W obronie chrześcijan

W relacjach medialnych dotyczących uchodźców pomijana jest sytuacja chrześcijan na Bliskim Wschodzie. A to właśnie im należy poświęcić szczególną uwagę, gdyż prześladowani są oni podwójnie – raz z racji toczącej się wojny, dwa z racji wyznawanej wiary.

 

W 21. dzielnicy Wiednia, w kościele pod wezwaniem Blut Christi, gdzie proboszczem jest polski ksiądz Paweł Wójciga, w każdą niedzielę o godzinie 11.00 ma miejsce szczególna msza. Jest to msza dla syryjskich chrześcijan mieszkających w Wiedniu. Musieli oni uciekać ze swojej ojczyzny. To tutaj, w Austrii, mogą swobodnie wyznawać swoją wiarę. Ich msza, trwająca około 2,5 godziny, odbywa się w języku aramejskim, tym samym języku, którym posługiwał się Jezus.
– Media żyją problemem islamskich uchodźców i pomocą dla nich. Nie mówi się jednak o syryjskich chrześcijanach, którzy są również ofiarami wojny, a dodatkowo są prześladowani. W ośrodkach dla uchodźców moi znajomi, syryjscy chrześcijanie, muszą chować medaliki, krzyżyki, żeby nie być atakowanym ze strony innych uciekinierów. Jeden z Syryjczyków został w Niemczech zabity, ponieważ miał wytatuowany krzyż. Media o tym milczą. Jeżeli w mediach pojawia się informacja, że tylu a tylu utopiło się przepływając do Europy przez morze, to jest to niepełna informacja. Pełna prawda jest taka, że ci, którzy się utopili, to często chrześcijańscy uchodźcy, którzy zostali wyrzuceni za burtę – to wypowiedź jednego z wiernych oczekujących na mszę.
– Językiem asyryjskim, językiem Chrystusa, posługujemy się podczas liturgii. Naszymi przodkami są starożytni Asyryjczycy. Tereny Bliskiego Wschodu zamieszkiwaliśmy od trzech tysięcy lat. To tam na na samym początku ewangelizował święty Piotr i inni apostołowie, tam powstały pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, nasz naród jako pierwszy przyjmował chrześcijaństwo. Muzułmanie podbili te tereny w VII wieku. W krajach arabskich jesteśmy uważani za Arabów, nie uznaje się naszej narodowości, a ze względu na wiarę prześladuje – dodaje drugi. – Wejdź, zobacz, jak wygląda nasza msza – zaprasza.

Najbardziej prześladowana religia
Papież Franciszek wypowiedział do dziennikarzy takie słowa: Jestem przekonany, że prześladowania chrześcijan są dziś większe niż w pierwszych wiekach istnienia Kościoła. I nie jest to kwestia mojej wyobraźni, ale statystyk.
Chrześcijanie doznają prześladowań tam, gdzie powstały reżimy totalitarne lub radykalizm religijny, zarówno islamski, jak i hinduistyczny. Są dzisiaj najbardziej poszkodowaną grupą wyznaniową i dynamika tego zjawiska wzrasta. Według raportu National Consortium for the Study of Terrorism and Responses to Terrorism, liczba aktów terroru wobec chrześcijan wzrosła w latach 2003–2010 aż o ponad 300%. Za tymi liczbami statystycznymi kryją się pojedyncze losy ludzi skrzywdzonych za poglądy, losy kobiet, dzieci, mężczyzn, ludzi młodych i starców. Jak los katolickiej zakonnicy Meeny Barwy, gnanej nago ulicami, bitej i gwałconej podczas pogromu w północno-wschodnich Indiach. Miejscowa policja sprzyjająca radykalnym hindusom odmówiła zatrzymania oprawców. Lub los Meriam Yahia Ibrahim Ishag z Sudanu, która, zadencjunowana po poślubieniu chrześcijanina, otrzymała za apostazję wyrok śmierci przez powieszenie.

