Salzamt – austriacki sposób na biurokrację

Mieszkam w Austrii ponad dwadzieścia lat. Ostatnio urzędnik jednej z wiedeńskich instytucji potraktował mnie opieszale. Opowiedziałem o tym mojemu austriackiemu koledze z pracy. – Poskarż się w urzędzie solnym – odparł, szczerząc w uśmiechu zęby. Poprosiłem go o wyjaśnienie. Jego rada okazała się na tyle skuteczna, że na mojej twarzy pojawił się równie szeroki uśmiech.

 

Biurokracja w Polsce niejednemu dała się we znaki. Często z błahostką odsyłano nas od jednego okienka do następnego, chodziliśmy do wielu urzędów, których pracownicy bezradnie rozkładali ręce lub kierowali nas w inne miejsce. Niejednokrotnie załatwianie urzędowej sprawy wymagało od nas ogromnej cierpliwości, bo na przykład brak znaczka skarbowego gnał nas trzy piętra niżej, gdzie czekało nas ostatnie miejsce w kolejce, a brak pieczątki z zakładu pracy odwlekał decyzję pani zza biurka do następnego dnia.
Chodzić od Annasza do Kajfasza – kto tego nie zna?
To obrazki z Polski, ale w Austrii jest podobnie. Jednak tutaj, mimo że nikt nie zna naszego porzekadła o Annaszu i Kajfaszu, rdzenni mieszkańcy podają rozwiązanie od ręki: Beschwere dich im Salzamt („Poskarż się w urzędzie solnym”) – mówią. Myślimy wtedy, że jednak muszą mieć nie po kolei w głowie, i niejednokrotnie kwitujemy radę machnięciem ręki, bo jak urząd, w dodatku zajmujący się najwyraźniej solą, może pomóc przeskoczyć bariery, które gdzie indziej są nie do przeskoczenia?
Jednak ten, kto dał się namówić i w swojej rozpaczy próbował tej drogi, przekonał się, że faktycznie Salzamt jest jednostką od nietypowych zażaleń, a skarga rozpatrywana jest w sposób natychmiastowy. Zanim jednak to wyjaśnimy, zróbmy powtórkę z Biblii i historii.
Od Annasza do Kajfasza
Według Biblii Annasz i Kajfasz byli izraelskimi arcykapłanami uczestniczącymi w przesłuchaniu oraz w procesie Chrystusa. Kajfasz, wybrany na stanowisko arcykapłana przez Rzymian, przewodniczył Wysokiej Radzie. Annasz był jego teściem i jednym z poprzedników pozbawionych przez Rzymian tej funkcji. Mimo że Kajfasz odgrywał rolę najwyższego kapłana w hierarchii, Żydzi nadal uznawali Annasza za nieoficjalnego przywódcę duchowego i najpierw do niego skierowali Chrystusa na przesłuchanie. Annasz nie posiadał uprawnień do wydawania wyroków i wysłał skazańca do formalnie urzędującego Kajfasza. Jak wiemy, Poncjusz Piłat, prefekt rzymski w Judei, przesłuchiwał Jezusa jako ostatni. Mówi o tym Ewangelia wg św. Jana: „(...) pojmali Jezusa, związali Go i zaprowadzili najpierw do Annasza. Był on bowiem teściem Kajfasza, który owego roku pełnił urząd arcykapłański.(...) Następnie Annasz wysłał Go związanego do arcykapłana Kajfasza” [J 18, 12 13 i 24]. Stąd mamy nasze „chodzenie od Annasza do Kajfasza”.
Urząd od „białego złota”
Z kolei Salzamt to urząd solny, który od średniowiecza do początków XIX wieku odgrywał rolę jednej z głównych instytucji regulujących gospodarkę Austrii. Była to jednostka kierująca wydobyciem, transportem i handlem „białym złotem”, które aktualnie znajdziemy w każdej kuchni i jest nam znane pod pojęciem soli.
Monopol wprowadzony na eksploatację i dystrybucję tego kruszcu okazał się wówczas trafnym rozwiązaniem. Sól po dzień dzisiejszy jest niezbędna człowiekowi do życia. Od dawna używano jej do konserwacji mięsa, masła, ryb, garbowania skór, a nawet do produkcji prochu strzelniczego. W niektórych okresach jej wartość wzrosła do tego stopnia, że zastępowała pieniądz metalowy, służąc w formie „krusz solnych” jako środek płatniczy.
