W naszym domu mówimy po polsku!

fot. Luis Louro

21 lutego świętujemy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przypominamy rozmowę z dr Katarzyną Kainacher, nauczycielką w polskiej i austriackiej szkole, autorką książki Dziecko w środowisku dwujęzycznym i jego komunikacja międzykulturowa.

Utworzony w Nowym Jorku portal www.DobraPolskaSzkola.com postanowił wesprzeć polskich rodziców, których dzieci wychowują się na emigracji. Zainicjował kampanię: „W naszym domu mówimy po polsku", mającą ułatwiać nauczanie języka polskiego. Nasza redakcja przyłącza się do tej akcji.

Dr Katarzyna Kainacher

Jak postępować w stosunku do dzieci, aby zachowały dwujęzyczność?
- Jakże smutna okazuje się nieraz rzeczywistość, jaką zastajemy obecnie w niejednej szkole austriackiej czy w przedszkolu. Bardzo często dzieciom migrantów zakazuje się używania własnego języka ojczystego. Taka niezdrowa sytuacja wywołuje wiele wątpliwości wśród rodziców, którzy zaczynają automatycznie przechodzić w domu na język niemiecki, aby w ten sposób pomóc dzieciom szybciej opanować ten język. Zamiast domniemanej korzyści skutek jest odwrotny, dzieci przejmują bowiem błędy swoich rodziców wynikające z ich niedoskonałej znajomości języka niemieckiego, a utrata znajomości języka ojczystego, w naszym przypadku polskiego, staje się właściwie nie do nadrobienia.

Nie pytam, kiedy zacząć uczyć, bo domyślam się, że powie Pani: od urodzenia.
– Rozwój języka rozpoczyna się w okresie najwcześniejszego dzieciństwa w sposób naturalny, czyli za pośrednictwem rodziców i osób mających na co dzień kontakt z niemowlęciem, a następnie za pośrednictwem osób z jego środowiska, a więc przede wszystkim innych dzieci – towarzyszy zabaw. Szkoła ma w tym wypadku znaczenie jedynie czynnika „polerującego".

Tak więc jeśli będziemy od początku konfrontować dziecko z dwoma językami, to ono nieświadomie nauczy się obu języków dwutorowo?
– Tak, przy czym dobrze wiedzieć, że możliwe są tu różne strategie, z których dwie najważniejsze to: strategia osoby, czyli jedna osoba – jeden język. Strategia ta ma sens szczególnie w przypadku małżeństw mieszanych: ojciec mówi do dziecka w jednym języku, a matka – w drugim. Druga to strategia miejsca, np. jednym językiem mówi się w domu, a drugim w szkole. Jest to sytuacja występująca bardzo często u dzieci migrantów. Obie strategie wymagają konsekwentnego stosowania, bo tylko wtedy są one rzeczywiście skuteczne.

Podobno ta konsekwencja właśnie wytwarza w główce dziecka taką dwutorowość językową umożliwiającą potem w dorosłym życiu swobodne „przeskakiwanie" z języka na język i niemieszanie słownictwa. Ale mój syn, kiedy poszedł do szkoły, odmówił rozmawiania ze mną po polsku, kiedy go odpytywałam z odrabianych lekcji. Twierdził, że mu się wtedy wszystko plącze i musi uczyć się wszystkiego dwa razy. Ustąpiłam. Z nieczystym sumieniem, naturalnie.
– Tak, od konsekwencji rodziców i ich uporu zależy cały sukces dwujęzyczności ich dzieci. Zjawisko odmawiania mówienia przez dzieci w języku ojczystym jest bardzo częstym przypadkiem, ale nie należy się poddawać.
Ważną bowiem rolę w wymianie języków odgrywa codzienny trening językowy. Często obserwuje się takie sytuacje, kiedy dzieci przebywają podczas wakacji w Polsce, gdzie rozmawia się tylko w języku polskim. Po powrocie do Austrii mają początkowo trudności, aby szybko i automatycznie przechodzić na język niemiecki. Również i w Austrii obserwuje się często takie sytuacje. Dziecko, przychodząc po całym dniu z przedszkola lub ze szkoły, potrzebuje trochę czasu, aby „mechanizm wymiany językowej" ponownie zaczął działać. Wtedy to najczęściej dochodzi do różnych błędów, w pierwszej linii gramatycznych. W tym momencie szczególnie ważną rolę odgrywają rodzice, których zadaniem kształtowanie u dziecka poprawności wymowy, korygowanie błędów językowych w języku polskim. Trzeba bardzo spokojnie do tego podchodzić i zawsze odpowiadać w języku polskim, pomimo że dzieci wymuszają nieraz na nas mówienie w języku niemieckim, a my tak szybko ustępujemy...

