Składka na Kościół

Większość Polaków, przyzwyczajona jeszcze z Polski do tzw. dawania na tacę, dziwi obowiązek płacenia tzw. podatku kościelnego w Austrii, czyli – dokładniej mówiąc –składki na Kościół. Niektórzy, chcąc zaoszczędzić na tej składce, występują w Austrii z Kościoła. 

Po powrocie do kraju są zaskoczeni, że i tam Kościół odmawia, gdy chcą wziąć ślub kościelny, ochrzcić dziecko lub być świadkiem na ślubie.

 Co to jest tzw. podatek kościelny?
Kirchenbeitrag – czyli składka kościelna to roczna kwota, którą wierni powinni płacić swojemu Kościołowi na jego utrzymanie i funkcjonowanie. Wynosi ona 1,1% od rocznego dochodu netto, przy czym do wysokości 400 euro można odpisać od podatku.
Austria nie jest jedynym państwem, w którym tego typu podatek obowiązuje katolików. Inne państwa to choćby Niemcy, Szwajcaria, Norwegia, Grecja czy Włochy.
Ściąganie składki na Kościół nie wzbudza u Austriaków szczególnego zdziwienia. Inaczej jest z przyjeżdżającymi tutaj emigrantami. Polacy przyzwyczajeni do wrzucania na tacę „co łaska" nie rozumieją, jak można narzucać komuś obowiązkowy, czyli ustawowy podatek kościelny. Polskie media informują o masowych wystąpieniach z Kościoła Polaków przebywających na emigracji zarobkowej w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Chęć zaoszczędzenia kilku bądź kilkunastu euro w skali miesiąca niesie jednak ze sobą poważne konsekwencje, z których wielu nie zdaje sobie sprawy.

Jak to funkcjonuje?
Podatek kościelny jest w Austrii głównym źródłem dochodów i utrzymania Kościołów, w tym również Kościoła katolickiego. Oprócz posługi duszpasterskiej z owej składki Kościół finansuje m.in. swoją działalność społeczną i oświatową. Podatek kościelny w Austrii jest uregulowaną prawnie, obowiązkową składką wiernych na swój Kościół, która nie jest jednak ujęta w austriackim systemie podatkowym. W przeciwieństwie np. do Niemiec, gdzie za ściąganie podatku kościelnego odpowiedzialne są urzędy skarbowe, za pobieranie składki kościelnej w Austrii odpowiedzialny jest sam Kościół. Jednakże niewywiązywanie się z tego obowiązku grozi konsekwencjami prawnymi.
W Austrii za ściąganie podatku kościelnego odpowiedzialne są specjalne urzędy, tzw. Kirchenbeitragsstellen. Podstawą obliczenia składki jest wysokość rocznych dochodów. Kościół przewiduje ulgi, m.in. dla osób samodzielnie utrzymujących rodzinę, studentów, osób starszych, bezrobotnych czy tych, którzy znajdują się w trudnej sytuacji życiowej. Jeżeli kogoś nie stać na opłacenie corocznego podatku, najlepiej zgłosić się do odpowiedniej Kirchenbeitragsstelle i przedstawić swoją sytuację. To zdecydowanie lepsze wyjście niż uchylanie się od zapłaty, od której i tak się nie ucieknie. W przypadku zaniechania płacenia podatku do jego ściągnięcia może dojść na drodze sądowej, a nawet przy udziale komornika. Tak w Austrii funkcjonuje prawo. Kto w momencie meldowania się (Meldeamt) deklaruje się jako katolik, ten zostaje zobowiązany do opłacania podatku kościelnego. W przypadku gdy rubryka dotycząca wyznania nie została wypełniona, obowiązek płacenia podatku nie powstaje. Ale automatycznie sam zainteresowany określa się w tym momencie jako osoba bezwyznaniowa i przez to nie przysługują jej żadne prawa wynikające z przynależności do określonego Kościoła /wyznania.

Kościół w Austrii sam gromadzi dane osób zobowiązanych do płacenia składki na Kościół. Zdeklarowani katolicy powinni raz w roku przekazać informację o wysokości swoich dochodów, co jednak nie jest obowiązkiem. Jeżeli ktoś nie przekaże takiej informacji, wówczas wysokość należnej składaki obliczana jest szacunkowo.

