Z czego jesteśmy dumni?

Naszych czytelników zapytaliśmy tym razem, z czego – jako Polacy – są najbardziej dumni. Bo przecież jako naród mamy wiele powodów do dumy, nawet jeżeli na co dzień nie zastanawiamy się nad tym.


Irena, lat 36
Najbardziej jestem dumna z wysokiej jakości wykształcenia w Polsce. Nie wiem, jak jest teraz, już po reformach. Za moich czasów licealnych mówiło się, że program jest przeładowany, że nie kładzie się nacisku na jedną grupę przedmiotów i nie kształci się w konkretnym kierunku. W moim liceum, i pewnie w innych też, wszystkiego było tyle samo: biologii, fizyki, historii, geografii, a do tego plastyka i muzyka, i tak dalej. Wszystko było tak samo ważne i było tego za dużo! To był początek lat dziewięćdziesiątych, zaraz po przemianach, i wszystko, co było komunistyczne, było złe. Porównywano nas do „zachodniego” systemu nauczania, gdzie podobno od najmłodszych lat dziecko uczyło się w tym kierunku, który odpowiadał jego zainteresowaniom. Sama, jako licealistka, narzekałam, że nie jest mi potrzebna do szczęścia wiedza, gdzie leży Honduras, i że w pracy do niczego nie będzie mi potrzebna znajomość budowy atomu. Teraz widzę to inaczej. Z dumą patrzę na zdziwione spojrzenia Austriaków, gdy zabieram głos w jakiejś rozmowie, właściwie obojętne, na jaki temat. Człowiek wszystkiego „liznął” i o wszystkim może coś tam powiedzieć. My, Polacy, mamy bardzo dużą wiedzę ogólną. Pewnie dlatego potrafimy się dostosować do różnych sytuacji, także tych zawodowych. Na przykładzie wielu moich znajomych widzę, że gdy przychodzi taka potrzeba, Polak potrafi się szybko przekwalifikować. Szybko uczymy się nowych zawodów i obowiązków. Jak się okazało w praktyce, moje wiadomości wyniesione z polskiego liceum są często większe niż te tutejszych magistrów. Zawsze jestem dumna, gdy w trakcie jakiejś rozmowy ktoś zapyta zdziwiony: „A skąd ty to wiesz?”, a ja odpowiadam: „U nas, w Polsce, uczą tego w normalnych szkołach”.
Jarosław, lat 52
Z Polaków mieszkających w Austrii raczej nie jestem dumny, bo nie dają mi do tego powodów. Moja duma z tego, że jestem Polakiem, wynika bardziej z historii. Gdy czytam książki historyczne, oglądam filmy dokumentalne związane z historią Polski, to wtedy czuję dumę. Szkoda, że nasi rodacy potrafią się pięknie jednoczyć tylko wtedy, gdy wydarzy się coś okropnego, takiego jak wojna czy śmierć ważnej osoby. Tak było po Smoleńsku czy śmierci papieża. Wtedy widać, że Polacy potrafią być silnym narodem. W trudnych sprawach trzymamy się razem, nie dajemy za wygraną. Polacy potrafią często stanąć na wysokości zadania, bez względu na to, co się o nich mówi. Mamy też taką odwagę cywilną, że jeśli się coś dzieje, to Polak często się wstawi za innymi. Plus to, że my, mężczyźni, jesteśmy gentlemanami wobec kobiet, czego Austriacy nie praktykują. Szlag mnie trafia, gdy widzę, że mężczyzna pcha się drzwiami przed kobietą albo nie ustąpi miejsca w autobusie starszej osobie. To takie coś, co moja babcia nazywała rycerskością, i my to chyba mamy.
