Kapelusz z głowy

 

fot. Gennadiy Poznyakov
Najzwyklejszemu ubraniu doda uroku, sprawi, że w tłumie przechodniów zwrócimy na siebie uwagę. Kapelusz. Jest sposobem na wyrażenie indywidualizmu. Pozostaje jedynie dodać: „Chapeau bas!" W czym tkwi magia tego dodatku?

Ten dominujący element w świecie męskiej mody stał się popularny wśród pań dopiero w XVII w. I od razu je zawojował!

Gdy oglądamy stare zdjęcia z okresu przedwojennego, naszą uwagę na pewno przykuwa fakt, że na ulicy nie ma ani jednej osoby bez nakrycia głowy. Bez kapelusza wychodzili wtedy tylko kloszardzi. Jak to czasy się zmnieniają...

Najpierw kobiety zachwycały się tzw. kapeluszami-budkami, przewiązywanymi tasiemkami, a zdobionymi kwiatami czy piórami. Potem, pod koniec XIX wieku, przyszedł czas na przesadę: wielkie kapelusze z wypchanymi ptakami, pająkami, żabami, ogromnymi kokardami. Modne były także egrety, czyli kity z naturalnych piór, którymi ozdabiano damskie kapelusze.

I wreszcie pojawia się niezastąpiona Coco Chanel, która dostosowuje kapelusz do wizerunku nowoczesnej kobiety: projektuje małe kapelusiki, tzw. kaski lub hełmy.

fot. Nejron Photo

W latach 60. Jackie Kennedy popularyzuje małe kapelusiki zwane pillbox – a to, co nosiła Jackie, po pewnym czasie stawało się kanonem. Kapelusze kochała też kolejna ikona mody – księżna Diana.

Dzisiejsze kapelusze można podsumować słowami piosenki „ale to już było" – było i wraca interpretowane wciąż na nowo przez kreatywnych projektantów.

Bardzo uważnie należy dobierać kształt kapelusza do rodzaju płaszcza. Do klasycznego trencza idealnie pasuje kapelusz stylizowany na męski, natomiast do rozkloszowanego płaszcza wdzięcznie będzie wyglądał kapelusz typu Piotruś, z wywiniętym rondem i kokardą z tyłu. Natomiast klasyczny, wąski płaszcz najlepiej komponuje się z małym kapeluszem – kaskiem w stylu Coco Chanel.

W doborze kapelusza musimy kierować się własnym wyczuciem: musi on współgrać z kształtem twarzy i kolorem włosów. Czasem jeden element może sprawić, że będziemy wyglądać po prostu źle. Dlatego najlepsza rada: mierzyć, mierzyć, mierzyć – i przy wyborze kierować się rozsądkiem, a nie modą.

Większość z nas pamięta zapewne postać Szalonego Kapelusznika z książki „Alicja w krainie czarów" Lewisa Carrolla. To przecież jeden z najsłynniejszych kapeluszników. Podczas filcowania się wełny tworzyły się opary rtęci, które miały negatywny wpływ na psychikę osób pracujących przy wyrobie kapeluszy. Agresja, zmiana nastrojów – to uboczne skutki tych oparów. Może więc dlatego ten najsłynniejszy kapelusznik uchodził za szalonego? Osobiście znam dwie panie, które nigdy nie rozstają się ze swymi kapeluszami. Mają ich tak wiele, jak większość z nas ma torebek czy butów. Kapelusz to ich znak firmowy, znak rozpoznawczy. I są to bardzo kolorowe osobowości – tak jak ich kapelusze...

Justyna Ossowska

Polonika nr 214, listopad 2012

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…