Moje miasto?

Jak się czujemy w Wiedniu? fot. photo 5000
Autorzy niedawno opublikowanego raportu ONZ podjęli próbę oceny dobrobytu w miastach świata. Okazało się, że światową stolicą dobrobytu jest Wiedeń, który wyprzedził Nowy Jork i Toronto. Jednym słowem: mieszkamy w cudownym mieście. Jak się w nim czujemy?

Jan, 63 lata. Jestem szczęśliwy, że mieszkam w Wiedniu. Nie wyobrażam sobie lepszego miasta na świecie. Może takie i są, ale nawet nie chcę tam jechać, bo Wiedeń jest moim wymarzonym miastem. Przyjechałem tu 30 lat temu, byłem zauroczony i tak zostało. Nie za duże, nie za małe – w sam raz. Mili ludzie, odpowiedni standard. Gdy widzę latem tłumy turystów z całego świata, którzy płacą, żeby kilka dni tu pomieszkać, a ja mieszkam tu ponad połowę swego życia, to jestem nawet dumny, że tak mi się w życiu poszczęściło.

Iwona, 22 lata. W Polsce nie miałam perspektyw – możliwości znalezienia pracy, w związku z tym wynajęcia mieszkania, a w konsekwencji założenia rodziny. Mój chłopak został w Polsce, pracuje na budowach, dorywczo. go tutaj ściągnę i będziemy razem, to będę mogła powiedzieć, że Wiedeń jest moim miastem. Może tak się stanie.

Małgorzata, 25 lat. Moje koleżanki „wyemigrowały" z Łochowa do Warszawy. Nie mam z nimi teraz kontaktu, ale przed ich wyjazdem marzyły, żeby załapać się do jakiejś lepszej pracy. Jedna miała już załatwioną w sklepie. Nie chciały mnie zabrać ze sobą. Dowiedziałam się, że po miesiącu wróciły. A ja przyjechałam do Wiednia. Nie jest lekko, ale jestem tu już dwa lata. Warszawa nie okazała się dla nich wymarzonym miastem, a moim miastem okazał się Wiedeń. Nie mam zamiaru stąd wyjeżdżać. A one niech sobie siedzą w Łochowie. To taka dziura, jakby kto nie wiedział.

Stanisław, 74 lata. W Wiedniu czuję się bezpiecznie. W Polsce muszę ciągle uważać, gdzie jest mój portfel. Jestem osobą starszą, więc jestem wdzięczny za okazaną mi pomoc. Tylko jak tu ufać ludziom, gdy młodzieniec w Katowicach pomagał mi wsiąść do pociągu z walizką, a w przedziale okazało się, że nie mam portfela.

Marek, 32 lata. Wiedeń można chwalić lub na niego narzekać. Dobrze jest tam, gdzie się dobrze czujemy. Dla mnie najważniejsi są moi bliscy, którzy zostali w Polsce. W Wiedniu jestem tylko dla pieniędzy. To nie jest moje miasto. Moim miejscem jest Polska, gdzie jest moja rodzina. Wrócę do niej, ale jeszcze nie teraz. Tam jest moje miejsce. Wrócę tam, gdzie nikt nie powie na mnie obcy. Może być biedniej, ludzie nie muszą się na ulicy do siebie uśmiechać, ale wiem, że jak ktoś się już uśmiechnie, to szczerze, a nie tak jak tu – niby się uśmiechają, ale dopóty, dopóki jesteś na swoim miejscu przeznaczonym dla obcokrajowca. Tutaj masz być pożyteczny – pracować tam, gdzie Austriak nie chce, i grzeczny – pierwszy się kłaniać.

Anna, 19 lat. W Wiedniu czuję się źle. Jest tu dużo rasizmu, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Ponadto Wiedeń to małe miasto, w którym można się nudzić. Jeśli ktoś lubi duże miasta pełne życia, to Wiedeń nie jest miejscem dla niego. Byłam w Londynie, więc mam porównanie.

Patrick, 17 lat. W Wiedniu nie czuję się bezpieczny. Moja matka jest Polką, ale że mam ciemniejszą karnację, bo mój ojciec jest Egipcjaninem, często napotykam ludzi, którzy mnie przezywają, a czasami dochodzi nawet do rękoczynów. Kiedyś wczesnym wieczorem jechałem metrem. Byłem sam w przedziale, wiec włożyłem słuchawki do uszu. Nagle wsiadło kilku facetów około czterdziestki i od razu wiedziałem, że będą kłopoty. Jeden z nich podszedł do mnie i zaczął mi ubliżać, po czym chwycił mnie za koszulkę. Zaczęła się szarpanina, podczas której ten facet dał mi pięścią w nos. W domu nie chciałem mówić tacie, co się stało, ale od tej pory boję się w Wiedniu chodzić sam.

Michał, 30 lat. Od ponad 5 lat ciężko pracuję w Wiedniu. Miałem wypadek, byłem w szpitalu, a potem w sanatorium. A tam pacjentka, starsza Austriaczka, ze złością powiedziała mi, że powinienem się leczyć tam, skąd pochodzę, bo sanatoria należą się tylko Austriakom. Czasami trudno jest mi uwierzyć, że Wiedeń to moje miasto.

Zosia, 21 lat. Chociaż i tak wszyscy wiedzą, ale za każdym razem, gdy mówię moim znajomym w Polsce, że mieszkam w Wiedniu, to widzę zazdrość w ich oczach. I to mi się bardzo podoba. Każdy by tak chciał. Wiedeń jest moim miastem.

Patrycja Brzoza, Polonika nr 214, listopad 2012

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…