W Austrii podatek kościelny opłaca około 3,7 mln katolików, co oznacza wpływy w wysokości 396 mln euro rocznie (dane z 2010 r.). Z tych pieniędzy pokrywana jest większość wydatków Kościoła, pozostała część finansowana jest z darowizn wiernych. Państwo austriackie nie wspiera finansowo Kościoła katolickiego, jednak wychodzi naprzeciw osobom opłacającym ten podatek. W ubiegłym roku rząd austriacki podwyższył wysokość maksymalnej kwoty, którą płacący podatek kościelny mogą odpisać od podatku z 200 do 400 euro w skali roku. Z takiej ulgi podatkowej mogą skorzystać osoby deklarujące przynależność do Kościoła zarówno katolickiego, jak i ewangelickiego.
W Austrii przynależność do Kościoła katolickiego deklaruje 75% mieszkańców, 5% stanowią protestanci, a prawie 9% uważa się za ateistów. Pozostały odsetek obejmuje wyznawców innych religii, w tym głównie islamu – w samym tylko Wiedniu liczba muzułmanów jest praktycznie równa liczbie protestantów.

Historia podatku kościelnego
Do czasu cesarza Józefa II (1780-1790) Kościół w większości finansował się z własnych aktywów. W czasie swojego panowania cesarz Józef II zredukował znacznie liczbę instytucji, klasztorów i kościołów, które nie dotyczyły duszpasterstwa, nauczania czy opieki i utworzył z tych aktywów fundusze, znane jako fundusze religijne. Znajdowały się one pod nadzorem państwowym. Kościół był zatem na utrzymaniu państwa. Do roku 1939 księża za swoją posługę opłacani byli z zasobów finansowych Kościoła czy też z różnych religijnych funduszy. Jeśli te nie wystarczały, dofinansowanie pochodziło z budżetu państwowego.
W maju 1939 roku Adolf Hitler wywłaszczył Kościół niemal z całości majątku ziemskiego, pozbawił go większości nieruchomości pełniących funkcje edukacyjne, charytatywne, społeczne i z zakresu opieki zdrowotnej. Odebrał mu również możliwość jakiegokolwiek dofinansowania od państwa, a w zamian za to zezwolił na pobieranie składek (podatku) od swoich wiernych. 1 października 1939 podatek kościelny wszedł w życie. Hitler miał nadzieję, że wprowadzenie przymusowych składek osłabi Kościół i spowoduje masowe wystąpienia ze wspólnoty wiernych.
Po II wojnie światowej pojawiło się pytanie, czy przywrócić system finansowania Kościoła, jaki w zastosowaniu był przed wojną, czy może też stworzyć zupełnie nowy system. Powrót do starych zasad nie był możliwy dlatego, że religijne fundusze już nie istniały, a i z powojennego budżetu państwa nie można było oczekiwać już żadnych dotacji. Dlatego też zostało utrzymane prawo podatkowe kościoła obowiązujące od 1939 r.

Skąd oni o mnie wiedzą?
W Austrii nie ma problemu z ustaleniem, ilu jest wyznawców poszczególnych religii. Nie trzeba robić w tym celu ankiet czy badań socjologicznych. Wystarcza sprawdzenie w bazie danych meldunkowych. Bo jak wiemy, w Austrii trzeba swoje wyznanie zadeklarować przy zameldowaniu. Tak więc ci, którzy podczas meldowania się w magistracie wpisali römisch-katholisch w formularzu w rubryce „Religionsbekenntnis", to albo już otrzymali rachunek do zapłaty, albo otrzymają go przy pierwszej przeprowadzce. Często zdarza się właśnie, że Polacy mieszkający już długo w Austrii, którzy nigdy nie płacą podatku kościelnego (i też nigdy nie poinformowani o takim), otrzymują przy zmianie miejsca zameldowania list powitalny od nowej parafii.
W takim liście obok powitania w nowej parafii jest się poproszonym o podanie swoich rocznych dochodów. Nie ma to służyć jakiejkolwiek inwigilacji, ale wyłącznie dać możliwość obliczenia właściwej wysokości składki rocznej dla danej osoby.
Stąd łatwo wytłumaczyć np. taką sytuację:
Pan Kowalski dostał do zapłaty wyższy Kirchensteuer niż jego sąsiad Nowak. Kowalski oburza się niezmiernie, bo przecież zarabia mniej niż Nowak, który nawet bierze na dzieci Kindergeld! W dodatku pan Kowalski, jako katolik niepraktykujący, właściwie nie chodzi do kościoła.
Wyjaśnienie: Pan Kowalski po otrzymaniu listu powitalnego z parafii wyrzucił go do kosza i dla niego sprawa była zakończona. Pan Nowak wysłał odpowiedź, w której podał swoje roczne dochody, jak i aktualną sytuację rodzinną.
Dlatego też pan Nowak dostał w kolejnym liście do zapłaty 1,1% podatku od swoich faktycznych dochodów. A pan Kowalski? Pan Kowalski natomiast dostał do zapłaty 1,1% podatku średniej krajowej, która okazała się wyższa, niż jego rzeczywiste zarobki.