Jeden co godzinę
Trudno jest podać dokładną liczbę chrześcijan będących ofiarą terroru, gdyż wielu z nich ginie, a świat o tym nie wie. Na przykład w Korei Północnej około 300 tysięcy chrześcijan po prostu zniknęło. Najprawdopodobniej nie żyją lub przebywają w obozach pracy, gdzie poddani są „reedukacji“ jako niewyznający kultu swojego „wielkiego przywódcy”. Według organizacji Open Doors w Korei Północnej w obozach pracy przebywa obecnie od 50 do 70 tysięcy chrześcijan. W Sudanie prezydent Al-Baszir, chcąc uczynić z Republiki Sudanu państwo jedynie arabskie i muzułmańskie, przeprowadził etniczne czystki. W wyniku ludobójczych nalotów bombowych na chrześcijańskie osiedla pół miliona ludzi musiało uciekać ze swych domów.
Liczby, które są podawane, to 10 tysięcy zabijanych chrześcijan rocznie. Wynika z tego, że ofiarą śmiertelną pada średnio jeden chrześcijanin co godzinę. Obrazuje to ogrom tragedii, słabo w społeczeństwach słyszalnej, często przemilczanej. I chociaż obiektem prześladowań religijnych padają też inne wspólnoty religijne, to chrześcijanie współcześnie stoją w pierwszym szeregu ofiar, a fanatyzm muzułmański jest największym obecnie źródłem przemocy wobec chrześcijan i nie tylko wobec nich. I to wyłącznie wiara chrześcijańska, bez względu na to, czy ktoś jest Arabem, czy nie, stała się powodem takich prześladowań jak dyskryminacja dotycząca ztrudnienia i edukacji, odmawianie możliwości pełnego udziału w życiu społecznym i politycznym, niszczenie miejsc kultu, po uwięzienia, tortury, zabójstwa, kary śmierci.

Źródło nienawiści
Chrześcijaństwo, utożsamiane z Zachodem, stało się głównym obiektem ataków. Najbardziej cierpią społeczności chrześcijańskie w krajach islamskich, łatwiej bowiem jest napaść na wiernych zgromadzonych w kościele niż na ambasadę jednego z państw zachodnich. Wspólnoty chrześcijańskie nie odpowiadają odwetem, nie dążą do zemsty. Ich jedyną bronią jest wiara, w ostateczności ucieczka. W stolicy Iraku, Bagdadzie, prawie wszystkie kościoły chrześcijańskie zostały zaatakowane przez islamistów, a zgromadzeni podczas nabożeństw księża i wierni byli ostrzeliwani, wielu z nich poniosło śmierć. Z chrześcijańskiej wspólnoty w Iraku, liczącej na początku lat 90. ubiegłego wieku półtora miliona wiernych, zostało obecnie ok. 200 tysięcy. Większość, zastraszona, musiała uciekać. Nie wszyscy wracają. Jak uważają obserwatorzy praw człowieka, populacje chrześcijańskie na Bliskim Wschodzie zbliżają się do ostatniej fazy swego istnienia. Społeczności te nie są niczemu winne, a zwłaszcza temu, że od wieków zamieszkiwały na terytoriach Bliskiego Wschodu, jeszcze zanim pojawił się tam islam.
Islam kontra chrześcijaństwo to jednak zbyt uproszczony skrót myślowy. Prześladowanie innych nie jest zapisane w żadnej z religii monoteistycznych. Żaden z bogów nie wzywa do nienawiści, ona rodzi się w sercach ludzi. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi – powiedział Jezus (Mk 7, 21–23). Religia, w zależności od epoki, może stać się religią pokoju lub przemocy, ponieważ to wyznawcy religii mogą jej używać do celów z wiarą niemających nic wspólnego.

