NATCAR
BETA CAR

Krzysztof Pelczar: duchowy trener Rapidu

Z ks. Krzysztofem Pelczarem spotykam się w kaplicy międzywyznaniowej, na stadionie Rapidu Wiedeń, najbardziej utytułowanego austriackiego klubu piłkarskiego. W swej ponadstuletniej historii klub wywalczył 32 razy tytuł mistrza Austrii.

 

Ksiądz Krzysztof Pelczar kocha piłkę. W młodości był bramkarzem, grał w klubie piłkarskim w Legnicy. Dzisiaj jest proboszczem i wikarym w jednej osobie w parafii Weikendorf, nauczycielem religii i duszpasterzem piłkarzy, prowadzi wykłady dla sędziów, realizuje mnóstwo projektów dla dzieci i młodzieży. Jest także opiekunem duchowym klubu piłkarskiego Rapid Wien. I piłkę kocha tak jak kiedyś. Na boisku spędza co najmniej tyle samo czasu co w kościele. Wraz z piłkarzami i działaczami Rapidu, był przyjęty na audiencji u papieża Franciszka.
W czasie Mistrzostw Europy w 2012, które odbywały się w Austrii i Szwajcarii. Austriacki Związek Piłki Nożnej zlecił mu niezwykłe zadanie: został kapelanem ME.