Magda, lat 29
Jestem dumna z tego, że nasza nacja, czego by o niej nie mówić, jest nacją zahartowaną i bardzo wszechstronną. Z mojego punktu widzenia większość naszych rodaków to ludzie inteligentni, pracowici i umiejący skrupulatnie dążyć do celu. Przez pryzmat emigracji widzę to tak, że np. wiele osób z mojego kręgu znajomych studiowało lub studiuje w obcym języku, jednocześnie ciężko pracując w sektorach uważanych przez Austriaków za niechwalebne, co przecież wcale nie uwłacza niczyjej inteligencji i nie dyskwalifikuje przyszłej kariery czy satysfakcjonującej pracy na intratnym stanowisku. My się właściwie niczego nie boimy, ale najzwyczajniej zakasujemy rękawy i przeważne dostajemy to, czego chcemy! Poza tym cieszy mnie, bo że jestem dumna, to może za dużo powiedziane, kiedy oglądam polskie programy „poławiacze talentów”, i widzę, jak wielu zdolnych, wszechstronnie utalentowanych ludzi mamy w naszym kraju. Szkoda tylko, że często nie mają szans na dalszy rozwój, ale to już zupełnie inna historia...
Marek, lat 38
Najbardziej jestem dumny, gdy Polacy coś osiągają w dziedzinie sportu, bo w sporcie widać ciężką pracę nad sobą i samodyscyplinę. Jestem wielkim fanem Roberta Kubicy i trzymam kciuki za jego powrót do zdrowia. Mam nadzieje, że jeszcze zobaczymy go na torze Formuły 1. Na pewno wielu rodaków śledziło jego karierę z zapartym tchem i wielu osobom serce szybciej biło, gdy Robert pędził po torze i wyprzedzał najlepszych kierowców z ligi światowej. Uważam, że wielkim bohaterem dla Polaków był i jest Adam Małysz. Pokazał, że skromność i ciężka praca to droga do sukcesu, że nawet prosty chłopak może zostać sportowcem światowej klasy. Myślę, że my, Polacy mamy ciągle kompleksy, że jesteśmy gorsi od innych narodów, że wszyscy są lepsi od nas. Dlatego sportowcy, którzy osiągają sukcesy, dodają nam wiary w siebie. Nawet jeśli Klose i Podolski grają dla Niemców, to zamiast nazywać ich zdrajcami, ja jestem dumny, że osiągnęli sukces i pokazali, że „Polak potrafi”. Jeżeli chodzi o dumę, to lepiej skoncentrować się na sportowcach, bo w innych dziedzinach bywa słabo. Jeśli chodzi o polską politykę, to czasem wolałbym się schować ze wstydu.
Agata, lat 31
Jestem dumna, gdy widzę, że ktoś sobie radzi w obcym kraju, robi karierę albo po prostu znalazł „swoje miejsce”. Uważam, że Polacy świetnie potrafią się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu, nie tworzą polskiego getta, nawet jeżeli trzymają się z Polakami, to mają też innych znajomych. Jestem dumna, gdy Polacy integrują się, a mimo tego nie tracą swojej polskości. To jest najlepsza reklama dla Polski, kiedy my sami dajemy dobry przykład. Gdy jakiś rodak coś osiągnie na większą skalę i piszą o tym w austriackich gazetach albo pokazują w telewizji, to cieszę się i jestem dumna, jakby to był ktoś z mojej rodziny. Tak ostatnio było z kapitanem Wroną, gdy wszystkie stacje telewizyjne pokazywały jego lądowanie, to aż serce rosło. Oprócz dumy z takich bardzo znanych Polaków jestem też dumna z tych zwykłych, anonimowych, którzy uczciwie pracują, uczą się niemieckiego, są ambitni i pracowici. Jeżeli Polak potrafi żyć w obcym kraju, budując wszystko od zera, a do tego umie się zintegrować, to wtedy jestem dumna! Czas kawałów o pijanym Polaku i złodzieju samochodów dawno minął i naprawdę mamy się czym pochwalić.