Podstawowe prawo człowieka
Ile cierpień jeszcze muszą znieść chrześcijanie, zanim ktoś przyjdzie im z pomocą? Wobec tortur, uwięzień, zabójstw samo zbieranie danych statystycznych to za mało. Reakcja powinna nastąpić ze strony polityków demokratycznych państw, aby problem prześladowań chrześcijan umiędzynarodowić, a także parlamentów, ministrów spraw zagranicznych, ambasadorów i organizacji międzynarodowych, np. ONZ. Apelować powinny organizacje obrony praw człowieka, autorytety ze środowisk naukowych, religijnych, politycznych, mediów. Wierzący, ateiści i agnostycy. Wszyscy, niezależnie od poglądów religinych czy politycznych, powinni wyrazić solidarność z ofiarami.
Nie trzeba być religijnym, by stanąć w obronie prześladowanych chrześcijan. Podobnie nie trzeba być Żydem, aby sprzeciwiać się przejawom antysemityzmu, i nie trzeba być czarnoskórym, aby nie zgadzać się na przejawy rasizmu. Wolność wyznania należy bowiem do podstawowych praw człowieka, których powinni bronić wszyscy demokratyczni politycy. I to im należy przypominać i od nich wymagać, aby je mieli w swych politycznych programach.
Artykuł 18. Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka mówi o wolności wyznania, którego nikt nie może być pozbawiany: Każdy człowiek ma prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania; prawo to obejmuje swobodę zmiany wyznania lub wiary oraz swobodę głoszenia swego wyznania lub wiary bądź indywidualnie, bądź wespół z innymi ludźmi, publicznie i prywatnie, poprzez nauczanie, praktykowanie, uprawianie kultu i przestrzeganie obyczajów.
Należy jednak dodać, że państwa, które przyjęły Powszechną Deklarację, mogą ją zawiesić i przyjąć inną. Tak też się stało w przypadku alternatywnej deklaracji zwanej Kairską Deklaracją Praw Człowieka w Islamie z 1990 r., którą podpisało 45 państw. Nie została ona przyjęta przez ONZ, ponieważ opiera się na islamskim prawie szariatu i zawiera sprzeczne zapisy w stosunku do artykułu 18. Zabrania m.in. zmiany religii lub jej porzucenia czy małżeństw międzywyznaniowych.
Jezus powiedział do swoich uczniów: Sługa nie jest większy od swojego pana. Jeżeli mnie prześladowali, to i was prześladować będą (J 15, 20). Dziś w Europie, wykazując śmiałość w obronie prześladowanych chrześcijan, możemy jedynie narazić się na zdziwienie i krytykę tych, którzy tego problemu nie rozumieją lub są obojętni na los ludzi krzywdzonych.
Samo przyjęcie przez państwa. Niestety,

Zachód zdradził
Dotychczasowa niemoc wielu państw Zachodu, będących sygnatariuszami Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, wynika z postawy polityków, którzy preferują jedynie poprawne stosunki gospodarcze i polityczne. Dystans wobec życia religijnego, który zauważyć można w życiu społecznym w Europie, specyficzne pojmowanie poprawności politycznej, brak wypowiedzi na temat tej tragedii ze strony autorytetów politycznych, społecznych, naukowych czy dziennikarzy, powoduje rozzuchwalenie się prześladowców.
Jednak wszelkie deklaracje i inicjatywy, takie jak wprowadzenie sankcji wobec agresorów czy pomoc humanitarna dla ofiar, należy konsultować z tymi, którym chcemy pomóc. Sytuacja mniejszości chrześcijańskich we wrogich wobec nich społeczeństwach jest bowiem niezwykle złożona, a nieprzemyślane działania mogłyby im jeszcze bardziej zaszkodzić. Mar Ignacy Józef III Zounan, zwierzchnik syryjskiego Kościoła katolickiego, w wywiadzie udzielonym czasopismu „Le Messager” oskarżył państwa zachodnie o podsycanie konfliktu i spowodowanie wojny domowej w Syrii. Powiedział m.in.: My, chrześcijanie, zamieszkujemy te tereny od prawie dwóch tysiecy lat, byliśmy tu na długo przed tym, jak zapanował tu islam. To wszystko, co miało miejsce i nadal ma miejsce w tym regionie, jest prostą konsekwencją głupiej polityki oraz spisku, który pod pretekstem rozszerzania demokracji w tym regionie przyniósł jedynie terror i zniszczenie. Konsekwencje tego rodzaju polityki doprowadziły do powstania wielu grup terrorystycznych, które są bezwzględne dla nas, chrześcijan. Zachodnie media jednak o tym tchórzliwie milczą, a mają przecież swój udział w tej sytuacji. Tego rodzaju postępowanie nie sprzyja obronie prawdy i sprawiedliwości. Tłumaczyliśmy wielokrotnie, jeszcze zanim sprawy przybrały tak tragiczny obrót, że nasza sytuacja jest odmienna od innych narodowości w tym regionie, ale oni nie chcieli słuchać. Teraz na skutek tych decyzji od pięciu lat jedynie grzebiemy tych, którzy zginęli. Mówiliśmy, że sytuacja w Syrii jest dużo bardziej złożona niż w Egipcie, Tunezji czy Libii. Przestrzegaliśmy, że przyniesie chaos i wojnę domową. Odpowiadano nam: „Nie, reżim Asada upadnie w ciągu kilku miesięcy“. Tak się jednak nie stało, przed czym zresztą ostrzegaliśmy. Pięć lat później cierpi niewinny naród, a szczególnie chrześcijanie, i nie ma nikogo, kto by go wspierał. Zachód nas zdradził.

