Męski sport?

Paulina Jarzmik, fot. Ulikowska Photography

Paulina Jarzmik – Polka urodzona w Wiedniu, mistrzyni świata juniorów w kickboxingu. Ma 18 lat, a tylko w tym roku zdobyła już ponad 30 złotych medali.

Przeciętne nastolatki w Twoim wieku chodzą na zakupy, odwiedzają dyskoteki. Dlaczego Ty poświęcasz swój wolny czas na kickboxing?
– Stało się to przypadkiem. Pod koniec roku szkolnego moje gimnazjum zorganizowało tydzień sportu, tzw. „Sportwoche". Jedną z konkurencji były sporty walki, a wśród nich kickboxing. Wzięłam w niej udział i od tej pory kickboxing stał się moją pasją. Tego samego dnia wieczorem znalazłam w Internecie klub, w którym mogłabym zacząć trenować – TAE-KIBO. Już następnego dnia zapisałam się na treningi. Byłam pierwszą juniorką w teamie, teraz jest nas więcej. Trenuje sporo dziewczyn, choć ludzie twierdzą, że to męski sport.

Jak zareagowali rodzice na ten pomysł?
– Mama podeszła do tego raczej krytycznie, ale udało mi się ją przekonać. Początkowo miała być to tylko rozrywka, dla zabicia czasu, ale później trenowałam coraz częściej i częściej, aż przerodziło się to w moją pasję, a niekiedy myślę, że nawet w nałóg, który trwa już od dwóch lat. Niekiedy trenowałam dwa lub trzy razy dziennie.

Jak często teraz trenujesz i jak łączysz tę pasję z nauką?
– W czasie wakacji trenuję rano i wieczorem, w pozostałym czasie raz dziennie. Poza tym często jeżdżę na różne zgrupowania, na przykład za tydzień lecę do Danii, następnie do Belgii, Włoch i Niemiec. Co ciekawe, odkąd trenuję, uczę się jeszcze lepiej. Wiem, że jeśli będę miała złe oceny, nie będę mogła trenować. Treningi są dla mnie dużą motywacją do tego, by się uczyć, gdyż wiem, że mam na to mało czasu.

Co myślą znajomi o Twoim hobby?
– Koleżanki ze szkoły są ze mnie dumne, jednak dużo osób po prostu mi zazdrości. Wcześniej miałam większy krąg znajomych, ale odkąd trenuję, nasze drogi się rozeszły.

Paulina Jarzmik, fot. Ulikowska Photography

Jakim stopniem uczniowskim dysponujesz w kickboxingu?
– W kickboxingu wyróżnia się dziesięć stopni uczniowskich: biały pas, biały pas z żółtym zakończeniem, żółty pas, żółty pas z pomarańczowym zakończeniem, pomarańczowy, zielony, niebieski, brązowy z niebieskim zakończeniem, brązowy, brązowy z czarnym zakończeniem i stopniem mistrzowskim jest czarny pas. Ja dysponuję pomarańczowym pasem. Egzaminy odbywają się w naszym klubie raz do roku. Kolejny egzamin przeprowadzany będzie w grudniu.

Mistrzyni świata juniorów, fot. Jan Jarzmik

Wiele osób nie zna się na kickboxingu. Czy możesz opowiedzieć o podstawowych zasadach – ile trwa walka i co decyduje o zwycięstwie zawodniczki?
– Rywalizacja w kickboxingu odbywa się według różnych formuł, my walczymy tylko w Semi-Kontakt i Leicht-Kontakt, poza nimi można wyróżnić jeszcze m.in. Voll-Kontakt, Low kick i inne.
W Semi-Kontakt liczy się przede wszystkim szybkość zawodników; po każdym bezbłędnym trafieniu przerywana jest walka i sędziowie ją punktują. Sędziów jest trzech. Z reguły na zawodach walczy się przez 2 rundy po 2 minuty, ale na mistrzostwach świata są 3 rundy po 2 minuty. Gdy masz jeden punkt przewagi, to wygrywasz. By wygrać przed czasem, muszę mieć przewagę 10 punktów.
W Leicht-Kontakt zawodnicy walczą ciągle przez dwie minuty i po całej walce sędziowie podsumowują punkty. Na mistrzostwach świata wygrałam w Leicht-Kontakt, a w Semi-Kontakt zajęłam drugie miejsce.

