Dyżur czerwiec 2015

Chcemy z żoną kupić działkę rekreacyjną nad jeziorem w pobliżu Wiednia. Sprzedawca powiedział nam, że kupione dobra nie będą na własność, bo działka jest pod wynajem, a dom to tzw. Superädifikat. Co to oznacza?

– W Austrii Superädifikat jest budynkiem, który za zgodą właściciela zostanie zbudowany na cudzym gruncie. Taki budynek nie jest też połączony na stałe z ziemią (np. przez piwnicę). Z reguły właściciel działki wynajmuje ją i pozwala najemcy postawić na niej budynek – w opisanym przypadku domek rekreacyjny. Po zakończeniu ustalonego okresu wynajmu działki najemca musi ten budynek usunąć albo przechodzi on na własność właściciela działki. Ta konstrukcja prawna ma szerokie zastosowanie w gminach, które nie chcą sprzedawać należących do nich działek i dlatego je wynajmują. Jednocześnie pozwalają najemcom zbudować na tej działce budynek. Takie umowy wynajmu mają z reguły długość 99 lat.
Fakt zbudowania takiego budynku rejestrowany jest w księdze wieczystej poprzez zdeponowanie umowy. Inaczej niż normalna własność, Superädifikat nie jest wpisywany do księgi wieczystej.

Mam firmę w Polsce, która produkuje przetwory warzywne. W ubiegłym roku sprzedałem innemu przedsiębiorstwu w Austrii moje produkty. Mimo upomnień, klient nie płaci rachunków za towar, które mu wystawiłem. Teraz, kiedy grożę sądem, klient twierdzi nagle, że towar był niedobry. Czy warto iść do sądu?
– Jeśli w danym przypadku uzgodnione zostało zastosowanie prawa austriackiego w razie sporów, należy zwrócić uwagę na przepis paragrafu 377 kodeksu cywilnego (Allgemeines Bürgerliches Gesetzbuch), który przewiduje, że w przypadku kupna towaru przez przedsiębiorcę gwarancja przepada, jeśli nie sprawdził on natychmiast towaru i natychmiast nie zgłosił wad sprzedawcy. Każdy przedsiębiorca zobowiązany jest do natychmiastowej kontroli towaru, a w przypadku stwierdzenia wad do ich natychmiastowego zgłoszenia sprzedawcy. Jeśli ta kontrola nie została przeprowadzona i wady lub usterki stwierdzone zostaną po dłuższym czasie, to nie muszą one zostać uznane przez sprzedawcę w ramach gwarancji. Przedstawianie rzekomych wad w terminie pół roku po zakupie towaru nie powinno świadczyć na niekorzyść, jeśli będzie Pan dochodził swoich praw sądownie.
Inaczej jest oczywiście w przypadku konsumenta. On ma dwa lata na dochodzenie roszczeń w ramach gwarancji, jeśli stwierdzona zostanie wada towaru.

Podczas wylotu na urlop nasz samolot miał pięć godzin opóźnienia. Czy należy nam się za to jakieś odszkodowanie?
– W przypadku opóźnienia powyżej trzech godzin na miejscu docelowym należy się pasażerowi odszkodowanie w wysokości od 250 euro do 600 euro, w zależności od oddalenia lotniska docelowego. Ponadto należy się pasażerom prowiant lub nocleg, jeśli opóźnienie będzie trwało dłużej niż sześć godzin i obejmowało będzie noc. Ważne jest, aby natychmiast domagać się tych praw, ponieważ za brak prowiantu lub noclegu nie można żądać odszkodowania w czasie późniejszym. Jeśli opóźnienie wynosi więcej niż pięć godzin, to można również zrezygnować z lotu i domagać się zwrotu pełnej ceny biletu.

Otrzymałem ostatnio mandat z Włoch za przekroczenie prędkości. Według informacji na mandacie zdarzenie miało miejsce ponad rok temu. Ponadto jego wysokość jest drakońska. Czy ten mandat jest przedawniony i czy muszę go zapłacić?
– Przekroczenie dozwolonej prędkości we Włoszech może być bardzo kosztowne. W godzinach nocnych może kosztować o 30% więcej niż za dnia. Już małe przekroczenie prędkości o 20 km/h skutkuje karą w kwocie 170 euro. Ignorowanie takiego mandatu może okazać się bardzo kosztowne, ponieważ wysokość może się podwoić. Ponadto obowiązek ściągnięcia tej kary mogą przejąć władze austriackie. Za zapłatą tego mandatu przemawia też fakt, że na podstawie włoskiego prawa kary ulegają przedawnieniu dopiero po pięciu latach.

Aleksandra T. Fux

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…