Jest Ksiądz trenerem duchowym Rapidu, można tak powiedzieć?
– Tak można powiedzieć, prowadzę trening mentalny.
Jak trafił Ksiądz do tego właśnie klubu?
– Już przed 11 laty zaczynałem tutaj działalność jako trener mentalny w szkółce piłkarskiej Rapidu. Razem z ówczesnym dyrektorem sportowym, Alfredem Hörtnaglem, zobaczyliśmy, że suchy trening mentalny, taki uniwersytecki, nie bardzo trafia do młodzieży. Alfred Hörtnagl mówił wtedy, że konieczne jest pomieszczenie energetyczne dla piłkarzy, ja mówiłem o kaplicy. Minęło wiele lat i przy okazji budowy nowego stadionu Allianz udało się to zrealizować. Zawdzięczamy to Harremu Gartlerowi, który pilotował ten projekt. Tak powstało miejsce zwane „Andachtskapelle”, czyli nasza kaplica. Jest to miejsce spotkań dla wszystkich, międzyreligijne, międzywyznaniowe, w którym ludzie mogą się spotykać i budować coś wspólnego, a nie przeciwko sobie. Jest to rzeczywiście wyjątkowe, jedyne i niepowtarzalne miejsce w całej Austrii. Żaden inny stadion austriacki nie ma podobnego pomieszczenia.
W tej kaplicy spotykają się więc piłkarze Rapidu przed meczem?
– Prowadzę trening duchowy, mentalny i sprawuję opiekę nad naszym zespołem. Półtorej godziny przed meczem przychodzi dość spora liczba piłkarzy: jedni chcą porozmawiać, drudzy wolą trening inspiracji, jeden piłkarz przychodzi z Biblią poczytać przez 2–3 minuty, inni wchodzą, żeby się wspólnie pomodlić, inni po błogosławieństwo, jeszcze inni chcą pomodlić się własnymi słowami, a inni po prostu skupić i wyciszyć.
Na niezwykle oryginalnym, nowoczesnym ołtarzu w kaplicy widzę figurkę świętego.
–To św.Luigi Scrosoppi - sam nie grał w piłkę, ale propagował wartości, które daje piłka, takie jak wspólnota, wytrwałość, niepoddawanie się, dążenie do sukcesu. On budował domy dla ubogich dzieci. Sens życia przekazywał właśnie przez takie wartości. Jesteśmy bardzo dumni, że to do naszej kaplicy trafiła oryginalna figurka św. Luigiego Scrosoppiego.
W kaplicy odbywają się nie tylko msze i spotkania rodziny Rapidu…
– Trzeba wiedzieć, że prawie jedna ósma Austriaków jest wyznawcami, w cudzysłowie oczywiście, Rapidu. Jest nas ponad milion kibiców. Rapid znajduje się w pierwszej trójce ulubionych zespołów w każdym Bundeslandzie. Co tutaj się dzieje, to naprawdę przeszło nasze wszelkie oczekiwania. Odbywają się tu śluby, chrzciny, różne jubileusze, także ostatnie pożegnania.
Wiem, że kaplica to szczególne miejsce spotkań dla dzieci i młodzieży.
– Prowadzę dwa specjalne projekty biblijne, które nazywamy treningiem mentalnym dla dzieci „77 szans”. Jest to projekt dla szkół podstawowych, w którym staramy się dotrzeć do każdego z dziecka osobna, indywidualnie. Dlaczego 77 szans? Idea ta bazuje na biblijnej rozmowie, w której Piotr zapytał Jezusa, ile razy ma przebaczać. I Chrystus odpowiedział: 77 razy. Chodzi o to, żebyśmy zrozumieli, że każdego dnia mamy szansę coś z własnym życiem zrobić. I to nie tylko jedną. To ma pokazać dzieciom, jak ważne jest umiejętne obchodzenie się z tymi szansami, które są niepowtarzalne. W projekcie idziemy przez stadion do loży VIP-ów, do centrum prasowego, do kabin, do szatni piłkarzy, a potem na boisko. Tam odbywają się gry, zabawy i ćwiczenia, które mają za zadanie pokazać dzieciom, że czasami trzeba cierpliwie poczekać na swoją kolej, nie załamywać się, radzić sobie z frustracją. Ten program, trwający 3 godziny na stadionie, kończy się właśnie w kaplicy, gdzie mamy czas na podsumowanie programu.
A co proponujecie młodzieży?
– Proponujemy im tzw. dni inspiracji. Patronat nad tym projektem przejął nasz wybitny piłkarz, Steffen Hofmann. Staramy się znaleźć wraz z młodzieżą odpowiedź na pytanie, czym można się zainspirować. Pokazujemy im wypisane w loży Rapidu piękne zdanie Dionysa Schöneckera, legendarnego piłkarza i trenera Rapidu: „Wer zusammenhält, gewinnt”, czyli „Kto trzyma razem, wygrywa”. To jest dla młodzieży niezwykle inspirująca myśl. Później przechodzimy do centrum prasowego, podkreślamy, jak ważna jest mowa ciała i komunikacja werbalna. Organizujemy wspólną konferencję na każdy temat, m.in. poruszamy tematy wiary, sportu, codziennego życia. Później przechodzimy do kabin. Na prowadzącym do nich korytarzu wypisano jedno pytanie „Jak bardzo chcecie zwyciężać”? Wiem, że nasi piłkarze biorą sobie do serca to pytanie. To samo chcę przekazać młodzieży w czasie „dni inspiracji”. Na zakończenie tego projektu spotykamy się w kaplicy, robimy podsumowanie, gramy w specjalne gry, które mają pokazać, na ile młodzież zaraziła się duchem jedności, na ile zainspirowało ją nasze trzygodzinne spotkanie.