Joanna, lat 24
Uważam, że nie można być dumnym z innych, tak jak nie można się za innych wstydzić. Każdy musi pracować na swoje sukcesy. Gdy Polacy strzelą gola, to się mogę cieszyć, ale dumna nie jestem, bo co niby zrobiłam? Ja nie biegałam po boisku, tylko jakiś piłkarz. A gdy Polak przeklina w metrze, to też się nie wstydzę, bo to nie moja wina, że jest chamstwo. Każdy się powinien wstydzić za siebie i być dumnym ze swoich osiągnięć. Jestem dumna z siebie i moich rodziców. Ciężko pracowali nad osiągnięciem czegoś w Austrii, początkowo mieli ciężką sytuację, ale nie poddawali się, byli twardzi. Pomimo ciężkiej pracy fizycznej uczyli się języka, wychowali mnie i siostrę dwujęzycznie i zawsze byli dla nas przykładem. Jeżeli mam być z kogoś dumna, to właśnie z moich rodziców! Nie mam potrzeby być dumna z innych, obcych mi ludzi. Moich bohaterów mam w domu.
Daniel, lat 40
Jestem dumny z wielu rzeczy związanych z Polską. To nie znaczy, że jestem bezkrytyczny i ślepy wobec naszych wad. Często się za Polaków wstydzę, ale wiem, że każdy kraj i naród ma zarówno dobre, jak i złe strony. Jestem dumny z historii Polski, z tego, jak zawsze podnosiliśmy się pomimo strasznych wydarzeń i przeciwności losu. Chociaż żyliśmy pod zaborami i zawsze ktoś starał się nas złamać, to zachowaliśmy nasz język, naszą kulturę i własną tradycję. Wszystkie nacje nas wystrychnęły na dudka, obiecywali coś, a potem odwracali się plecami. A my nie poddaliśmy się i zawsze walczyliśmy o swoją niepodległość, nawet jeśli sytuacja była bez szans. Różnie się mówi o takich wydarzeniach jak powstania, że były bez sensu, że więcej można zdziałać dyplomatycznie niż z szablą na armaty, ale ja lubię tę naszą odwagę w działaniu, nawet jeżeli dla wielu jest bezsensowna. Jesteśmy twardzi i nie poddajemy się. Wydaje mi się, że ta cecha jest w wielu Polakach. Wystarczy spojrzeć na emigrantów. Widać, że nie roztkliwiamy się nad sobą. Często wykonujemy pracę, jaka się akurat trafi, a nie taką, która odpowiada naszemu wykształceniu czy naszym marzeniom. Nie rozczulamy się nad sobą, tylko zakasujemy rękawy i zabieramy się do pracy. A jesteśmy bardzo pracowici. Najbardziej leniwy Polak z Polski jest tytanem pracy, jeżeli go porównać do pracowitego Austriaka.
Ewa, lat 51
Zawsze jestem dumna, gdy widzę rodaka, który mozolną pracą do czegoś dochodzi. Obojętnie czy jest to osoba publiczna, czy zwykły, szary człowiek. Podziwiam sportowców, naukowców, pisarzy i innych, dzięki którym Polska jest znana w świecie. Znana z tych dobrych stron. Dlatego nie mogę pojąć, dlaczego my sami tak często „brudzimy” swoje gniazdo. Ciągle narzekamy na ludzi, którzy w świecie są chwaleni i docenieni. Inni nas chwalą, a my sami tylko szukamy okazji, żeby rodaka obrzucić błotem. Zawsze jest mi wstyd, gdy Polacy obrażają Wałęsę. Można go lubić lub nie, ale on zmienił nasz kraj i wpłynął na losy Europy. Czegoś dokonał i cały świat uznał go za bohatera. Tymczasem zawsze się znajdzie jakiś Polak, który powie, że Wałęsa to prostak, elektryk, nie umie się wysłowić. Nawet ostatnio, gdy kapitan Wrona uratował ludzi, lądując samolotem bez podwozia, to Internet zaroił się od pozytywnych komentarzy, ale pojawiło się wiele takich, że łaski nie zrobił, bo to jego praca i za to mu płacą, żeby ludzie cało dolecieli do celu. Nie rozumiem takiej postawy. Mamy wspaniałych ludzi, nie mamy się czego wstydzić. Po co tak ciągle obrażać innych?

Magdalena Marszałkowska, Polonika nr 203/204, listopad 2011/grudzień 2012

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…