Spotkania z Janem Pawłem II

Nieszpory europejskie na Heldenplatz, fot. Arturo Mari©Biały Kruk

16 października 2019 roku mija 41. rocznica wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową. Przypomnijmy Jego Dekalog Emigracji, słowa skierowane do Polaków w Austrii i ich wspomnienia ze spotkań z Papieżem.

 

  

 

 

 

„Tego, co w was się zaczęło, czy potraficie nie popsuć,
czy będziecie zawsze odzielać dobro i zło"
(Karol Wojtyła, Poezje wybrane)

 Jan Paweł II trzykrotnie gościł w Austrii: we wrześniu 1983 roku, czerwcu 1988 i czerwcu 1998 roku. Były to pielgrzymki "do serca Europy" - jak sam mówił - stąd też myślą przewodnią tych odwiedzin był temat europejskiej jedności opartej na wierze chrześcijańskiej.

"Zostań z nami" – krzyczeliśmy, kiedy tu przyjeżdżał. Został z nami - wystarczy wsłuchać się uważnie w słowa skierowane do nas w czasie trzech Jego pielgrzymek do Austrii. Spotkania te pogłębiały wiarę, pozwalały odnaleźć poczucie własnej godności, uwalniały od kompleksu emigranta, umacniały więź z Polską.
Co zostało w nas ze słów Jana Pawła II skierowanych specjalnie do Polaków mieszkających poza ojczyzną?

- Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity syn narodu polskiego pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem pomógł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności - powiedział Benedykt XVI do zgromadzonych na Placu św. Piotra pielgrzymów w dniu beatyfikacji Jana Pawła II.

Jan Paweł II, wrzesień 1983 r., Kahlenberg:
- Znam, przynajmniej w części, wasze bóle i wasze gorycze związane z tym przeszczepieniem, jakim jest emigracja. Wielu z tych bólów może nie przewidywaliście, może wielu próbom i pokusom, jakie pojawiły się w tym świecie, macie czasem ochotę ulec. Nie będę ich tu wymieniał, znacie je dobrze ale proszę was, nie pozwólcie się przesiewać żadnym siłom i układom. Bądźcie dojrzali dojrzałością wiary i mocni mocą ducha. Trudźcie się dla dobra waszego i waszych rodzin, niech te rodziny będą wierne ewangelicznemu prawu miłości, niech będą szkołą wiary. Pracujcie też dla dobra tej wspólnoty, którą wybraliście lub w której wypadło wam żyć (...). Zachowajcie dobre imię wasze i dobre imię tej ziemi, z której wyrośliście. Zachowajcie i pomnażajcie to dziedzictwo, które nosicie w sobie. Bądźcie wierni w tym, co dobre. Nie pozwólcie sprowadzić waszego ducha na poziom jakiegokolwiek materializmu.

W drodze do ołtarza. Z albumu: Jan Paweł II dzień po dniu. Ilustrowane Kalendarium Wielkiego Pontyfikatu 1978-2005, fot.©Biały Kruk
Jan Paweł II, czerwiec 1998 r., Heldenplatz
Dzisiaj na placu Bohaterów nie przemawiają bohaterowie świata, ale bohaterowie Kościoła - troje nowych błogosławionych. Sześćdziesiąt lat temu na tym placu przemawiał z balkonu człowiek, który samego siebie ogłosił zbawcą. Nowi błogosławieni przynoszą nam inne orędzie: zbawienia nie można znaleźć w człowieku, ale w Chrystusie, Królu i Zbawcy!Pozdrawiam serdecznie również obecnych na tej mszy św. moich rodaków, mieszkających w Austrii oraz tych, którzy przybyli z Polski. Niech wstawiają się za wami nowi błogosławieni, którzy dzisiaj zostali wyniesieni do chwały ołtarzy. Idźcie ich śladami, wpatrujcie się w ich życie, naśladujcie ich czyny.