W obydwu projektach uczestniczyło już ponad 2350 dzieci i młodzieży. Do połowy października mamy zarezerwowane już wszystkie terminy.
Przypomnijmy może Mistrzostwa Europy w 2008 roku, które odbywały się w Austrii i Szwajcarii. Austriacki Związek Piłki Nożnej zlecił wtedy Księdzu niezwykłe zadanie: pełnić funkcję kapelana mistrzostw.
– To było wydarzenie szczególne, jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne. Odpowiedzialność była duża, było bardzo dużo zajęć, jak i odległości do pokonania. Trzeba było zorganizować na przykład spotkania czy msze dla zespołów, które tego chciały, np. dla drużyny włoskiej. Muszę powiedzieć, że zostało dużo wspomnień, dużo przyjaźni. Pamiętam, że hiszpański trener, Vicente del Bosque, powiedział, że jak wygra mistrzostwa Europy, to pójdzie drogą Świętego Jakuba. No i poszedł etapami – ale poszedł. Myśmy organizowali bardzo dużo akcji w 1. dzielnicy i w katedrze św. Szczepana. Dzięki temu pokazaliśmy, jak piłka łączy, jak można zrobić piękne rzeczy wspólnie, mimo różnic. W homilii do polskich kibiców podkreśliłem wtedy, że piłka nożna wywołuje emocje, ale należy je kontrolować. Że futbol to nie tylko sport, ale też nastawienie do życia, należy bowiem mieć charakter, by stawić czoła przeciwnikowi.
Aby wytłumaczyć, dlaczego to nie austriacki ksiądz został kapelanem ME w Austrii, musimy sięgnąć do początków. Przecież Ksiądz był piłkarzem.
– To było moje marzenie: gra w piłkę. Pan Bóg miał inne plany. Ale wiedział, co robi, i tak mnie zainspirował tajemnicą człowieka piłkarza, że towarzyszę mu w dochodzeniu na szczyty, jak i w tym, żeby z nich nie spadł. Podam przykład, z którym zetknąłem się dzisiaj. Piłkarz dostał wyjazd na testy za granicę. Musi jechać, a nie za bardzo mu się chce, bo jest nieprzygotowany, zmęczony. Musiałem więc, oprócz dzisiejszego treningu z młodzieżą, jeszcze jego zainspirować, zmotywować, żeby on tam jednak pojechał. Nie zawsze jest to łatwe.
Muszę powiedzieć, że wyznaję taką zasadę w życiu, żeby się niczego nie bać. Bo czego możemy się bać? Jeżeli zaczynamy się bać, to zaprzepaszczamy dużo rzeczy, które nam są przygotowane. Nie realizujemy w jednej piątej tego, co możemy zrobić. Jeśli ktoś mi mówi, że coś jest niemożliwe, to jest dopiero początek możliwego. Tak się stało z tą kaplicą, tak się stało w tą funkcją trenera.
Ta miłość do piłki przetrwała, a przecież jest Ksiądz i proboszczem i wikarym jednocześnie w swojej parafii i tam też znajduje czas dla dzieci, młodzieży i piłki nożnej!
– Parafia w Weikendorf ma tysiącletnią historię. Należy do Stift Melk. To szczególne miejsce, ulubione na śluby i chrzty, bo to zamczysko stare, piękne… I pracę na tej parafii trzeba połączyć z obowiązkami w Wiedniu.
Nadal organizuję turnieje piłkarskie. Już teraz nawet z Polski przyjeżdża młodzież, której pomagamy trenować i się rozwijać. Jeżeli ktoś ma talent, to ma szansę sprawdzić się w naszych klubach Bundesligi. Z Polski zawsze przyjeżdża jeden obóz letni, a dla młodzieży austriackiej zarezerwowany jest drugi tydzień obozów sportowych. To wszystko dzieje się w mojej parafii Weikendorf.
Z okresu Mistrzostw Europy pochodzi wspólna książka napisana z dziennikarzem austriackim „Szybkie podanie do bycia człowiekiem”.
– Uważam, że patrząc na boisko piłkarskie można widzieć jakby wnętrze człowieka, bo każda linia na nim ma swój sens. Patrząc na przeciwnika, na tę przeciwną stronę boiska, zaczynamy przecież zawsze w centrum, w środku, czyli z wiarą, nadzieją i miłością. I to każdy ma w sercu, obojętnie, jakiego jest wyznania. Każdy ma w sobie serce, emocje i zapał. To jest coś pięknego i to nas łączy.
Książka niejako przekłada boisko sportowe na wnętrze człowieka z takiej lekkiej filozoficznej i duchowej strony – co oznacza róg, co oznacza karny, rzut wolny itp. A to wszystko przeplatane wywiadami z austriackimi piłkarzami. A jeśli chodzi o paralele religia –Kościół – piłka nożna, jest wiele takich momentów, które można za zasadzie tych podobieństw tłumaczyć. Na przykład fakt dostania się przez polską drużynę do ME to „hosanna”, radość wielka, innymi słowy – Niedziela Palmowa. Potem gramy trzy mecze i okazuje się, że to już Wielki Piątek. Wołamy: na krzyż z trenerem, na krzyż z PZPN, na krzyż z Lewandowskim – połowę kadry wyrzucić! Nagle nie ma nic. Te paralele pokazują, że musimy uczyć się przegrywać, ale także uczyć dobrego radzenia sobie z takimi sytuacjami. Musimy umieć w takich momentach znaleźć coś, co nam da siłę w taki Wielki Piątek.
