Dookoła świata rowerem

Mieszkający w Wiedniu Piotr Płoszajski wyruszył w maju rowerem w podróż dookoła świata. Przewiduje, że ta „przejażdżka" zajmie mu trzy lata.

Skąd pomysł takiej wyprawy?
– Moja historia podróżowania rowerem zaczęła się w 2012 roku. Pojechałem wtedy z Berlina przez Szwecję, Norwegię na Nordkapp. Wracając przejechałem Finlandię, Estonię, Litwę, Łotwę i Polskę. Po zakończeniu dwumiesięcznej wyprawy wiedziałem, że nie będzie to moja ostatnia rowerowa przygoda. Pomysł na aktualny wyjazd zrodził się w mojej głowie w grudniu 2014 roku, a przygotowania rozpocząłem w lutym bieżącego roku.
Dlaczego rowerem? Przecież można pociągami, na piechotę itp.
– Decyzję o podróży rowerem podjąłem po tym, gdy porównałem argumenty pro i kontra dotyczące mojego stylu podróżowania. Pod uwagę wziąłem koszt, czas i wolność decydowania. Z rowerem mam kontakt od dziecka. Zawsze lubiłem pedałować i czuć wiatr na twarzy. Poruszając się rowerem z niewielką prędkością mam możliwość poznania poszczególnych krajów nieco dokładniej. Nie zapominając o tym, że podróżowanie rowerem sprzyja środowisku (śmiech).
Jaka będzie trasa podroży?
– Europa, Afryka, Ameryka Północna, Ameryka Południowa, Australia, Azja. O wyborze pierwszych trzech kontynentów zadecydowała pogoda. Rozpoczynając wyprawę wiosną w Europie uciekam przed zimą do Afryki, aby dotrzeć do Ameryki na początku kolejnej wiosny.
Jak się chcesz przemieszczać przez morza i oceany?
– Szperając w Internecie natrafiłem na jachtostop – jest to coraz bardziej popularna forma przemieszczania się przy pomocy jachtu, statku albo katamaranu. Porównując do tradycyjnego autostopu, ta forma podróżowania nie jest darmowa. Przed wypłynięciem trzeba dogadać się z kapitanem albo skiperem. Zazwyczaj finansuje się żywność, paliwo i opłaty za postoje w portach. Jest to naprawdę ciekawa możliwość podróżowania dla ludzi, którzy dysponują większą ilością czasu, ponieważ oczekiwanie w portach na łódkę w wymarzonym kierunku może potrwać nawet do dwóch tygodni. Alternatywą pozostaje samolot albo zmiana kierunku podróżowania.
Jakie prace zarobkowe będziesz podejmował?
– Wachlarz możliwości podjęcia pracy podczas podróży jest ogromny. Szczerze mówiąc nie będę wybrzydzał, jeśli pojawi się możliwość dorobienia paru euro na kontynuację podróży, która jest przecież moim marzeniem. Myślę, że pomoc domowa albo zajęcie w gospodarstwie rolnym będzie dla mnie ciekawym doświadczeniem. W Nowej Zelandii albo Australii prace na farmach przy zbieraniu owoców albo warzyw nie są niczym nowym. Okres zatrudnienia będzie zależał od możliwego czasu pobytu w danym kraju oraz uzgodnień z „pracodawcą". Za pracę uznaję także projekty, które będą towarzyszyły mi podczas podróży, np. zbieranie materiału filmowego, opisywanie interesujących ludzi i przygód. Mam także zamiar podjąć współpracę z organizacjami pozarządowymi w Afryce i Ameryce Łacińskiej.
Więcej informacji o mojej wyprawie na bieżąco można znaleźć na moim blogu w zakładce „Współpraca" albo na fanpage'u Podróżomanii na Facebooku. https://www.facebook.com/Podrozomania?fref=ts 

Rozmawiała Rozmawia Magdalena Marszałkowska, Polonika nr 244, maj 2015

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…