Polskie dzieci w Austrii

Z polskimi dziećmi mieszkającym w Wiedniu rozmawialiśmy o Polsce, o Austrii, o szkole i o innych ważnych sprawach.

Pytaliśmy, z czym kojarzy im się Polska. Najczęstsze odpowiedzi to: Warszawa, flaga, orzeł, babcia, dziadek, góry, lasy. Ale zaraz potem, niezależnie od płci, padała odpowiedź: Robert Lewandowski! Pytane, gdzie najchętniej jeżdżą do Polski, odpowiadały: do Joasi, do wujka Tomka czy do babci Krysi. Starsze dzieci wymieniały konkretne miejscowości: Łowicz, Limanowa, Wadowice, Białystok, Skawina itp. Wśród ulubionych polskich słów, oprócz babcia, Kraków, ciocia, Lewandowski, wymieniono także nareszcie, nuda, nie fair, i… o co kaman. Pytane, dlaczego uczą się języka polskiego, często tłumaczyły, że same chcą i że ważne jest dla nich, by mogły rozmawiać z rodziną w Polsce. Jedna z dziewczynek powiedziała po prostu „bo jestem Polką”, inna – „chcę umieć dobrze pisać po polsku”. Niektóre zaś odpowiadały, że mama im każe. Polskie dzieci żyjące w Austrii kochają też polską kuchnię, obojętnie, czy urodziły się w Polsce, czy w Austrii. Uwielbiają żurek, barszcz czerwony, pierogi i bigos! Wśród ulubionych piosenek były i kolędy, i przeboje z Akademii Pana Kleksa, i „Czarna Madonna”, i „Jesteś szalona”..

A oto niektóre z ich wypowiedzi.

Najważniejsza jest babcia
Kasia, 9 lat. W Wiedniu mieszka od dwóch lat. Polska? Bardzo za nią tęskni. – Mamusia powiedziała mi i bratu, że jedziemy do Wiednia. Uczyliśmy się niemieckiego, ale bardzo krótko. Ja w ogóle nie chciałam wyjeżdżać. Na początku szkoła w Wiedniu mi się nie podobała. Ale teraz już nie jest tak źle…Mam nowe koleżanki. Najbardziej bym jednak chciała, żeby do mojej klasy chodziła Magda, moja przyjaciółka z Polski. Czasami wydawało mi się, że widzę Magdę na korytarzu, czasami w drodze do szkoły. Kiedyś nawet zawołałam: „Magda, chodź tu szybko!” I strasznie się zawstydziłam, gdy zobaczyłam, że to przecież obca dziewczynka. Gdy przyjeżdżam do Polski, to oczywiście najpierw biegnę do Magdy. Ale najważniejsza jest babcia. Babcia tak pięknie śpiewa. Najładniej tę piosenkę o polskich kwiatach „Śpiewa ci obcy wiatr”. O tym, że najpiękniejsze są polskie kwiaty. Dlatego moim ulubionym słowem w języku polskim jest niezapominajka. W Wiedniu chodzę też na lekcje języka polskiego. Cieszę się, bo poznałam wiele polskich dzieci. Ja nie mam żadnych kłopotów z językiem polskim, no ale za to mam inne kłopoty…

Polska, biało-czerwoni!
Alex, 10 lat. Powtarza, że uczy się języka polskiego, bo mama mu kazała. Mama jest Polką, tata jest Anglikiem. Urodził się w Wiedniu. – O czym myślę, gdy słyszę słowo Polska? O Robercie Lewandowskim! Moje ulubione słowa po polsku to piłka i Polska, biało-czerwoni! Lubię też słowo ja i słowo no. Bo ja znaczy po niemiecku tak, a no znaczy po angielsku nie! Wiem, że to no nie jest takie zbyt ładne po polsku, ale i tak je lubię. Poza tym lubię Polskę, ale lubię też Anglię i Austrię. To są bardzo fajne kraje. Niefajnie jest, gdy Polska gra z Austrią albo z Anglią, bo wtedy nie wiem za bardzo, komu kibicować. Od początku uczę się tych trzech języków, chociaż czasami nie chce mi się odrabiać zadań z polskiego. No najokropniejsze jest to „ą”, „ę”, „ś” i „ź”. Ale co zrobić… Mama mi każe, a potem babcia i dziadek się cieszą, że umiem coraz ładniej mówić. A zapomniałbym: mam jeszcze jedno jedno ulubione słowo po polsku: rzeka. Babcia mieszka nad taką rzeką, która mi się bardzo podoba. Gram w piłkę nożną w szkolnym klubie, ale wcale nie chcę zostać piłkarzem. Chcę zostać architektem, budować piękne i wygodne domy. Gdzie? No myślę, że domy przydadzą się wszędzie: w Polsce, w Austrii i w Anglii.