Salzamt miał się więc dobrze i na przestrzeni wieków rósł w siłę, otwierając nowe filie w miejscach wydobycia, przeładunku i handlu. Dziś tu i ówdzie spotkamy w Austrii miejscowości, których mieszkańcy z pewnością mieli do czynienia z białym złotem i których nazwy wywodzą się bezpośrednio od soli. Najstarsze to Hallstatt i Hallein, których określenia pochodzą od celtyckiego słowa hall albo hal, oznaczającego właśnie sól. Celtowie byli pionierami w eksploatacji soli na terenach przyległych do Salzburga, który kilka tysięcy lat później, razem z regionem Salzkammergut i rzeką Salzach, otrzymał nazwę pochodzącą od niemieckiego określenia soli – Salz.
Salzamt oficjalnie zaprzestał działalności na początku XIX stulecia, a jego funkcje przejęły inne resorty regulujące gospodarkę ówczesnych Austro-Węgier. Do dziś jednak możemy podziwiać pamiątki epoki soli i urzędów solnych. Budynek Salzamtu stoi od 1706 roku nad Dunajem w Linzu, dwa inne znajdują się w Krems an der Donau i w Weißenkirchen. Krems an der Donau ma także ulicę Salzamtgasse, a Wiedeń swój Salzamt przy Ruprechtsplatz 1 – dziś stoi tu restauracja, która powstała na miejscu byłego urzędu solnego. Ruprechtsplatz odziedziczył nazwę po św. Ruprechcie od solarzy, który był biskupem z Salzburga. W pobliżu znajduje się Ruprechtskirche, ulice Salzgasse, Salzgries i Salztorgasse oraz most pod nazwą Salztorbrücke.
Urzędy solne można było znaleźć w innych austriackich miastach, także na Węgrzech, a wiadomo, że w czasie zaborów kopalnia soli w Wieliczce przeżywała swój złoty wiek przejawiający się we wzroście produkcji, mechanizacji prac górniczych, zatrudnieniu fachowej kadry oraz wytyczeniu pierwszej w historii kopalni trasy turystycznej.
Koniec pewnej epoki
Salzamt został odwołany bez zapowiedzi, a jego funkcje przejęły k.k. Salinen- und Forstdirektion (CK Dyrekcja ds. Solnych i Leśnych) i Bundesforste (Lasy Federacyjne) z siedzibą w Gmunden. Niedoinformowani petenci nadal dobijali się do drzwi starych urzędów, by z rezygnacją stwierdzić, że coś, co egzystowało przez stulecia, nagle stało się fikcją. Okazało się jednak, że prężna jednostka bardzo mocno zakorzeniła się w umysłach prostych obywateli, którzy wspominając jej możliwości i potęgę na przestrzeni wieków, przedłużyli jej „działalność” i wyznaczyli nową funkcję.
Za sól w czasach Salzamtu można było dostać wszystko. Działalność tego urzędu przyczyniła się w znacznym stopniu do rozkwitu austriackiej gospodarki, a co za tym idzie – dobrobytu w państwie. Wielu obywateli kojarzyło Salzamt z dominującą instytucją, wznoszącą się ponad inne resorty, która była w stanie wyjść naprzeciw życzeniom każdego obywatela.
Skoro tak było kiedyś, to dlaczego nie może być nadal? Pod nową postacią, Salzamt – choć obecnie jedynie fikcyjny – stał się instytucją „odpowiedzialną” za zażalenia, skargi, odwołania, wnioski itp. dotyczące ślamazarności urzędników lub nawet na orzeczenia, od których nie ma odwołania. W formie zwrotu Erzähl’s im Salzamt („Opowiedz to w urzędzie solnym”) przywoływany jest także jako reakcja na bezsensowne narzekanie lub gadaninę, której nikt nie słucha.
Na zakończenie rozmowa dwóch znajomych:
– Byłem wczoraj w magistracie i kazali mi przyjść za tydzień – zdaje relację mężczyzna.
–Za tydzień? – dziwi się kolega i z lekkim uśmiechem na twarzy dodaje – Poskarż się w Salzamcie...
Propozycja złożenia skargi w Salzamcie wydaje się być dosyć dziwnym żartem, jest jednak odpowiedzią na beznadziejne zmagania z urzędami i podpowiedzią, by traktować sytuację, w której się znaleźliśmy, z przymrużeniem oka. Innymi słowy, uczy nas cierpliwości w stosunku do „przepracowanych” Annasza i Kajfasza, austriackich biurokratów oraz wyrozumiałości dla beznadziejnej sytuacji w obliczu decyzji urzędowej.

Bogusław Zięba, Polonika nr 210-211, lipiec/sierpień 2012

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…