A jeśli nasze dzieci nie są już niemowlętami, a są w wieku szkolnym, czy możemy przerwać naukę języka polskiego, aby dziecku nie mieszać w głowie, kierując się stwierdzeniem, że „język ojczysty zna dziecko tak czy owak"?
– To słynne stwierdzenie jest oczywiście mylne, ponieważ rozwój językowy dziecka nie kończy się z osiągnięciem wieku szkolnego, trzeba go dalej podtrzymywać. Zatrzymanie rozwoju języka ojczystego może mieć fatalne następstwa dla uczenia się dalszych języków i dla całego intelektualnego rozwoju dziecka.
Niestety u wielu dzieci polskich często obserwuje się przedwczesną rezygnację z nauki języka ojczystego bądź jest ona całkowicie ograniczana wraz z rozpoczęciem nauki w szkole austriackiej. Dzieci uczą się czytać i pisać wyłącznie w języku niemieckim. Następstwem tego jest fakt, iż ani jeden ani drugi język nie może się w pełni rozwijać.
Oczywiście niedostateczna znajomość języka ojczystego i drugiego języka jest często w okresie dzieciństwa powierzchownie wcale nie do stwierdzenia. Takie dzieci w codziennej komunikacji wcale „nie rzucają się nikomu w oczy" ze swoją drugą językową kompetencją, w naszym przypadku języka niemieckiego. Niedobór językowy okazuje się bardzo często dopiero wiele lat później, kiedy w szkole na pierwszy plan wysuwa się biegłość językowa, na przykład gdy trzeba operować pojęciami abstrakcyjnymi.
Dalszą tego konsekwencją może być powstawanie u dziecka zakłóceń w emocjonalnym rozwoju osobowości. Istniejącą już dwujęzyczność należy dalej rozwijać i popierać, zamiast pozwalać jej na całkowity zanik. Uczenie się w szkole języka ojczystego jednocześnie z drugim językiem (w naszym przypadku językiem niemieckim) w żadnym wypadku nie utrudnia rozwoju drugiego języka, a ułatwia jego naukę i kolejnych języków obcych.
Postuluje się, aby najpierw nauczyć dziecko umiejętności czytania i pisania w języku ojczystym, a później nadal intensywnie wspierać rozwój języka ojczystego aż do 9 roku życia, gdyż daje to zabezpieczenie utrzymania prawidłowego stanu języka ojczystego w przyszłości.

Czy walczyć z mieszaniem języków?
– Powinniśmy nasze dzieci korygować. Jest to bardzo żmudne, ale ważne i – na dłuższą metę – skuteczne. Pamiętajmy, że zwłaszcza małe dzieci nie potrafią jeszcze świadomie dobrze rozgraniczać obu języków (szczególnie w rodzinach mieszanych). Jeżeli rodzice mieszają w rozmowie polski i niemiecki, to dziecko nawet nie będzie wiedziało, że zna dwa różne języki, których używa jednocześnie. Porządkowanie tego galimatiasu jest niezwykle trudne.
Dzieci starsze, kiedy brakuje im jakiegoś wyrażenia, wykorzystują wprawdzie świadomie odpowiedniki z drugiego języka, czyli po prostu te słówka, które w danym języku znają albo które w tym momencie wpadły im do głowy. Pilnujmy i nasze dzieci, i nas samych, bo takie mieszanie języków rozleniwia, rozprzęga dyscyplinę myślenia i sprawia, że potem nie jesteśmy w stanie mówić czysto w żadnym z języków. Zjawisko to określa się mianem „półjęzyczności".