Tam, gdzie z okna widać góry
Lena, 12 lat. Urodziła się w Wiedniu, ale mówi pięknie po polsku. – Chciałabym wrócić do Polski – oświadcza na początku rozmowy. – Jak to wrócić? Przecież nigdy tam nie mieszkałaś? – pytam. – W Polsce spędzam każde wakacje, każde ferie. U babci jest tak pięknie, jest taki duży dom i duży ogród. Z okna widać góry. W języku polskim lubię to, że o wszystkim można powiedzieć tak słodko. Można mówić chlebuś, herbatka, szyneczka, kapciusie, mydełko, ciasteczko. Kiedyś zaczęłam tłumaczyć te słowa na język niemiecki i moje koleżanki się zaśmiewały. Bardzo kocham Polskę, lubię barszczyk czerwony, żurek, pierogi i rosół, który gotuje babcia. Podoba mi się to, że sąsiedzi się odwiedzają. Z babcią zawsze pieczemy ciasto i potem przychodzą sąsiadki, jemy to ciasto i rozmawiamy. Moje ulubione słowa w języku polskim? Babcia, dziadek, żurek i pies. W Wiedniu też mam psa. Nazywa się Wesołuś. Gdy wrócę do Polski, to zabiorę go z sobą.

Ulubione słowo: rodzina
Natalia, 11 lat. Urodziła się w Pszczynie, podobnie jak jej dwoje starszych braci. W Wiedniu mieszka od trzech lat. – Moje ulubione słowo po polsku to rodzina. W Polsce mieszkają moje dwie ciocie i trzech wujków. Mam dużo kuzynów i kuzynek. Bardzo lubię, gdy wszyscy się razem spotykamy. Najbardziej lubię święta Bożego Narodzenia, gdy cała rodzina przyjeżdża do babci, gdy składamy sobie życzenia i dzielimy się opłatkiem. Mama mówi, że to najpiękniejsza tradycja. Podobnie spotykamy się, gdy są urodziny albo imieniny. W Austrii nie świętuje się imienin, ale w Polsce tak. Najfajniejsze są imieniny cioci Ani, bo wtedy mam wakacje. Pieczemy razem tort i inne smaczne ciasta. Robimy sałatki, smażymy mięso. Strasznie dużo trzeba wszystkiego dla takiej dużej rodziny! Często w ogrodzie palimy ognisko. Bardzo lubię pieczone ziemniaki z ogniska. W Austrii na urodziny zwykle wszyscy kupują torty. A moja mama zawsze sama piecze. Bardzo mi się to podoba. Ja też już trochę się nauczyłam i też zawsze będę piekła sama. Bo smakują lepiej i można przyozdobić, jak się chce. Czy dobrze rodzice zrobili, że przyjechali do Austrii? Sama nie wiem… Czasami myślę, że wolałabym mieszkać tam, gdzie wszystkie moje kuzynki i kuzyni. Gdy jest mi smutno, to słucham muzyki. Z polskich piosenkarzy to lubię Margaret i Sylwię Grzeszczuk. Najbardziej piosenkę o innej dziewczynie. I zaśpiewała: Ona nie chce być taka sama jak ja/ Nie zna granic i nie zamierza się bać.

