Pokojówka znaczy gorsza?

Dziewczyny mają poranione ręce od twardych przescieradeł, fot. © stefanolunardi

Młoda kobieta w ładnym fartuszku chodzi po pokojach i bezstresowo, powoli czyści pokoje, poznając przy tym ciekawych gości. 

Każdy jest dla niej miły, a ona odwdzięcza się promiennym uśmiechem. Tak większość z nas wyobraża sobie zawód pokojówki, jednakże to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. O swojej pracy opowiedziały nam trzy dziewczyny, które chcą w ten sposób ostrzec kolejne osoby, które wybierając ten zawód, nie zdają sobie sprawy, z czym mogą mieć do czynienia.

 Praca ponad siły
Standardowy dzień pracy składa się z ośmiu godzin, plus pół godziny na przerwę obiadową. Każdy dostaje swoją listę pokoi, które musi posprzątać, przeważnie jest ich około 20. Czasami więcej, czasami mniej. Trzeba wspomnieć o tym, że praktycznie godzina schodzi na samo przygotowanie wózka, w którym ma się wszystkie ręczniki, pościele, dodatki. Trzeba jeszcze na bieżąco uzupełniać asortyment w pomieszczeniach służbowych na każdym piętrze. Nieraz listy są takie, że do innej części budynku trzeba przejeżdżać albo są po dwa, trzy pokoje na każdym piętrze. Na samo jeżdżenie parę razy windą, bo za jednym razem nie jest się w stanie wszystkiego przewieźć, schodzi mnóstwo czasu. Każą też sprzątać hole. Limit czasu na dokładne wyczyszczenie pokoju, z którego goście się wyprowadzili, wynosi około 21 minut, podczas gdy rzeczywisty czas sprzątnięcia tego pokoju według narzuconych standardów trwa dwa razy dłużej.
Dziewczyny, nieraz czerwone na twarzy, dyszące i wyczerpane biegają od pokoju do pokoju i sprzątają w zawrotnym tempie, bo nie chcą zostawać po godzinach. Na te standardy, które szefowie chcą utrzymywać w pokojach hotelowych, powinno pracować dwa razy więcej dziewczyn. Wtedy każda wyrabiałaby się czasowo, sprzątałaby dokładnie i nikt do nikogo nie miałby pretensji. Przy gruntownym sprzątaniu powinno się wyznaczyć 3 albo 4 dziewczyny, które dostają po 7,8 najbardziej zaniedbanych pokoi na dzień , a nie 15 na jedna osobę. Zdarza się tak, że nowe dziewczyny dostają te najbrudniejsze pomieszczenia tylko po to, aby je dokładnie wyczyściły, po czym im przełożeni dziękują za pracę, tłumacząc, że są za wolne.
Monika: – Byłyśmy potrzebne tylko do tego, żeby porządnie wyczyścić hotel, aby stały personel nie musiał tego robić.
Najbardziej absurdalne były wymogi co do czyszczenia toalety w jednym z hoteli. Zaczęło się od zwykłej szmatki, potem należało myć gąbką, na następny dzień szczoteczką do zębów aż skończyło się na czyszczeniu ubikacji patyczkiem do uszu. Nierealne było wyrobienie czasowej normy, sprzątając każdy centymetr pomieszczenia. Inną sprawą są też środki czyszczące, z którymi muszą pracować dziewczyny. Przeważnie są to silne koncentraty, których się nie rozcieńcza. Alergie skórne to norma. Chemikalia są nieraz tak mocne, że nie pomagają najgrubsze rękawiczki zabezpieczające.
Anna: – Niejednokrotnie miałyśmy z dziewczynami rany na dłoniach, bo prześcieradła są bardzo twarde i zdzierają naskórek.
Problemem są też urlopy. Zasadniczo na 7 dni pracy 2 powinny być wolne, jednakże i to nie jest takie oczywiste. Często dzieje się tak, że w dniu wolnym od pracy dziewczyny nagle wzywane są rano do hotelu, bo brakuje ludzi, a pokoi do sprzątnięcia jest za dużo. Szefowie zakładają, że na 80 pokoi wystarczą tylko 4 dziewczyny, co wydaje się niedorzeczne.
Anna: – Za pierwsze dni próbne nie wypłacają pieniędzy, mimo że dziewczyny są w hotelu po 8, 9 godzin. Jest to nielegalne, ale nikt o tym otwarcie nie mówi.