 Polacy mieszkający w Austrii o swych spotkaniach z Janem Pawłem II

- Wysportowany, postawny mężczyzna, który sprężystym krokiem wchodził na ołtarz i przemawiał pięknym głosem człowieka sceny... Kochający wędrówki górskie, narty, spływy kajakowe. I nagle na oczach całego świata zaczął się zmieniać w schorowanego, cierpiącego staruszka, znoszącego cierpienie z niezwykłą godnością. I zawsze podchodzącego do świata z humorem. Z upływem czasu coraz bardziej przypominał mi mojego dziadka, zaczęłam odnajdywać go w wielu twarzach starszych ludzi, których spotykałam, odwiedzając moje rodzinne Wadowice. Któregoś dnia, na wadowickim rynku, doznałam olśnienia. Zrozumiałam, że tak naprawdę kształtuje nas nasze środwisko. I to od nas zależy, co z niego wyniesiemy, jak to wykorzystamy, jak pielęgnować będziemy pamięć o kraju lat dziecinnych, który zawsze pozostaje czysty i piękny, jak chciał Adam Mickiewicz. I że nie wolno nam zapominać ani odchodzić od tych naszych marzeń i ieałów, może śmiesznych, może naiwnych - ale gdy o nich zapominamy, gdzieś urywa się ciągłość, popadamy w bylejakość, idziemy na kompromisy.

Przy Polskim Kościele, czerwiec 1998, fot. Zofia Beklen
Od wyboru Karola Wojtyły na stolicę Piotrową już nie byłam dziewczyną z prowincjonalnego miasteczka.- Ach, pani jest z Wadowic? - pytał z zachwytem nowo pozany Hiszpan, Francuz czy Grek. Wykonuję zawód, który umożliwia mi podróżowanie po świecie i proszę mi wierzyć, że podobne zdanie słyszłam w najodleglejszych zakątkach świata. I choć od ponad dwudziestu lat mieszkam w Wiedniu, zawsze nowo poznanym osobom przedstawiam się jako Anna: Anna z Wadowic.
Jestem dumna z człowieka, który zawsze pozostał synem ziemi...tej ziemi, człowieka z "dalekiego kraju" - bo wtedy Polskę od Włoch dzieliły setki tysięcy kilometrów...
Moje dzieci do pewnego momentu reagowały niecierpliwym wzruszeniem ramion: ach, mamo, ten twój papież... Do chwili, kiedy udało nam się osobiście spotkać z Janem Pawłem II. To był cudowny, wzruszający moment. Moja córka podeszła jako pierwsza i powiedziała: - Moja mama jest z Wadowic...Na to papież odpowiedział: - Skoro mama jest z Wadowic, to dlaczego ty mówisz do mnie po niemiecku? Córka zrobiła się purpurowa i natychmiast przeszła na język polski. I odtąd jakoś chętniej jeździła do Wadowic, i odtąd jakoś skwapliwiej zaczęła chodzić do kościoła... To była ta niezwykła charyzma, ten dar docierania do ludzi w każdym wieku, do ludzi różnych narodowości.
-Ach, ten twój papież zostaje błogosławionym, to chyba pojedziemy? - zapytała mnie córka.
I tak właśnie tego szczególnego dnia - 1 maja 2011 roku - będziemy wszyscy w Rzymie: mój austriacki mąż i nasza trójka dzieci. Anna z Wadowic


- We wrześniu 1983 roku stałem w tłumie na Heldenplatz. Obok mnie kilku przyjaciół. Trudno jest wyrazić i oddać to, co wtedy czuliśmy. Spotkanie z Nim było jak powiew wolności. Kazało dumniej podnosic głowę, a jednocześnie uczyło, kiedy należy ją pochylić. Tego wzruszenia i tamtych chwil nie zapomnę nigdy. Janusz P., Wiedeń

- Spotkanie z papieżem przeżyłam w bardzo smutnym miejscu: na terenie byłego obozu koncentracyjnego Mauthausen. Co można powiedzieć w takim miejscu, jak znajdować słowa nadziei, otuchy, a przede wszystkim słowa przebaczenia? On je umiał znaleźć. Ajeśli nie było to słowo, to był to gest. Krystyna Z., Graz