Kościół i stadion to są miejsca, które oferują przestrzeń do wyzwalania swoich emocji. W kościele przeżywam emocje inaczej, bardziej w ciszy i skupieniu, na stadionie zaś mogę je wykrzyczeć. Stadion i kościół to zatem coś, co się wspaniale uzupełnia. I nie można mówić, że piłka nożna zastępuje religię.
Jest dużo złych rzeczy w tym futbolu. Czy pieniądz nie wypacza tego sportu?
– Tak, jest to jeden z elementów, które wypaczają sport. Ale kto go wypacza? Sponsorzy, bo gdyby pieniędzy nie było, to wrócilibyśmy do czasów Rapidu. Dlaczego my jesteśmy wielokrotnymi mistrzami? Zawdzięczamy to Dionysowi Schöneckerowi, temu, którego pomnik stoi przed stadionem. To dzięki niemu zdobyliśmy siedmiokrotnie tytuł mistrza Austrii przed II wojną. Wtedy nie było pieniędzy, a on za darmo zajął się drużyną. Dlatego jest nazywany Mister Rapid.
To jest machina: reklamy, prawa telewizyjne itp. To jest system i w tym wszystkim trzeba się odnaleźć, żeby nie stracić wiary, żeby nie stracić zaufania w swoje możliwości, żeby mieć dobrze poprowadzoną karierę. Niestety, są piłkarze, którzy grają na najwyższym poziomie, a jak mu się powie: słuchaj, dostaniesz ode mnie miesięcznie 400 € więcej, ale nie graj w piłkę, tylko zbieraj truskawki, to on będzie truskawki zbierał. Przede wszystkim jednak psuje gwiazdorzenie: piłkarz dopiero co się wybił – już większe pieniądze są, więcej autografów, więcej zaproszeń, więcej konferencji prasowych, więcej zdjęć – i on już nie ma nagle priorytetów w życiu.
Dlatego Ksiądz wymyślił takie projekty.
– Tak, chodzi w nich o kształtowanie osobowości od początku. To jest wychowanie nowego pokolenia kibiców, którzy wiedzą, że niekoniecznie musi lać się krew, żeby coś przeżyć. Można przeżyć to zupełnie inaczej, sympatyczniej i szczerzej, i tak samo mocno. Piłka to gra specyficzna. Piłkarze nie mają czasu na analizę. Decyzje muszą być podejmowane błyskawicznie. Idzie kontratak, wychodzisz z piłką i ty widzisz, ty czujesz, czy oddasz ją, czy sam zamykasz akcje. Jeżeli się zatrzymasz, to wszyscy wrócą, pokonają cię. I te decyzje z boiska przekładają się na decyzje w życiu.
Dlatego ta gra jest tak fascynująca, że nikt jej nie wyreżyserował.
– Właśnie o to chodzi. Że jest nieobliczalna, że wszystko może się wydarzyć, że wszystko jest możliwe. Piłka to przede wszystkim wiara, że zawsze coś się uda.
Od Mistrzostwa Świata w Rosji mamy nowy system sprawdzania bramek.
– Niestety, zastępujemy człowieka maszynami. Prawdopodobnie wymyślono to po to, żeby zarabiać jeszcze więcej pieniędzy. W momencie, kiedy zaczynamy usuwać ludzi, pojawiają się liczby, fakty, daty. Nie ma już takiej, że tak powiem, zadziorności. Ludzie grają, człowiek sędziuje. Jakby grały komputery, to niech komputer sędziuje.
Czy z tego mnóstwa projektów, które Ksiądz realizuje, można wybrać jakąś sytuację, o której warto na koniec powiedzieć?
– Jeden przykład? Kobieta, która chciała popełnić samobójstwo, którą ja chyba siedem godzin wyciągałem z lasu i która zrobiła później nawet dla piłkarzy malutkie szopki Jezusa. Znalazłem je w kaplicy, żeby im rozdać. Opowiedziałem piłkarzom tę historię. Było dużo takich wzruszających momentów… To są zwłaszcza historie życia ludzi chorych, ale też marzenia dzieci, żeby dotknąć naszego bramkarza. Teraz jadę w niedzielę i chrzczę jego dziecko i mówię: chodź, podejdź, jak będziesz miał czas, poustawiamy te dzieci w kaplicy. On jest tak dobrym człowiekiem, że swoje rękawice tym dzieciom oddaje. Są łzy czasami, nie kosztuje to nic, a do końca życia zostają takie historie pełne miłości, piękna, przyjaźni. Dużo jest takich sytuacji, naprawdę dużo, a każda jest inna i niepowtarzalna.
I będzie ich coraz więcej.
– Tak, to jest właśnie to. Ludzie do mnie dzwonią, piszą, bo ktoś jest w szpitalu, i pytają, czy można z takim piłkarzem przyjechać, czy można samemu przyjechać. Oto potęga Rapidu jako klubu, który jest kochany przez jedną ósmą narodu.


Rozmawiała Halina Iwanowska, Polonika nr 267, lipiec/sierpień 2018

Top
Na podstawie przepisów art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. informujemy, iż Österreichisch-Polnischer Verein für Kulturfreunde „Galizien“, jest administratorem danych osobowych, które przetwarza na zasadach określonych w polityce prywatności. Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług na zasadach określonych w tej polityce. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie w można określić w ustawieniach przeglądarki internetowej z której Pan/Pani korzysta lub konfiguracji usług internetowej. More details…