Jakimi argumentami radzi Pani kusić dzieci do nauki, a jakimi zachęca Pani rodziców do wytrwałości?
– Dzieci często nie chcą słuchać rodziców, a za to chętnie ich naśladują. Aby dziecko nabyło kompetencję w obu językach, potrzebna mu jest ogromna pomoc ze strony właśnie rodziców i nauczycieli oraz silna motywacja do uczenia się (szczególnie języka mniejszości, w tym wypadku języka polskiego). To właśnie w największym stopniu od udziału rodziców zależna jest motywacja ich dzieci do nauki języków.
Co powinni robić rodzice? Przede wszystkim mówić w języku polskim i używać polszczyzny wobec dzieci przy każdej nadarzającej się okazji. Po drugie, i jest to problem natury delikatnej, rodzice powinni wywierać delikatny nacisk na dziecko, by mówiło w języku polskim. W wieku powyżej 12 roku życia sytuacja przedstawia się znacznie korzystniej, gdzie motywacja zaczyna być czynnikiem pozytywnym: młodzi ludzie zaczynają rozwijać swoje zainteresowania. W tym wieku zaczynają rozumieć w pełni, że „odmienność" ich rodziców, fakt, że mówią językiem różnym od języka niemieckiego, ma wiele pozytywnych aspektów i być może wart jest głębszego zastanowienia i uwagi. Wynika stąd, że im starszy uczeń, tym łatwiej używa się argumentów rozumowych, by przekonać go, że uczenie się języka polskiego ma sens, nawet jeśli nie można go wykorzystywać do komunikacji tak często jak język niemiecki.

Przeprowadzając moje badania do pracy doktorskiej, skierowałam do rodziców następujące pytanie: „Jakie taktyki wykorzystują Państwo, aby wzbudzić pozytywne nastawienie do nauki dwóch języków u swoich dwujęzycznych dzieci?" Z analizy wynikało, iż najczęściej powtarzającą się przez 24,4% respondentów taktyką jest głośne czytanie interesujących książek, kupowanie czasopism w obu językach. W ten sposób rodzice próbują wzbudzić miłość do książki, bowiem czytanie wzbogaca słownictwo obu języków. Należy zatem postarać się, by wygospodarować czas na wspólną lekturę z dzieckiem. Kolejną metodą 17,7% badanych okazało się umożliwienie kontaktów z ludźmi, dziećmi, przyjaciółmi, którzy mówią wyłącznie po polsku. Należy dla dobra języka polskiego również kształtować w dziecku pozytywne nastawienie do kraju, ukazywać dobre cechy ludzi mówiących tym językiem i pochodzących z Polski. Natomiast15,5% respondentów wskazało na częste wyjazdy do Polski i wizyty rodzinne, dzięki którym wzbudza się w dziecku pozytywne nastawienie do nauki języka polskiego. Nieznacznie mniej, bo 13,3% badanych dostrzegło pozytywny wpływ oglądania programów edukacyjnych, polskich bajek, gier dydaktycznych oraz przedstawień teatralnych. Do taktyk pozytywnych w nauczaniu języków należy również w opinii 12,2% respondentów przedstawianie dziecku lepszych możliwości i perspektyw zawodowych. Następną taktyką (7,7%) jest posyłanie dziecka do przedszkola i szkoły. W ten sposób dzieci mają kontakt z rówieśnikami, nauczycielami, specjalistami, a ich oba języki wzajemnie się wzbogacają i dokształcają. Tylko5,5% badanych zwraca szczególną uwagę na wzbudzanie pozytywnego nastawienia do nauki przez rodziców (motywacja), bowiem w dzisiejszym świecie nie można nic osiągnąć bez znajomości języków obcych. Kolejną taktyką zawartą w wypowiedzi 3,3% respondentów jest nagradzanie dziecka, pochwała jego osiągnięć językowych i uznanie ze strony rodziców, następnie w 2,2% wymienia naukę historii i kultury polskiej ,działalność przy Kościele Polskim, harcerstwo. Ponadto pojawiły się również i inne wymienione metody, warte uwagi: korespondencja z rodziną w Polsce – pisanie listów (e-maile), aktywne odrabianie zadań domowych (pisanie opowiadań), praca nad tekstem polskim.

