Spotkanie z mamą

W maju przypada Dzień Matki, w Austrii w drugą niedzielę maja, a w Polsce 26 maja. Z tej okazji zaprosiliśmy Was do podzielenia się refleksjami. To były jedne z najbardziej wzruszających rozmów rodaków.

 

Małgorzata, lat 52
– Żyjemy w takim pośpiechu, czas tak szybko upływa i ja z coraz większym bólem patrzę na to, jak ten czas zmienia moją mamę. Bardzo się boję i martwię o nią. Przeżyła w dobrym zdrowiu już ponad 80 lat, ale myśl, że miałabym już nie spotkać się z nią, napawa mnie przerażeniem.
Ja dopiero wtedy, gdy moje dzieci się usamodzielniły, uświadomiłam sobie, jak mało czasu jej poświęcałam. Zawsze były ważniejsze sprawy do załatwienia, zawsze były ciekawsze miejsca do odwiedzenia niż wizyta w rodzinnym domu. Teraz nadrabiam to jak mogę, tylko ile mi zostało tego czasu? I zwykle ten dzień łączy się u mnie z taką smutną refleksją, że żyjemy tak, jakbyśmy mieli zostać tu wiecznie. I że za mało czasu poświęcamy bliskim.

Paweł, 23 lata
– Mam młodą mamę, która jest moją najlepszą przyjaciółką. Był czas, gdy było między nami dużo nieporozumień, sprzeczek i kłótni. Ale to już przeszłość. Myślę, że mój wyjazd do Austrii też nam dobrze zrobił. Z pewnej odległości inaczej oceniamy pewne rzeczy i inaczej zaczynamy cenić ludzi. To tutaj uświadomiłem sobie, że na matkę zawsze mogę liczyć, że w każdej sytuacji stanie za mną murem. Z drugiej strony potrafi jak nikt inny powiedzieć mi prawdę prosto w oczy, potrafi być surowa i wymagająca. I w Dniu Matki dziękuję, że mam taką mamę.

Marzena, 45 lat
– Gdy myślę: mama, to zawsze widzę przed sobą łąkę pełną kwiatów, na którą wybiegłam z płaczem w jej poszukiwaniu. Był pachnący, wiosenny poranek. Jeszcze spaliśmy z bratem, więc mama poszła do pobliskiego sklepu po bułki na śniadanie. Ja się zbudziłam i wpadłam w panikę, że nie ma mamy. Brat mnie uspokajał, ale ja, zanosząc się od płaczu, wybiegłam przed dom. Stałam tak niezdecydowana, czy ryczeć dalej, czy iść szukać mamy. I wtedy zobaczyłam ją z daleka. Wiatr rozwiewał jej długie, czarne włosy. Dostrzegła mnie i zaczęła biec w moim kierunku z niepokojem w oczach, czy coś mi się nie stało. I póki żyć będę, taki jej obraz będę zawsze nosić w sobie. W jednym momencie zrozumiałam wtedy, że mama zawsze wróci, że mama nigdy mnie nie opuści.
Dziś mama już dawno ma siwe włosy, ale poza tym nic się nie zmieniło. Zawsze wyczuwa, gdy coś jest nie tak. Patrzy wtedy na mnie z tym swoim niepokojem w oczach, ale zawsze znajdzie dobrą radę, dobre słowo.

Mirek, 34 lata
– Dla mnie ten dzień, Dzień Matki, jest smutnym dniem. Moja mama zmarła, gdy byłem jeszcze mały. Wychowywał mnie sam ojciec. W szkole zawsze zazdrościłem kolegom tych mam, które przychodziły na wywiadówki, organizowały nam szkolne bale, jeździły z nami na szkolne wycieczki itp.
Kiedyś jeden z kolegów zaprosił mnie na urodziny. Gdy zbliżała się ustalona godzina, o której rodzice mieli nas odebrać, jego mama zapytała: – A Twoja mama też przyjdzie o 8.00?
Zrobiło mi się strasznie przykro i powiedziałem: – Moja mama w nigdy po mnie nie przyjdzie.
Dziś ten szkolny kolega jest nadal jednym z moich najbliższych przyjaciół, zaś jego matka kobietą, która z całych sił starała się otoczyć mnie swoją opieką niemalże tak jak własnego syna. I w tym dniu ja też nigdy o niej nie zapominam.

Alina, 39 lat
– Maj to przede wszystkim Dzień Matki, który od piętnastu lat, odkąd jestem w Austrii, świętuję podwójnie. Staję dosłownie na głowie, żeby w tym miesiącu odwiedzić moją mamę. Moje koleżanki z pracy, z którymi niejednokrotnie zamieniałam się dyżurami, przywykły już do tego zwyczaju.
Jeszcze kilka lat temu wsadzałam w samochód mojego malucha i jechałam do mamy. Teraz ten maluch jest już w szkole, więc nie mogę go ze sobą zabrać.
Pędzę zawsze jak na skrzydłach, bo takie spotkanie z mamą to powrót do lat dzieciństwa, to powrót do bezpiecznego świata, to powrót do najpiękniejszych wspomnień.

Andreas, lat 28
- Przyjechałem do Austrii, gdy miałem 7 lat. Poszedłem do szkoły, nie znając w ogóle języka niemieckiego. Miałem z tym sporo kłopotów, z kolegami również. Moja matka niestety nie mogła mi pomóc. Ciężko pracowała fizycznie, nie znała języka niemieckiego. Rzadko pojawiała się w szkole, chyba się po prostu wstydziła. Ja się tego domyślałem. Dziś pracuję w dużej firmie i dobrze zarabiam. Moja matka jest dla mnie najważniejsza. Wiem, ile w Austrii wycierpiała i że zawsze chciała mi pomóc, chociaż nie zawsze potrafiła. Wiem, że teraz czas na mnie, żebym jej to wynagrodził i się nią opiekował.

Patrycja Brzoza, Polonika nr 208, maj 2012.

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…