- Uczestniczyłam w nabożeństwie na Heldenplatz w piękną, słoneczną niedzielę 1998 roku. Potem pobiegłam przed Polski Kościól na Rennwegu. Myślę sobie, że jeśli zostaje parę zdjęć i parę wzruszeń, to jest dużo za mało. Zyjemy wszyscy w takim pośpiechu, czas upływa coraz szybciej, coraz mniej czasu mamy dla siebie, coraz mniej czasu dla rodziny, dla przyjaciół. Mały Karol codziennie zokna patrzył na napis: "Czas ucieka, wieczność czeka". To są takie niby oczywiste prawdy, ale co musi się wydarzyć, byśmy przystanęli, byśmy zastanowili się nad swoim życiem i starali się po prostu byc dobrzy. Dobrzy dla innych i dla siebie. Irena W., Wiedeń

- Spotkanie z papieżem pamiętam jak przez mgłę. Miałam wtedy 6 lat. Mama ubrała mnie w piękną, białą sukienkę i sama też założyła sukienkę jasnobeżową. Zapamiętałam te kolory, bo wydały mi się jakieś takie wyjątkowe. Wiem, że był starszny upał i że bardzo chciało mi się pić. Ale starałam sie nie marudzić, tylko dzielnie uczestniczyć we mszy św. Dzisiaj myślę, że to wielka szkoda, że nie mogłam wtedy w pełni przeżywać i rozumieć tego, co się działo, że nie mogłam przeżyć tego poczucia niezwykłego bycia razem - tak o tym opowiada moja mama. Paulina B., Wiener Neustadt

- Cudowną, czerwcową noc wizyty papieża w W Wiedniu spędziłam przed kościołem św. Karola. Tam zebraliśmy się z grupą młodzieży z Polski i śpiewaliśmy prawie do rana. Policjanci przechodzili kilka razy i za każdym razem wzdychali i machali ręką. Staraliśmy się nie być za głośno, no ale jak tu nie być głośno w taki dzień, w taką noc! Jola K., Wiedeń

DEKALOG EMIGRACJI
Wskazania Ojca św. dla Rodaków poza Polską

1. Nie zapominaj, że najwyższym dobrem jest Bóg i bez Niego nie zrozumiesz samego siebie i nie odnajdziesz sensu życia.
2. Nie zapieraj się imienia swojego narodu, ani jego historycznych doświadczeń bo są to jego własne korzenie, jego madrość, choćby gorzki, jego powód do dumy.
3. Pamiętaj o tym, że gdziekolwiek rzucą cię losy, zawsze masz prawo, aż po kres dni twoich, pozostać członkiem swej narodowej rodziny.
4. W najgorszych nawet okolicznościach, zmieniając środowisko, obywatelstwo, nie wypieraj się nigdy wiary i tradycji twych przodków, jeśli chcesz, by twoi nowi bracia i twoje dzieci nie wyparły się ciebie. Rodzino stań się tak, jak wielki Kosciół, nauczycielem i matką.
5. Szanuj swój naród, pomnażaj jego dobre imię i nie dozwól, aby było nadużywane dla politycznych, nacjonalistycznych, czy jakichkolwiek innych celów.
6. Nie dozwól, aby twoja rodzina, naród, był przez kogokolwiek okradany, łzony, niesłusznie oczerniany.
7. Nie wywyższaj siebie i swojego narodu ponad jego rzeczywiste zasługi i ponad narody inne; raczej pokaż innym to, co w twoim narodzie jest najlepsze.
8. Ucz się od innych narodów dobrego, ale nie powtarzaj ich błędów.
9. Pamiętaj, że mieć rodzinę-naród, jest to wielki przywilej wynikający z prawa człowieka , ale i nie zapominaj o tym, że Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek.
10. Pamiętaj, że jesteś dzieckiem narodu, którego Matka i Królowa jest Bogurodzica Maryja "dana jako pomoc ku obronie". Powtarzaj często modlitwę serc polskich: "Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam".

 

  Halina Iwanowska, Polonika nr 196, maj 2011

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…