Każde wybory są ważne

Barbara Prammer, fot. © Parlamentsdirektion / WILKE

O wyborcach do Parlamentu Europejskiego, kontaktach z Polską i życiu osobistym rozmawiamy z przewodniczącą Rady Narodowej Austrii, Barbarą Prammer.

 

 

 

Wyobraźmy sobie, że są wybory i nikt nie idzie głosować – z pewnością zna Pani ten cytat. Został zaczerpnięty z książki Wir sind Demokratie Pani autorstwa. Trzeba przyznać, że zdanie to brzmi jak zły scenariusz. Ostrzega Pani przed stopniowym osłabieniem demokracji, jednocześnie zwracając szczególną uwagę na ważną rolę przypadającą młodym wyborcom i osobom, które od niedawna posiadają obywatelstwo austriackie. Dlaczego uważa Pani, że odpowiednio wysoka frekwencja wyborcza jest tak ważna?
– Ponieważ główną zasadą demokracji jest możliwość udziału w wyborach. Oglądając telewizję lub słuchając radia, wiemy, że na całym świecie ludzie wychodzą na ulice, aby protestować, ryzykując swoje życie. Również nasi przodkowie narażali swoje życie, aby mieć prawo do głosowania. Prawo to jest szczególnym dobrem, o które należy dbać, chociażby dlatego, że można je stracić – szybciej, niż można się tego spodziewać. Dlatego ważne jest, by mówić młodym ludziom, żeby korzystali z prawa do głosowania. Jest ono podstawą każdej demokracji.

Zwraca się Pani również do osób, które od niedawna posiadają obywatelstwo austriackie.
– Tak. Ponieważ również te osoby, które osiedliły się w Austrii i przyjęły obywatelstwo austriackie, powinny skorzystać z tego prawa. Szczególnie teraz przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, gdy w Europie jest jeszcze łatwiej głosować. Myślę, że nie sprawdzą się przedwyborcze prognozy, według których niewiele osób pójdzie głosować. Mam nadzieję, że będzie wręcz przeciwnie – że frekwencja będzie wysoka.


25 maja odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Dlaczego są one tak ważne dla Austrii i Europy?
– Każde wybory są ważne, nie ma wyborów ważniejszych czy mniej ważnych. Faktem jest, że udało nam się w Europie doprowadzić do takiej sytuacji, że głos każdego obywatela – można to powiedzieć – jest równie ważny i tym samym każdy obywatel ma poprzez Parlament Europejski możliwość współdecydowania.
Jest jeszcze dużo do zrobienia. Unia Europejska nie jest doskonała, ale gdy my, obywatele, będziemy się starać, to ta Unia będzie perfekcyjna. Dlatego tak ważne jest, aby poważnie podjeść do kwestii tych wyborów.

Barbara Prammer, fot. © Parlamentsdirektion / WILKE

Czy ma sens aktywizacja wyborcza obywateli Unii Europejskiej mieszkających poza granicami swojego kraju?
– Jestem przekonana, że tak. Szczególne dobre jest to, że nie ma konieczności wyjazdu do swojego kraju rodzinnego lub wypełnienia skomplikowanych wymogów proceduralnych, aby móc uczestniczyć w wyborach. I myślę, że każdy powinien dostrzec tę możliwość, ponieważ nieczęsto się zdarza, aby w tak prosty sposób móc uczestniczyć w demokratycznym procesie. 


Jak przekonałaby Pani polską społeczność w Austrii do udziału w wyborach?
– Dokładnie tak samo jak zwracam się do obywateli austriackich. Przekonując ich, że wspólnie musimy się starać, aby podążać we wspólnym kierunku, jakim jest demokratyczna Europa. Ma to szczególne znaczenie dla Austriaka czy Austriaczki, ale również dla Polki i Polaka, którzy tutaj żyją. Pójście na wybory nie zabiera dużo czasu, a pozwala współdecydować.


