Posłanka polskiego pochodzenia

Nicole Solarz fot.Pressefoto/SPÖ Salzburg

Jest jedynym politykiem polskiego pochodzenia w parlamencie rządu krajowego Austrii i posłanką z ramienia SPÖ Salzburg, odpowiedzialną za sprawy młodzieży i technologii. 
– Jestem bardzo związana z Polską, to są więzy krwi i więzy emocjonalne – podkreśla Nicole Solarz.

 Pani poseł, z pochodzenia jest Pani Polką. Jakie są Pani związki z tym krajem?
– Mój ojciec pochodzi z Polski. Przyjechał do Austrii pod koniec lat 70. i tutaj poznał moją mamę.

Bywa Pani czasami w Polsce?
– Jako dziecko byłam bardzo często. Spędzałam tam praktycznie wszystkie wakacje i ferie zimowe. Obecnie jeżdżę do Polski dużo rzadziej, najczęściej na święta.

Wychowana została Pani dwujęzyczynie?
– Można tak powiedzieć. Jako dziecko wiele rozmawiałam po polsku, najczęściej z babcią. Z czasem to się zmieniło, również dlatego, że nie bywam już tak często w Polsce. Znam język, ale nie posługuję się nim już tak swobodnie.

Jak została Pani politykiem?
– W zabawny sposób – ma to także związek z Polską. Gdy byłam dzieckiem, w Polsce panował jeszcze komunizm. Fascynowało mnie to, że w dwóch krajach mogą funkcjonować tak różne systemy. Byłam wtedy co prawda bardzo mała i nie rozumiałam niczego z polityki, ale potrafiłam dostrzec różnice między tymi dwoma krajami. Przypominam sobie na przykład taką sytuację: moja mama zapomniała zabrać ze sobą do Polski szczoteczki do zębów i okazało się, że dzięki prowadzonej wówczas gospodarce planowej szczoteczka do zębów była nie do zdobycia. Od tamtego momentu zaczęłam się tym interesować, jak to właściwie jest.

Jest Pani doktorem nauk prawnych. W jaki sposób trafiła więc Pani do polityki?
– Prawo było dla mnie kierunkiem wybranym z rozsądku, byłam przekonana, że da mi to w przyszłości podstawę do wykonywania wielu innych zawodów. Po skończeniu studiów myślałam, że rozpocznę pracę jako doradca prawny firm. Potem dowiedziałam się, że SPÖ ma do dyspozycji mandat poselski dla osoby poniżej 30. roku życia i że można się ubiegać o tę pracę. Od 15 roku życia jestem aktywna politycznie i ta oferta mnie bardzo zainteresowała. Z początku byłam trochę sceptyczna i nie sądziłam, że mi się uda. Złożyłam CV, dostałam tę pracę. Był to więc świadomy wybór, połączony z odrobiną szczęścia.

Jest Pani jedynym politykiem polskiego pochodzenia na tak wysokim szczeblu. Czy jest Pani z tego dumna?
– Naprawdę nie zdawałam sobie z tego sprawy i bardzo mnie to zaskoczyło. Przecież Austria jest krajem imigracyjnym. Oczywiście, że jestem z tego dumna. Jestem bardzo związana z Polską, to są więzy krwi i więzy emocjonalne. Z drugiej strony zastanawia mnie fakt, że jestem jedyną osobą polskiego pochodzenia w całej Austrii pełniącą taką funkcję.

W Austrii jest ogółem 17 aktywnych polityków z migracyjnym pochodzeniem w parlamencie federalnym i parlamentach rządów krajowych. Dlaczego Pani zdaniem tak niewielu?
– Uważam, że to bardzo smutne. Źle świadczy o naszym krajobrazie politycznym fakt, że migranci z takim trudem przebijają się do wielkiej polityki. W swoim środowisku znam wielu migrantów, którzy są politycznie aktywni. Mają oni jednak dużo mniejsze szanse, jeśli chodzi o zdobycie mandatów. Sądzę, że jest to trochę związane z dyskryminacją.

Wielu młodych ludzi w Austrii studiuje politologię z nadzieją, że w przyszłości będą mogli związać się zawodowo z polityką. Co może im Pani poradzić odnośnie do kariery politycznej?
– Jeśli ktoś chce zostać politykiem, to raczej nie powinien studiować politologii. To tylko teoria. Osoby z pewnym zapleczem, z różnorodnymi zainteresowaniami mają na pewno łatwiej. W polityce potrzebni są fachowcy z różnych dziedzin. Aby zostać politykiem, nie trzeba koniecznie kończyć wyższych studiów. Ważniejsza jest praktyczna wiedza i kompetencje, których inni nie posiadają. Ja specjalizuję się w prawie, świetnie orientuję się w problematyce młodzieży.
Ogólnie mogę stwierdzić, że wykonywanie zawodu polityka wiąże się z osobowością. Trzeba lubić kontakty z ludźmi i posiadać umiejętność prezentowania siebie i swoich poglądów. Te umiejętności zależą bardziej od charakteru człowieka niż od ukończonego przez niego kierunku studiów. To są doświadczenia, które osobiście zebrałam.

Jak radzi sobie Pani ze stresem w tych szczególnie trudnych politycznie czasach?
– Nasza praca jest zawsze ekstremalnie stresująca. Jest to praca bez określonego wymiaru godzin. Często trzeba pracować wieczorami i nocą, także w weekendy odbywają się liczne posiedzenia. Jest to zawód predestynowany do konfliktów. Moją bazą, z której czerpię energię, jest moja rodzina. Mam męża i małego synka. Często spędzamy czas na łonie natury, na górskich wędrówkach. Życie prywatne jest dla mnie święte, jest bardzo ważne.

Polacy w Austrii od wielu lat ubiegają się o przyznanie im statusu grupy narodowej. Do tej pory bezskutecznie. Co Pani zdaniem powinni zrobić, by stworzyć lobby popierające ich działania?
– Wszystko zależy od liczby stojących za tym osób. Im więcej jest osób, tym większa jest waga. Być może powinniście zwracać większą uwagę na Polaków w Austrii. Korzystne byłoby aktywniejsze prezentowanie ich opinii publicznej i uświadamianie, że „my także tutaj jesteśmy, mamy swoją kulturę, tradycje itp".

Rozmawiał Bartosz Niedźwiedzki

Polonika nr 218, marzec 2012

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…