Polska ma morze
Angelika, 13 lat. Urodziła się w Wiedniu. Rodzice przyjechali do Austrii aż znad morza.
– Kocham morze i kocham konie. Dlatego moje ulubione słowa po polsku to morze i koń. Jeżdżę konno już 8 lat. Strasznie jestem dumna z tego, że Polska ma morze, nazywa się ono Bałtyk. Moja najlepsza przyjaciółka ma na imię Milena. Ona nie mówi po polsku, ale za to mówi po czesku i czasami sobie porównujemy te dwa języki. Niektóre słowa są bardzo podobne! Milena była już ze mną w Polsce. Bardzo jej się podobało. Najbardziej oczywiście plaża i morze. Dużo mniej to, że tak długo trzeba tam jechać.
Gdy słyszę słowo Polska, to słyszę szum morza i widzę muszelki na plaży. Uwielbiam pierogi ruskie i pierogi z mięsem. I żurek. Milenie żurek nie smakował, ale ostatnio nawet zjadła u mnie w domu, gdy mama zrobiła na obiad.
Po niemiecku język ojczysty nazywa się Muttersprache, czyli język mamy. Po czesku jest podobnie – mateřský jazyk. Kiedyś o tym rozmawiałyśmy z Mileną. A pani na polskim powiedziała, że język ojczysty pochodzi od słów ojczyzna i ojciec. Jakie to ciekawe, prawda? Czy czytam dużo po polsku? Staram się czytać w obydwu językach, łatwiej jest mi jednak po niemiecku. Gdy jesteśmy w Polsce, mama zawsze kupuje mi nowe książki. Teraz czytam bardzo śmieszne historie o Jacku i Placku. Ostatnio czytałyśmy razem z Mileną, aż mama wbiegła do pokoju, żeby zapytać, co się dzieje. Tak się śmiałyśmy! Ja z historii Jacka i Placka, a ona z języka polskiego! Powiedziała, że tak śmiesznie brzmi.

Ukochane kwiatki mamy
Max, 15 lat. Przyjechał do Wiednia, gdy miał 5 lat. – Nie pamiętam zbyt wiele. Pamiętam tylko, że zawsze strasznie płakałem, gdy miałem iść do przedszkola. I bardzo długo nie chciałem zacząć mówić po niemiecku. Nawet gdy już wszystko rozumiałem, odpowiadałem i pani, i dzieciom po polsku. W szkole zaprzyjaźniłem się z chłopcem, który miał chyba jeszcze trudniej. Jego rodzice przyjechali z Chin i nie było mu łatwo nauczyć się niemieckiego. Ale miał jeszcze inny kłopot: miał na imię Fu-po. Dzieci strasznie się z niego śmiały i wołały „Po”, „Po”. Było mi go żal, pomagałem mu – i tak zostaliśmy przyjaciółmi. I nadal się przyjaźnimy. Poznałem całą rodzinę Fu-po. On mi dużo opowiadał o Chinach, a ja jemu o Polsce. Planujemy z mamą i tatą, że w tym roku w wakacje zabierzemy go do Polski, do babci. Moja mama urodziła się w Zakopanem, a tata w Tarnowie. Dzięki mamie pokochałem góry. Dużo wędrujemy i w Polsce, i w Austrii. Dlatego moje ulubione słowa po polsku to góry, Tatry, Alpy i storczyki. To są ukochane kwiatki mojej mamy. Gdy pierwszy raz zobaczyłem ten dywan storczyków w Dolinie Chochołowskiej, to nie mogłem złapać oddechu! Po prostu mnie zatkało!
Na język polski chodzę od klasy pierwszej. Nie zawsze chciało mi się chodzić po południu na te lekcje, ale teraz jest super, mam bardzo dużo koleżanek i kolegów z Polski. Z panią chodzimy często na wycieczki, poznajemy polskie ślady w Wiedniu. To mnie bardzo interesuje.

