Skok w Nowy Rok

– Ja osobiście nie czuję się w ogóle gwiazdą, czuję się po prostu sportowcem, skoczkiem narciarskim, Kamilem Stochem. Jestem tym samym człowiekiem – powiedział nam Kamil Stoch.

Wielki finał 65. edycji Turnieju Czterech Skoczni przyciągnął miliony kibiców przed telewizory i dziesiątki tysięcy na skocznie w Niemczech i Austrii. Wśród nich było bardzo wielu Polaków. Jeden z nich relacjonował nam, jakie przerażenie ogarnęło wszystkich po upadku Kamila Stocha w Innsbrucku. A potem przyszedł Bischofshofen… i wielkie, historyczne zwycięstwo. Polak podniósł się po upadku i wystartował, mimo poważnego urazu barku i sporego bólu. Został piątym skoczkiem w historii, obok Thomasa Morgensterna, Mattiego Nykaenena, Espena Bredesena i Jensa Weissfloga, który wygrał Puchar Świata, mistrzostwo świata, złoto olimpijskie i teraz Turniej Czterech Skoczni.

Wzloty i upadki
Ten sukces przyszedł jednak po dwóch trudnych sezonach. Najpierw było zwycięstwo w Pucharze Świata, mistrzostwo świata, podwójne złoto olimpiskie, tytuł Sportowca Roku. A potem kontuzje i słabsze wyniki. Mistrz nie umiał sobie poradzić z nimi. – Patrząc na skoki i mój własny przykład, myślę, że bardzo ważna jest wytrwałość i szczęście do ludzi, jakich napotyka się na swojej drodze sportowego rozwoju – powiedział w rozmowie z „Poloniką”.
I właśnie w najtrudniejszym okresie zjawia się nowy trener, Stefan Horngacher, czyli magik z Austrii. Gdy niektórzy kibice zaczęli już wątpić, czy przyjdzie znowu czas wielkich sukcesów w skokach narciarskich, okazało się, że powrócił nie tylko Wielki Mistrz, ale cała drużyna. I to w jakim stylu! Pierwsze w historii polskich skoków narciarskich historyczne zwycięstwo w zawodach drużynowych przyszło w grudniu 2016 roku, a potem był już ten wielki „skok w Nowy Rok”, czyli triumf Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni. Po sukcesie Adama Małysza czekaliśmy na to 16 lat.

Steff z Tyrolu
Stefan Horngacher, 47-letni Austriak, ma za sobą karierę skoczka, jest dwukrotnym medalistą olimpijskim i pięciokrotnym medalistą mistrzostw świata. Po zakończeniu kariery został trenerem. Pracował między innymi jako asystent Heinza Kuttina w Austrii, trenował już w Polsce kadrę B, ostatnio był szkoleniowcem w Niemczech. W marcu 2016 roku został pierwszym trenerem polskiej reprezentacji. Horngacher po raz pierwszy w karierze prowadzi kadrę A. A efekty są niezwykłe: biało-czerwoni zostali liderami w klasyfikacji Pucharu Narodów i wyprzedzają Austriaków. Podopieczni podkreślają, że nowy trener zupełnie zmienił ich myślenie o skokach narciarskich.
Tyrolczyk to barwna postać: wybitny fachowiec, przywiązujący wagę do każdego szczegółu. Zawodnicy żartują, że nowy trener zna się na wszystkim. Jeszcze do niedawna Stefan Horngacher woził ze sobą…maszynę do szycia i udoskonalał kombinezony. Z wykształcenia jest stolarzem, ale z powołania na pewno trenerem. Ma świetny kontakt z zawodnikami, chociaż kontroluje wszystko, zagląda w talerze, co wybrali na śniadanie. Polskim zawodnikom dodał skrzydeł, przywrócił wiarę w siebie. Steff, jak o nim mówią zawodnicy, to także miłośnik zespołu Metallica. Ba, gitarzysta samouk, który świetne potrafi zagrać utwory swojego ulubionego zespołu – aż drżą ściany.
Wróćmy do osoby Mistrza. – Moje zamiłowanie do sportu wypłynęło raczej ze środowiska, w którym się wychowywałem, od rówieśników. Rodzice jednak od początku mnie wspierali w tym, co robię – podkreśla Kamil Stoch.

Początki w LKS Ząb
Wszystko zaczęło się, gdy miał 3 lata. Wtedy nauczył się jeździć na nartach. Mając 4 lata oddawał pierwsze skoki na skoczniach budowanych wspólnie z kolegami. Słynny film dokumentujący te początki, nagrany w 1999 roku pod Wielką Krokwią, obejrzały w Internecie prawie 2 miliony osób. 12-letni wówczas Kamil mówi na nim: – Pierwszy raz zacząłem skakać na nartach cztery lata temu. Do treningów namówiła mnie pani Jadzia z Zębu, która założyła ten klub nasz – LKS Ząb. Bardzo się cieszę, że skoczyłem na tej skoczni 128 metrów i z mistrzostwa Polski młodzików w Szczyrku. Na tym filmie Kamil mówi też o swoim marzeniu, jakim jest w przyszłości zdobycie złotego medalu olimpijskiego. To marzenie, jak i wiele innych już udało mu się spełnić.
Najważniejsza osoba
Dziś na pytanie, gdzie widzi siebie za 30 lat, Kamil Stoch odpowiada, że u boku swojej żony. Nieustannie w wywiadach podkreśla, jak ważne jest dla niego wsparcie Ewy Bilan-Stoch. Poznali się w 2006 roku w Planicy, ślub wzięli cztery lata później. Okazało się, że chodzili do tej samej Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Ewa trenowała sporty walki: judo i ju-jitsu. Potem studiowała na uczelni pedagogicznej i zajęła się fotografią artystyczną. To istny wulkan energii: planowała nawet kiedyś, że zostanie żołnierką. Dziś prowadzi agencję marketingową, sklep z odzieżą sportową „Kamiland by Kamil Stoch” i zakopiański klub sportowy dla dzieci. To z jej inicjatywy oboje jeżdżą na spektakle do Teatru im. Słowackiego w Krakowie czy Opery Wiedeńskiej.
W Wiedniu czekamy więc wszyscy na Kamila Stocha i jego żonę! Przekazujemy też najserdeczniejsze pozdrowienia od Mistrza i jego trenera dla polskich kibiców w Austrii.

Piotr Koźmin, "Polonika" nr 258, styczeń/luty 2017

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…