Co możemy zrobić
Najtrudniej zauważyć to, co wydaje się oczywiste. Nie uświadamiamy sobie w Europie swobód, które mamy. Jednak z ponad 7 miliardów ludzi na Ziemi trzy czwarte żyje w krajach, których rządy ograniczają swobodę wyznawania religii i w których mniejszości religijne doświadczają dyskryminacji i przemocy. Prześladowani są oczywiście nie tylko chrześcijanie, ale to oni stoją w pierwszych szeregach prześladowanych na świecie. Bo Kościół katolicki, będący odpowiedzią na duchowe potrzeby człowieka, działa wszędzie w świecie – wszak greckie słowo katholikos oznacza powszechny, uniwersalny.
Koszmar prześladowań nie rozgrywa się tylko tam, daleko, w miejscach odległych na mapie. Nasze milczenie i zaniechanie działania tutaj jest zgodą, czyli współdziałaniem, a współdziałanie jest równe ze sprawstwem. Dlatego należy o prześladowaniach chrześcijan przynajmniej mówić, mówić coraz głośniej. Im więcej ludzi będzie znało ten problem, tym większe szanse na pomoc. Należy częściej mówić o tym nie tylko z ambony, ale też wśród znajomych, zainteresować tematem lokalnych dziennikarzy, radnych i polityków każdych opcji, również z tych partii, dla których wprawdzie sprawy religii są odległe, ale prawa wszelkich mniejszości szczególnie ważne. Tu chodzi właśnie o sprawy mniejszości, mniejszości religijnej. Szczególnie społeczeństwa zachodnie należy uświadomić na temat tej tragedii początku XXI wieku, jak i uwrażliwić opinię publiczną na los prześladowanych chrześcijan. W ślad za tym powinny pójść apele do przedstawicieli rządu, ministerstwa spraw zagranicznych, aby problem prześladowanych chrześcijan jak najczęściej był obecny w stosunkach międzynarodowych.

Sprawa nas wszystkich
Los chrześcijańskich ofiar dyskryminacji i prześladowań nie może być i nie jest jedynie problemem ich sióstr i braci w wierze. Chrześcijanie są przede wszystkim ludźmi i to nakłada powinność solidarności z nimi na wszystkich, również niewierzących. Obrona wolności religijnej dla zagrożonych chrześcijan jest obroną naszej własnej wolności. Linia podziału nie przebiega bowiem między ludźmi wierzącymi a niewierzącymi. Linia frontu nie dzieli też muzułmanów i chrześcijan. Linia podziału biegnie między ludźmi tolerancyjnymi i nietolerancyjnymi. Między fanatykami zwalczającymi wszelką odmienność w imię swych partykularnych interesów, a demokratami i humanistami szanującymi prawa człowieka.
Europejczyku, dla którego prawo do wyznawania wiary jest powszechną i ponadnarodową normą, wyborco partii politycznych, których sztandarowym hasłem jest obrona praw człowieka, chrześcijaninie, dla którego wiara to również wspólnota z tymi, którzy ją wyznają, co zrobisz, aby w 2016 r. nie zginęło męczeńską śmiercią kolejne tysiące chrześcijan? Gdy doczytałeś do tych słów, znasz ich los. Postąpisz zgodnie ze swoim sumieniem.


Adam Taubowski, Polonika nr 255, lipiec/sierpień 2016

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…