Hotelowa wyrocznia – Hausdame
Najgorsze w całej pracy są Hausdamy. Ich zadaniem jest kontrolowanie czystości pokoi, jednak często wykorzystują swoją pozycję i poniżają dziewczyny, które sprzątają. Monika: – Sama tego doświadczyłam, gdy pewnego razu znalazła odrobinę kurzu w kącie za łóżkiem, po czym ostentacyjnie wytarła ten kurz w mój fartuch, dodając przy tym niemiły komentarz.
Podobne sytuacje mają miejsce codziennie, rytuałem wręcz jest cofanie do każdego już posprzątanego pokoju i wynajdywanie w nim nieistniejących niedociągnięć. Potrafią nawet krzyczeć na to, że ściany są brudne. Sprzątanie ich nie leży w zakresie obowiązków pokojówek, podobnie jak na przykład wieszanie firanek. Wiele dziewczyn, szczególnie początkujących, pozwala sobą kierować, tak że wykonują wszystko, co inni im każą. Czyszczenie dywanów, lodówek, okien, przesuwanie szafek, telewizorów, stawanie na krzesłach. W momencie kiedy dziewczyna nie ma żadnej umowy i nie posiada stosownego ubezpieczenia, naraża swoje zdrowie, a również swoją kieszeń, ponieważ nikt nie pokryje kosztów jej leczenia. Niestety większość z nich dowiaduje się za późno, co należy do ich kompetencji.
Monika: – Zostałam zwolniona po około 2 tygodniach, bo nie spodobałam się Hausdamie. Zresztą większości dziewczyn, z którymi zaczynałam, podziękowano w ten sposób.
Teoretycznie napiwki, które zostawiają goście, należą się pokojówce, ponieważ ona sprząta pokoje. Jednakże w rzeczywistości wszystko biorą dla siebie Hausdamy. Jeszcze zanim dziewczyny zaczną pracować, chodzą po pokojach, które mają posprzątać i zbierają wszystko do swojej kieszeni. Gdy widzą, że pokój jest czysty, specjalnie mną pościel, wysypują śmieci na podłogę, rozrzucają ręczniki w łazienkach i brudzą, aby dana osoba miała więcej roboty. To jest często standard.
Ewelina: – Nikt oczywiście oficjalnie o tym nie mówi, ale każdy wie, że takie rzeczy się dzieją.
Nowe mają najgorzej, Hausdame od razu pokazuje, gdzie jest ich miejsce. Pokojówki w hotelu uważane są za pracowników najniższej rangi. Nikt się z nimi nie liczy. Hausdamy, szefowie i inni pracownicy próbują je wykorzystywać w ten sposób, że każą im robić rzeczy, które nie należą do ich obowiązków. Bywa i tak, że kiedy dziewczyna wysprząta pokoje, które ma na swojej liście, to musi pomagać innym, tak aby wszystkie pokoje zaplanowane na dany dzień były gotowe. W zasadzie wykonują dwa razy więcej pracy i nie mają za to dodatkowych pieniędzy.
Ewelina: – Jest to przykre, bo wiele z nas miało inne życie w Polsce, zdobywało wykształcenie, ale z racji braku znajomości języka i ciężkiej sytuacji finansowej musiało podjąć się tej pracy. Tam było się kimś, a tu jest się nikim.

Zawód nie dla każdego
Niezdrowa atmosfera panująca w pracy przekłada się na zdrowie pracownic, głównie psychiczne, można nabawić się nerwicy, rozstroju żołądka albo depresji, o podwyższonym ciśnieniu i bólach głowy już nie trzeba wspominać. Nawet przerwa upływa w zawrotnym tempie, większość je bardzo szybko, wypala papierosa i wraca jak najszybciej na stanowisko, bo najważniejsze to wyrobić się czasowo ze swoją listą, aby nie wysłuchiwać od Hausdamy różnych niemiłych uwag. Wiele dziewczyn dawało z siebie wszystko, starały się jak najlepiej sprzątać, bo zależało im na pracy, ale po prostu nie wytrzymywały psychicznie napięcia i wychodziły w środku dnia z hotelu.
Goście hotelowi, a raczej to, co po sobie zostawiają, również może bardzo zniechęcić do dalszej pracy. Nie należy uogólniać, bo większość ludzi szanuje dziewczyny i ich zawód, są dla nich mili, ale jak to w każdym przypadku i tu znajdą się wyjątki. Nie wiadomo dlaczego, ale niektórym ciężko nawet spuszczać za sobą wodę w toalecie. Koszmarem są wszędzie obecne włosy czy pozostawiane gdzie tylko się da resztki po jedzeniu.
Ewelina: – Czasami po prostu niedobrze się robi.
Nie dziwi to, że tak wiele dziewczyn samych rezygnuje. Trzeba mieć silną psychikę, by wytrzymać w takich warunkach pracy. Najgorsze jest jednak to, że wszyscy, którzy podejmują się pracy pokojówki, chcą ją wykonywać, a zwyczajnie nie dają rady. Nie mogą znieść atmosfery, jaka tam panuje, traktowania ich jako człowieka trzeciej kategorii.
Anna: – Żadna praca nie hańbi. Jesteśmy takie same jak inni, chcemy robić swoje w dobrych warunkach, bez konfliktów, oszustw i wykorzystywania. Może kiedyś się to zmieni...
Jak widać, zawód pokojówki do łatwych nie należy. Najgorsi jednak w tym wszystkim są inni ludzie, którzy nie doceniają ciężkiej pracy drugiego człowieka i niejednokrotnie nim pogardzają. Czasem jedno miłe słowo, miły gest może wiele zmienić, dotyczy to zarówno przełożonych, jak i gości hotelowych. W pracy podstawą jest dobra atmosfera, jeżeli tego brakuje, to się zwyczajnie traci zapał.
– Chciałabym ostrzec kolejne osoby, aby uważały i nie dały sobą pomiatać, wiedziały, co mogą robić i umiały się przeciwstawić, bo racja będzie po ich stronie. Może też da to coś do myślenia ludziom, którzy prowadzą tego typu firmy – podsumowuje Anna.

Justyna Kwiecień

Polonika nr 207, kwiecień 2012

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…