Bez ojczyzny

Zaakceptowałem fakt, że muszę żyć w pustce, fot. fot.Amy Nahanakeki

Melih M.  Gördesli w wieku czterech lat przyjechał z rodzicami do Wiednia w poszukiwaniu lepszego życia. Wyemigrowali z Turcji. W Austrii mieli nadzieję nie tylko legalnie się osiedlić, ale odnaleźć „prawdziwą" ojczyznę.

Można powiedzieć, że M. Melih Gördesli odniósł sukces, zdobył wykształcenie, zawód, ukończył wiedeński Uniwersytet Techniczny. Jednak marzenie jego rodziców nie spełniło się. Ich syn nie odnalazł w Austrii prawdziwej ojczyzny. Cierpi z powodu braku poczucia przynależności narodowej. Nie czuje się ani Austriakiem, ani Turkiem, chociaż biegle włada tymi językami. W swojej niedawno wydanej książce Ohne Heimat Melih M. Gördesli pisze: Od początku czułem się nieakceptowany, odrzucany.

Do kogo jest skierowana książka Ohne Heimat?
- Do wszystkich migrantów, którym ułatwi wyrzucenie z siebie emocji. Także do tych, którzy powinni rozumieć takie osoby, między innymi do polityków. Książka ta jest zapisem cierpień wrażliwego chłopaka, który musi żyć między dwoma społeczeństwami. Chciałbym, aby moja książka była czytana w austriackich szkołach. To tutaj zaczyna się integracja, zrozumienie dla innych ludzi i ich odmienności kulturowej. Wiedeń jest przecież pięknym miastem, w którym warto żyć, chciałbym mieć możliwość wniesienia odrobiny czegoś pozytywnego w jego rozwój.

Czym jest dla Pana ojczyzna? Czy potrzebujemy ojczyzny?
- Dla mnie ojczyzna oznacza miejsce, w którym się dobrze czuję, w którym czuję się potrzebny, a nie odrzucany. „Być bez ojczyzny znaczy cierpieć"- powiedział rosyjski pisarz, Fiodor Dostojewski. W pełni się z tym zgadzam.

Jakie skojarzenia czy doświadczenia ma Pan z polskimi migrantami?
- Byłem często świadkiem tego, jak migranci z Polski cierpieli z powodu uprzedzeń czy stereotypów. Na przykład z powodu dowcipów, w których występowali jako złodzieje czy włamywacze. Nierzadko też słyszałem określenia typu „Polake", podczas gdy inni byli klasyfikowani jako „Tschusch" czy „Kanak".
Zapamiętałem też scenę, gdy kontroler kazał płacić karę za przejazd bez biletu polskiemu dziecku, które najpierw dokładnie wypytał o pochodzenie. Jego rówieśnicy, którzy także jechali na gapę, ale za to byli „prawdziwymi" Austriakami, nie musieli ponieść żadnych konsekwencji. Takie sytuacje zawsze bardzo przeżywałem.

Niektórzy utożsamiają się w pełni z ojczyzną rodziców, inni się jej wstydzą. Dlaczego?
- Myślę, że jest to rezultat doświadczeń zebranych w dzieciństwie. Te doświadczenia gromadzi się w kraju rodziców oraz w kraju, w którym się wyrasta i rzuca się je na wagę. Jeśli więcej pozytywnych doświadczeń zebrało się w kraju rodziców, to najprawdopodobniej takie dziecko będzie później preferowało kraj rodziców. Gorzej jest wtedy, gdy jest równowaga po jednej i po drugiej stronie. Wtedy właśnie rodzi się poczucie braku przynależności, poczucie życia bez ojczyzny. Życie w takiej „pustce" dotyczy tych, którzy w żadnym z tych dwóch społeczeństw nie czują się dobrze i nie odczuwają stuprocentowej przynależności do żadnego z nich. Najczęściej dotyczy to dzieci drugiego pokolenia, których rodzice urodzili się za granicą, wyemigrowali z kraju, zabierając z sobą dzieci, względnie te dzieci już tam się urodziły.
Polski raper śpiewa o tym, że w Polsce traktowany jest jak Niemiec, w Niemczech jak Polak. Ja także znam doskonale to uczucie odrzucenia w kraju rodziców. Przypominam sobie na przykład, jak tureckie dzieci pluły na nasz samochód na austriackiej rejestracji.

Czym jest dla Pana integracja?
- Integracja oznacza na pewno poznanie języka kraju, w którym się mieszka, respektowanie jego tradycji i przestrzeganie prawnych przepisów w nim panujących. Niestety, pojęcie integracji jest bardzo często mylone z pojęciem asymilacji. Poza tym jest to pojęcie, za którym ostatnio nie przepadam, ponieważ jest często nadużywane przez polityków, szczególnie tych prawicowych.

Nawiązując do cytowanego wcześniej rapera, Toony'ego. W tekście „Danke Deutschland" opowiada o swoich początkach w Niemczech, dziękując Niemcom za wszystko, czego doświadczył, bo bez takich doświadczeń nie byłby dziś tym, kim jest. Czy Pan także może powiedzieć:„Danke Österreich"?
- Tekst tej piosenki bardzo mnie wzruszył, ponieważ opowiada o historii podobnej do mojej i odzwierciedla moje emocje.
Naturalnie, że chcę powiedzieć „Danke Österreich": z jednej strony poważnie, z drugiej jednak z ironią, ponieważ bez tych kłód, które mi nieustannie rzucano pod nogi, nie osiągnąłbym w życiu tego, co osiągnąłem, i nie byłbym tym, kim dzisiaj jestem.

Halina Iwanowska, Polonika nr 198/199, lipiec/sierpień 2011

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…