipnym językiem, ale śmiejąc się w czasie spektaklu niejeden pomyśli: czy może nie czas, żeby wreszcie odwiedzić rodziców?!
Bardzo ciekawym zabiegiem inscenizacyjnym było wykorzystanie efektu "wprowadzenia" w sposób dosłowny na scenę bohaterów filmu, którym żyje Halina. Najpierw oglądamy ich na ekranie telewizyjnym, potem nasza bohaterka zaczyna naprawdę uczestniczyć w ich dyskusjach, ma wrażenie, że jest naprawdę częścią ich świata tak, jak oni stali się jej całym światem. Zabieg ten w sposób b bardzo trafny podporządkowany został koncepcji sztuki, jeszcze wyraźniej ukazując samotnośc bohaterki.
fot. Anka Nidzgowska

Sceny następują po sobie wartko. Chociaż dialogi bohaterów dotyczą spraw tak banalnych, jak to zwykle w tego typu serialach, to tym, co je odróżnia jest dowcip wzmocniony przez efekty parodii, a tym, co nieustannie przykuwa uwagę widza są monologi bohaterki, które sprawiają, że kontrast między światem filmu a rzeczywistością jest jeszcze bardziej wyraźny, a postać Haliny jeszcze bardziej smutna.
Znakomicie wykrzystana została muzyka ze znanych seriali, jak "Piękni i bogaci" czy "
Na wielką pochwałę zasługuje główna rola, w której wystąpiła śpiewaczka operowa i aktorka, Halina Grasser, znana zarówno publiczności polonijnej, jak i austriackiej.
Świetnie spisali się odtwórcy pozostałych ról, którzy zagrali wyraziste i tak jak należało, mocno przerysowane postaci. Szczególne brawa dla debiutantów na scenie za ich sposób podawania tekstu, mimikę, gestykulację, ruch sceniczny i charakteryzację: Katarzyny Kuczer, Katarzyny Waniek i Marcina Marszałkowskiego oraz dla tych już obytych ze sceną: Kamili Ploszajskiej i Aleksandra Gauzy.
Podkreślić należy też, że spektakl, dzięki tłumaczeniu na język niemiecki, mogli obejrzeć też niemieckojęzyczni widzowie.                
                                                                                                                                                                                                                                              Armin Innerhofer

 

Halina Graser in der Rolle der Halina, fot. Anka Nidzgowska


„Werde ich auch irgendwann im Alter vorm Fernseher enden?" Das habe ich mich gefragt, als ich das polnische Theaterstück „Fenster zur Welt" von Magdalena Marszalkowska im Ateliertheater in Wien geschaut habe. Was eigentlich von den Erwartungen her ein Amateurtheater war, entpuppte sich als ziemlich professionell. Die einzige ausgebildete Schauspielerin ist Halina Graser, die die Hauptrolle „Halina" spielte, eine ältere, einsame „oder doch eher unabhängige" Witwe. Doch ihre Kumpane spielten mit solch einer Passion und fehlerfrei, dass man ihnen gar nicht ansehen konnte, dass es in Wahrheit Laiendarsteller sind. Alle aus den unterschiedlichsten Studiengängen und Unternehmensbranchen haben sie jedoch eines gemeinsam, ihre Freundschaft. Wie die Regisseurin und Autorin des Stücks nach der Vorführung erzählten, verteilte sie die Rollen fast ausschließlich auf privaten Feiern bei einem Gläschen Wein an Freunde und Bekannte, die Interesse an einer Rolle hatten, außer bei ihrem Mann. „Die theatralische Ader meines Mannes habe ich mit den Jahren immer mitbekommen, wenn er krank wurde. Ihr wisst ja, wenn Männer einmal krank werden... Die Rolle des Gianfranco passte einfach perfekt zu ihm!", so die Autorin/Regisseurin. Sie sind das Fundament des Vereines XYZ, der an der Förderung der kulturellen und sprachlichen Diversität arbeitet.

fot. Anka Nidzgowska
Zur Geschichte: Die Witwe Halina lebt alleine mit ihrem Hund und ihrem Fernseher, der für sie das Fenster zur Welt ist. Nach dem Tod ihres 2. Mannes ist sie endlich Herrin über die Fernbedienung. Sie geht nur selten vor die Tür, denn schließlich sieht sie alles, was sie sehen muss oder will im TV. Besonders die Serien und Telenovelas haben es ihr angetan. Die Protagonisten werden zu ihren neuen Familienmitgliedern und einzigen Freunden. Parodien auf allzeitbekannte Serien, wie „Reich und Schön" oder auch „Grey's Anatomy" werden gezeigt und überzogen dargestellt, was übrigens das Publikum in immer wieder zu hörendes Lachen ausbrechen ließ. Selbst die deutschsprachigen Zuschauer verstanden alles, dank Übersetzungen, die auf einer Leinwand eingeblendet wurden. Die Realität und ihre Fantasie kommen sich immer näher, bis sie schlussendlich verschmelzen und man sich die Frage stellt, ob man auch so Serien-besessen wird oder gar schon ist.                                                                                                                                                                                                                                                                                                   Martin Stosik

 

fot. Anka Nidzgowska

 

 

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…