Pójdźmy dalej. Co robi przeciętny pan Kowalski z takim rachunkiem? No właśnie:

1) Pan Kowalski swoim zwyczajem wyrzuca rachunek do kosza! Co dzieje się później? Za kilka tygodni bądź miesięcy dostaje upomnienie. Jeśli nadal do głowy przychodzą mu wszystkie inne pomysły, ale nie ten, by zapłacić podatek Kościołowi, również Kościół zdobywa się na pomysłowość i wysyła do pana Kowalskiego biuro inkasowe. A ono najczęściej nie pisze miłych listów, tylko puka pewnego dnia do drzwi. I dokładnie w tym momencie przestaje być już zabawnie.

2) Pan Kowalski oburzony biegnie pędem do magistratu, żeby w rubryce „wyznanie" wpisać drukowanymi, wyraźnymi literami: ATEISTA! Co dzieje się później? Kościół ubolewa nad utratą kolejnej owieczki ze swojego coraz to mniejszego stada, ale z bólem skreśla pana Kowalskiego z listy wierzących. A skoro pan Kowalski jest już niewierzący, nie może ważnie przystępować do sakramentów, więc niech w przyszłości nie kłóci się o chrzest dla własnego dziecka czy też niech nie oczekuje kiedyś chrześcijańskiego pochówku. Ksiądz na cmentarz już go nie odprowadzi.

Wystąpienie z Kościoła, czyli apostazja
Apostazja (od gr. odstąpienie, bunt) to odstępstwo od wiary religijnej; w pierwotnym znaczeniu całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej.
Współcześnie apostazja rozumiana jest jako świadome, dobrowolne i publiczne wyrzeczenie się przynależności do Kościoła. Wystąpienie z Kościoła w Austrii zwalnia z obowiązku płacenia podatku kościelnego, ale powoduje równocześnie rezygnację z wszelkich posług Kościoła, w tym też wyklucza korzystanie z sakramentów. Oznacza to, że taka osoba nie może m.in. być chrzestnym, świadkiem na ślubie czy bierzmowaniu, nie będzie mogła wziąć ślubu kościelnego i nie przysługuje jej również pochówek kościelny.
Jeśli zatem pan Kowalski zdecydował się na apostazję (wpisanie w państwowym formularzu: niewierzący), Kościół reaguje na to właśnie poprzez odmowę jakiejkolwiek dalszej posługi kapłańskiej. Konsekwencją kanoniczną jest również stosowna adnotacja w księgach parafialnych (księdze chrztów). Dokonanie wypisu z Kościoła katolickiego w Austrii nie dotyczy tylko tego kraju, ale oznacza wystąpienie z Kościoła w ogóle, jako że nie ma czegoś takiego jak Kościół austriacki, hiszpański, polski itd., tylko jeden powszechny Kościół katolicki, obejmujący cały świat. Informacja ta zostanie przekazana do odpowiedniej diecezji w Polsce i trafi do rodzinnej parafii. Motyw czysto finansowy nie zmniejsza skutków tej decyzji. Na przykład rodzice, którzy wystąpili z Kościoła, będą mieć trudności z ochrzczeniem dziecka, ponieważ nie gwarantują wychowania dziecka w wierze. W tym wypadku może zostać zaproponowane przesunięcie chrztu do czasu, aż dziecko osiągnie wiek dojrzałości i samo zadecyduje o ewentualnym chrzcie.
Apostazja musi zostać dokonana w starostwie (Bezirkshauptmannschaft), względnie w urzędzie miasta (Magistrat) w przypadku miast z własnym statutem, czyli: Eisenstadt, Graz, Innsbruck, Klagenfurt, Krems, Linz, Rust, Salzburg, St. Pölten, Steyr, Villach, Waidhofen an der Ybbs, Wels, Wien, Wiener Neustadt. Wymagane jest posiadanie dokumentu ze zdjęciem i karty meldunkowej (Meldezettel) oraz ewentualnie dokument potwierdzający zmianę nazwiska (np. akt zawarcia małżeństwa). Po ukończeniu 14 roku życia apostazji można dokonać bez zgody rodziców lub opiekunów prawnych. Tak jak w przypadku wszystkich procedur administracyjnych wystarczy także pisemny wniosek wysłany listem poleconym.