Piłsudski idzie w świat
Monika, 20 lat. Urodziła się w Wiedniu. Jest studentką, chce zostać w przyszłości tłumaczką literatury. Zna dobrze język polski, niemiecki, angielski, francuski i hiszpański. Uczy się jeszcze rosyjskiego. Dla Tołstoja, jak mówi. – Czytaniem zarazili mnie rodzice. Już jako małe dziecko potykałam się o leżące wszędzie książki. I do dzisiaj wiem, że nie ma niczego ważniejszego, choć moi rówieśnicy niekoniecznie tak myślą. Odkąd pamiętam, czytałam. W tramwaju, w metrze, w parku. W szkole na przerwie, na wakacjach. Najpierw po polsku i niemiecku, potem po angielsku. Potem doszły kolejne języki. I z każdym nowym językiem otwiera się kolejne okno. Najbliższy jednak jest mi język polski. W domu zawsze mówiliśmy po polsku. Moja mama zaś to chodząca płyta z nagranymi przysłowiami. Każdą sytuację, każde zachowanie komentowała jakimś przysłowiem, jakimś cytatem czy inną złotą myślą. A ja, nawet nie wiedząc kiedy, uczyłam się tego. Moje ulubione przysłowia? „Nie mów hop, dopóki nie przeskoczysz!”, „Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy” czy „Lepiej z mądrym się zgubić, niż z głupim znaleźć”. Mama też śpiewała mi dużo piosenek, bo gdy byłam mała, inaczej nie mogłam zasnąć. Pamiętam, miałam może z cztery lata, gdy mama zaśpiewała taką piosenkę o Mary i Johnie. Mary stała na ganku i czekała, aż przyjedzie John. I wtedy się zaczęło! Najpierw zapytałam mamę, co to jest ten „ganek”. A potem zażądałam, że ma mi natychmiast taki ganek pokazać. I wiem, że na następny dzień wyruszyłyśmy rano na poszukiwanie ganku! Oj, nie było łatwo... Dlatego jednym z moich ulubionych słów w języku polskim jest ganek. A drugie jest niecenzuralne. To słowo użyte przez Józefa Piłsudskiego, gdy mówił o politykach: „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić!”. Ha, ha, ha! Często używam tego cytatu w odniesieniu do współczesnych polityków, tłumaczyłam już koleżankom i kolegom na wiele języków. Ostatnio moja przyjaciółka Sara przetłumaczyła na język arabski. Tak że Piłsduski idzie w świat, szkoda tylko, że cytat staje się coraz aktualniejszy!
Co mnie fascynuje? Historia i psychologia. Jestem ogromnie wdzięczna rodzicom, że zawsze dbali o naukę języka polskiego, a potem o naukę innych języków.

Wszystkie dzieci nasze są
Czego nasze pociechy wyczekują z równie ogromnym napięciem jak urodzin, imienin, Wielkanocy czy Bożego Narodzenia? Tak, 1 czerwca to dzień zarezerwowany właśnie dla nich. Dzień, w którym wiele dzieci ma nadzieję nie tylko na ładną pogodę i lody, ale na kilka chwil spędzonych z rodzicami, ze swoimi najbliższymi.
Przeprowadzone z dziećmi rozmowy dały również możliwość ich głębszego poznania. Niech zatem ich święto, Dzień Dziecka, stanie się okazją do szczerej rozmowy z nimi, na co zazwyczaj brakuje czasu. Drodzy Rodzice! Pamiętajcie, że to wy podjęliście decyzję o wyjeździe z Polski i że wybory waszych dzieci są konsekwencją waszych wyborów. To przede wszystkim rodzina, a potem środowisko szkolne zadecydują o następnych wyborach waszych dzieci. To one potem same, na podstawie zebranych doświadczeń, postanowią o tym, jakie będą ich dążenia i ich dalsza droga życiowa. Być może zadecydują, że chcą zamieszkać w dowolnym kraju na świecie. Być może w Polsce?

 

Justyna Ossowska, Polonika nr 260, maj/czerwiec 2017


Polskie dzieci mówią:
Słowa, które kojarzą mi się z Polską: rodzina, babcia, kuzyn, Kraków, Warszawa, Zakopane, flaga biało-czerwona, Syrenka, Lewandowski, Milik, morze, pierogi, barszcz, Boże Narodzenie, Wielkanoc, śmigus-dyngus, papież, Babia Góra, oscypek, wieś, PL, jedzenie.
Uczę się języka polskiego, bo: chcę lepiej czytać i pisać po polsku/ bo moja babcia i dziadek mówią po polsku/ mama powiedziała, że muszę/ chcę mieszkać w Polsce/ to mój ojczysty język i bardzo mi się podoba/ bo mama i tata są Polakami/ bo chcę wrócić do Polski/ lepiej jest znać dwa języki/ jestem Polką.
W Polsce najbardziej mi się podoba to, że: jest cicho/ mogę iść do kolegi/ jest zielono/ można robić, co się chce/ jest pięknie/ są fajne sklepy/ nie ma szkoły/ dom babci/ polskie morze.

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…