Stosunki polsko-austriackie bardzo są chwalone. Jakie są Pani doświadczenia jako polityka z Polską?
– Tylko dobre. Jestem bardzo dumna, że znam polskiego prezydenta, Bronisława Komorowskiego, który jeszcze jako Marszałek Sejmu był przez jakiś czas kolegą piastującym ten sam urząd. Na jego zaproszenie odwiedziłam Polskę i przypominam sobie, że spędziliśmy niesamowicie ciekawy wieczór, podczas którego miałam możliwość przyjrzeć się z bliska, jak wygląda życie w Polce. Było to niezapomniane przeżycie i mogłabym przytoczyć jeszcze kilka podobnych przykładów. Mam naprawdę dobre kontakty w Polsce i dobre doświadczenia z Polakami.


Pozwalamy sobie zadać osobiste pytanie. We wrześniu 2013 roku poinformowała Pani publicznie o swojej chorobie nowotworowej. Był to bardzo odważny krok. Jakie powody kierowały Panią, aby poinformować o tym opinię publiczną?
– Nie można czegoś takiego zataić. Jest to choroba, która ma poważny wpływ na życie i dlatego trudno ją ukryć. Myślę, że społeczeństwo ma prawo być poinformowane, gdy któryś z polityków cierpi na taką chorobę. Dowiedziałam się również dużo na temat tej choroby, ale także na temat tego, jak inni z nią żyją. Wcześniej tego nie wiedziałam. Zdaję sobie sprawę, że wiodącej takie życie jak ja, jest łatwiej z tą chorobą niż przeciętnemu człowiekowi. Właśnie z tego powodu czuję się w stosunku do tych ludzi zobowiązana, by być bardziej wrażliwą na ich potrzeby, a także zwrócić uwagę, co w ich sytuacji jest im niezbędne. Publiczne powiedzenie o mojej chorobie było dla mnie czymś bardzo oczywistym i nie żałowałam tej decyzji ani przez chwilę.


Jak się Pani obecnie czuje?
– No cóż, raz gorzej, raz lepiej. Byłoby kłamstwem, gdybym powiedziała, że zawsze dobrze – o tym wie każdy, kto choruje na raka. Ale z nowotworem można żyć i jesteśmy w tak dobrej sytuacji, że właśnie w Austrii mamy ogromny postęp badań naukowych w tymże kierunku. W Publicznym Szpitalu Miasta Wiednia (AKH Wien) pracują bardzo kompetentni lekarze, którzy cieszą się uznaniem na całym świecie. A korzystają z ich wiedzy nie tylko tacy ludzie jak ja, ale jest dostępny dla wszystkich. To jest również dla mnie ważne.


Jak choroba zmieniła Pani pracę i tryb życia?
– Oczywiście trzeba trochę zwolnić tempo. Przekonałam się, że to nic strasznego, jak się nie jest wszędzie. Trzeba kierować się priorytetami, co też robię. Również w czasie ostatniego pół roku nauczyłam się przyjmować pomoc. To zupełnie coś nowego dla mnie – należę do osób, które pomagają innym, a nie liczą na pomoc z zewnątrz. Ale dobrze jest od czasu do czasu pozwolić sobie pomóc.


Czy jest jeszcze jakiś temat, który jest dla Pani szczególnie ważny i o którym warto porozmawiać?
– Wracając do tematu wyborów, myślę, że jest to bardzo ważne, aby w Europie bardzo, bardzo rozważnie obchodzić się z jej politycznym rozwojem. Wiemy, że nie wszystkim ludziom w Europie powodzi się dobrze, mamy wiele do stracenia. W prawie wszystkich 28 europejskich krajach członkowskich funkcjonuje model bezpieczeństwa socjalnego, który należy utrzymywać. Wiele innych państw takiego modelu nie posiada, ale uważam, że możemy osiągnąć wszystko, jeżeli państwa i społeczeństwa będą ze sobą współpracować. Wspólnota to nie tylko coś, co powinno istnieć na papierze, ale przede wszystkim coś, co powinno znajdować odzwierciedlenie w rzeczywistości. Dotyczy to stosunków zarówno między członkami tej samej narodowości, jak i między obywatelami różnych narodów. Za swoją wielką powinność uważam podejmowanie wszelkich wysiłków, tutaj, w budynku Parlamentu, aby unaoczniać, pokazywać, że nie jesteśmy ślepi i że uważnie przyglądamy się ludzkim potrzebom i na nie reagujemy, że zawsze jest możliwe wspieranie tych, którzy są wykluczeni społecznie.


Rozmawiała Ania Haar, Polonika nr 232, maj 2014

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…