Powrót do Kościoła
Ponieważ apostazja ma formę publiczną i dotyczy wyłącznie ochrzczonych, przywrócenie stanu poprzedniego może nastąpić u ordynariusza diecezji, który określa ewentualne kary i formy pokutne (np. zdanie egzaminu z Pisma świętego czy Katechizmu). W praktyce władza ta jest delegowana każdemu proboszczowi, który może dokonać aktu powtórnego przyjęcia do Kościoła podczas specjalnej ceremonii (Wiederaufnahme).
W całej Austrii działa inicjatywa na stronach internetowych, poprzez którą Kościół szuka dialogu z katolickimi apostatami i z tymi, którzy chcą powrócić do Kościoła. Na stronie www.eintreten.at Kościół oferuje informacje na temat możliwości ponownego przystąpienia do Kościoła i praktyczne kroki do realizacji tego celu.
Na obczyźnie rodacy urzędowo deklarujący się jako osoby niewierzące często chodzą do kościoła i nie rezygnują z przyjmowania sakramentów. Sprawa dla nich się jednak komplikuje, gdy ksiądz poprosi ich o dokument i zajrzy w elektroniczną bazę danych wszystkich katolików zamieszkujących Austrię, stwierdzając brak danej osoby w spisie, co najczęściej oznacza fakt wystąpienia lub zatajenia wyznania, a to odczytywane jest jako bezwyznaniowość.

Josef Weiss – kierownik działu Kirchenbeitrag przy Archidiecezji Wiedeńskiej:
W Archidiecezji Wiedeńskiej 220 tys. osób, tj. 25 proc. płacących składkę na Kościół, wykorzystuje 3-procentową premię przysługującą tym, którzy jej całość wpłacają na początku roku. Coraz większą popularnością cieszy się też opłata za pomocą przelewu bankowego – korzysta z niego już 130 tys. podatników.
Naturalnie, że wśród katolików są osoby, które z różnych powodów nie mogą lub też nie chcą płacić składki na Kościół – Kirchenbeitarg. Jeśli ktoś nie może zapłacić, np. z powodu bezrobocia, choroby, długów, zawsze możemy poszukać odpowiedniego rozwiązania. Natomiast jeśli ktoś nie chce zapłacić, wówczas otrzyma szereg pism przypominających o tym obowiązku, próbujemy się także kontaktować telefonicznie z daną osobą. Jeśli to nie przynosi skutków, wysyłamy upomnienie przez sąd – Bezirksgericht. Cieszy nas to, że z tej ostatniej formy korzystamy bardzo rzadko.
Połowa podatków przeznaczana jest na potrzeby parafii, druga połowa wykorzystywana jest na różnego rodzaju działalność socjalną i kulturalną Kościoła.
Każdy podatnik może zadecydować o przeznaczeniu do 50 proc. swojej składki na konkretny cel – wypełnia wówczas specjalne podanie, tzw. Zweckwidmung.
Zawsze jesteśmy do dyspozycji, odpowiadamy chętnie na każde pytania w kwestii niejasności związanych ze składką na Kościół.

Adela Kuliga, Barbara Bartusiak

Polonika nr 207, kwiecień 2012

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…