Co robić, jeśli cudzoziemski współmałżonek patrzy krzywym okiem na nasze wysiłki konsekwentnego rozmawiania z dziećmi po polsku? Znam niejeden przypadek ostrych scysji między małżonkami, zwłaszcza jeśli nasza „połówka" po polsku ani me, ani be?
– Jeżeli współmałżonek kocha, to nie będzie patrzył krzywym okiem na nasze wysiłki, a raczej będzie podtrzymywał nas w dwujęzycznym wychowaniu. U nas – mój mąż jest Austriakiem – dochodziło wręcz do „zdrowej rywalizacji" między językami. Decyzję o dwujęzyczności własnego dziecka dobrze jest podjąć na samym początku małżeństwa. Należy świadomie zadać sobie pytanie: jak będziemy wychowywać nasze dziecko w przyszłości i co się z tym wszystkim wiąże? Także i obie rodziny powinny być poinformowane o podjętych krokach.
Bardzo często spotykałam się z uwagami krytycznymi, kiedy moje dzieci były w wieku przedszkolnym, czy to ze strony rodziny, czy pedagogów w przedszkolach, dlaczego nie mówię z dziećmi po niemiecku. Zawsze z wielką dumą odpowiadam, że dzieci nasze wychowujemy dwujęzycznie. Teraz, kiedy dzieci mówią wspaniale obydwoma językami, zbieram od otoczenia pochwały, a nawet obserwuję podziw.

Co Pani sądzi o „Dekalogu nauki języka", czyli o zbiorze reguł ułożonych przez inicjatorów akcji „W naszym domu mówimy po polsku"?
– Jest to wspaniała inicjatywa. Każdy z nas, będąc na obczyźnie i borykając się z różnymi rodzaju niesłusznymi stwierdzeniami przemawiającymi przeciwko dwujęzyczności, może wypełniać misję korygowania tych nieraz przykrych i z reguły nieprawdziwych argumentów. Musimy zacząć od nas samych, od pogłębienia naszej wiedzy na temat dwujęzyczności, a wtedy znikną wszelkie wątpliwości i staniemy do walki o wspólne dobro naszych dzieci.
Jako nauczycielka w polskiej i austriackiej szkole powtarzam stale rodzicom wszystkich narodowości, jak ważne dla każdego dziecka jest poznanie języka ojczystego. Zwracam uwagę na fakt, iż nasze dzieci mają dzięki nam znakomitą możliwość „bezpłatnego" nauczenia się języka. Jedyne, co musimy zainwestować, to trochę czasu. Lecz niestety często rodzice uważają, że muszą mówić ze swoim dzieckiem w języku niemieckim, by umożliwić mu dobry start w szkole. Powtarzam jeszcze raz: Jest to myślenie błędne. Możemy być pewni, że dzieci opanują niemiecki od nauczycieli i kolegów, i to szybciej niż myślimy. Natomiast – tego też możemy być pewni – jeśli nie będziemy mówić z naszymi dziećmi po polsku, one stracą znajomość tego języka. Uczmy więc dzieci języka ojczystego – w naszym domu mówmy po polsku! Gwarantuję, że po latach z dumą i szacunkiem będą nam za to dziękować albo z żalem zapytają: dlaczego nie nauczyłaś mnie mamo mówić po polsku?

Rozmawiała Dorota Krzywicka-Kaindel, Polonika nr 218, marzec 2013

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…