Jesteś mistrzynią świata juniorów w kickboxingu. Czy miałaś już wcześniej inne sukcesy na swoim koncie?
– Jestem mistrzynią świata juniorów w kickboxingu w Leicht-Kontakt, a wicemistrzynią w Semi-Kontakt. Jestem też mistrzynią Austrii w Voll-Kontakt, Semi-Kontakt i Leicht-Kontakt. Oprócz tego w tym roku na turniejach zdobyłam ponad 30 złotych medali. Ostatnio jeżdżę na turnieje co tydzień, natomiast standardowo w ciągu roku raz w miesiącu. Niekiedy walczyłam na 3 matach jednocześnie, a na jednym turnieju zdobyłam 5 pierwszych miejsc. Na zawodach byłam już w Finlandii, na Węgrzech, we Włoszech, w Niemczech, na Słowenii, a nawet w Stanach Zjednoczonych. Często towarzyszy mi mama, ale nie zawsze jest to możliwe. Wyjazd za granicę wiąże się niestety z dużymi kosztami, a wszystko musimy opłacić sami, łącznie z moim startem w zawodach, nie wspominając już o hotelach. Turnieje standardowo trwają trzy dni. Jeżeli zajmę 1, 2, 3 miejsce, to pieniądze za start zwraca mi trener, ale pozostałe koszty musimy pokryć sami.

Zostałaś zgłoszona do mistrzostw przez Austriacki Związek Kickboxingu, a walczyłaś dla Polski. Jak do tego doszło?
– Trenuję w najlepszym austriackim klubie i na zawodach miałam reprezentować oczywiście Austrię. Do zawodów zostałam zgłoszona przez austriacki związek. Jednakże od samego początku kwestią sporną było, czy będę mogła walczyć dla Austrii, mając obywatelstwo polskie. Na dwa dni przed zawodami okazało się, że nie mogę walczyć dla Austrii, ponieważ jestem Polką i byłoby to wbrew regulaminowi. Napisaliśmy więc zapytanie do Polskiego Związku Kickboxingu i do Światowej Organizacji Kickboxingu, czy mój udział mimo to będzie możliwy. Polski związek wyraził zgodę, bym reprezentowała Austrię, zgody takiej jednakże nie uzyskałam od Światowej Organizacji Kickboxingu. Już myślałam, że nie będę mogła w ogóle wziąć udziału w zawodach, gdy tymczasem polski związek udostępnił mi miejsce startowe i umożliwił tym samym start w zawodach jako Polce reprezentującej Polskę, z czego bardzo się cieszę i za co jestem bardzo wdzięczna.

Która zawodniczka była Twoją najtrudniejszą przeciwniczką i o czym myślisz w trakcie walki?
– Podczas zawodów o mistrzostwo świata juniorów była to zdecydowanie Rosjanka, dysponująca czarnym pasem. Walka była ciężka, ale i tak wygrałam. Natomiast w finale w Semi-Kontakt przegrałam z Włoszką. Wygrała wtedy tylko jednym punktem, a ja przegrałam, gdyż walka była z perypetiami i nie wytrzymałam napięcia nerwowego.
W trakcie walki staram się skoncentrować wyłącznie na tym, jaki kolejny ruch wykonam. Nie odczuwam niechęci do moich przeciwniczek. Jeśli pojawiają się negatywne emocje, to tylko w trakcie walki, natomiast po jej zakończeniu nie mam pretensji do dziewczyn, z którymi walczę.

Jak znosisz ból i kontuzje powstałe w trakcie walki, masz jakieś metody na ich tuszowanie?
– W kickboxingu jest podobnie jak w boksie; zawodnik z dobrą techniką nie ma dużo śladów po walce, ja też raczej nie mam z tym problemów. Poza tym podczas walki mamy ochraniacze na głowę, na zęby, piersi, biodra, golenie i na stopy.

Czy masz zaplanowane na najbliższe dni jakieś wyjazdy?
– Tak jak wspomniałam, wkrótce lecę do Danii, później do Belgii, Włoch i Niemiec. Mam już zaplanowane wyjazdy do końca października. Mam też jeszcze zaproszenie do Polski, do Wieliczki, na przełomie października i listopada.

Masz swój wzorzec w tym sporcie? Co chciałabyś jeszcze osiągnąć w kickboxingu?
– Moim idolem jest mój trener, Levente Bertalan, wielokrotny mistrz Europy i świata w kickboxingu. Posiada 4 czarne pasy. Chciałabym być taka, jak on, jednakże mogę stwierdzić, że nie zależy mi tak bardzo na kolorze pasa, ponieważ większość moich przeciwniczek ma czarne pasy, a i tak z nimi wygrywam. Czarny pas jest jednak pewnego rodzaju prestiżem. W przyszłości na pewno będę starała się go zdobyć. Na razie mam pomarańczowy, który wprowadza moje przeciwniczki w błąd, gdyż myślą, że mają do czynienia z niegroźną zawodniczką.

Powiedz mi, jakie masz jeszcze plany na przyszłość?
– W tym roku zdam maturę i chciałabym pójść na studia prawnicze na Uniwersytecie Wiedeńskim. Będę oczywiście dalej trenowała i poświęcała czas na moją pasję.

Rozmawiała Julia Kosturek

Polonika nr 213, październik 2012 r.

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…