Ostatnia miłość Kafki

Historia Polki, Dory Diamant, ostatniej miłości wybitnego austriackiego pisarza, Franza Kafki.

 

 

 

 

 

 

 

Wszystko jedno, czy znamy Franza Kafkę z przymusowych lektur szkolnych, czy też jesteśmy dobrowolnymi, zagorzałymi wielbicielami jego „Procesu“, „Zamku“ i „Przemiany“. Jedno wiemy o Kafce na pewno, że mimo usilnych starań jego życie uczuciowe było pasmem rozterek i niepowodzeń. Z żadną z kobiet, które kochał nie zawarł związku małżeńskiego, bo albo były już mężatkami, jak Czeszka Milena Jesenska, albo – i to była najczęstsza przyczyna - sam Kafka lękał się konsekwencji tego „mieszczańskiego“, jak sam twierdził kroku.

Związki Franza Kafki z kobietami sprowadzały się najczęściej do obfitej wymiany korespondencji i sporadycznych spotkań. Długotrwałe narzeczeństwo z Felicją Bauer zaowocowało plonem 500 listów. Do ślubu z nią jakoś przełamać się nie mógł, dwukrotnie zrywając zaręczyny i nazywając życie we dwoje „mozołem“ i “niemożliwością“. Jak chce anegdota zerwał z Felicją ostatecznie po wizycie w sklepie meblowym w celu zakupienia szafy - dla bujającego w literackich obłokach pisarza symbolu mieszczańskich kajdan. Z żadną z kobiet, które kochał nie zamieszkał we wspólnym mieszkaniu. Z żadną, z wyjątkiem tej jednej, jego ostatniej miłości: Polki Dory Diamant.

Poznali się w lipcu 1923 roku nad Bałtykiem. Franz Kafka miał wówczas 40 lat, Dora Diamant 25. Urodzona w Pabianicach Dora, właściwie nazywała się Dymant, wcześnie wyłamała się spod kurateli rodzicielskiej. Ukończywszy polską szkołę, mimo ostrych sprzeciwów ortodoksyjnie myślącego ojca, zaangażowała się do pracy w teatrze. Odmawiając małżeństwa z rozsądku, do którego próbował ją zmusić ojciec, uciekła najpierw do Krakowa, a potem do Berlina, gdzie pracowała jako opiekunka i szwaczka w sierocińcu dla dzieci żydowskich. Tego pamiętnego lata przebywała nad morzem towarzysząc na wakacjach swoim nieletnim podopiecznym. Ciężko chory na gruźlicę krtani Franz Kafka spędzał lato 1923 nad Bałtykiem, licząc na poprawę stanu zdrowia.
Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ładna młoda dziewczyna zachwyciła swoim – jak pisał w jednym z listów – połączeniem dojrzałości i niewinnego wdzięku. Napisał też: „Ona, przybysz ze Wschodu, obdarzona niepokojącą intuicją, ma w sobie coś mrocznego, jakby zbiegła z kart powieści Dostojewskiego“.
Zakochani spędzali ze sobą każdą wolną chwilę, a po trzech tygodniach znajomości podjęli decyzję o wspólnym życiu. Już we wrześniu wynajęli maleńkie mieszkanie w Berlinie. Wybitny pisarz, a w życiu prywatnym nieporadne, wieczne dziecko, dopiero wtedy zdecydował się opuścić na dobre praskie domostwo swoich skonsternowanych nieoczekiwaną decyzją rodziców. Wielka musiała być miłość Franza i Dory, skoro czuli się w siódmym niebie mimo trudnych warunków życiowych. W ciągu pół roku z powodu obłędnie rosnących czynszów zmuszeni byli przeprowadzać się trzykrotnie. Rozszalała inflacja sprawiała, że minimalne zarobki Dory ledwie starczały na przeżycie obojga: osłabiony chorobą Franz pracować nie mógł. Mimo to – jak wspominali potem przyjaciele obojga – a także mimo pogarszającego się stale stanu zdrowia Franz podkreślał rozpromieniony, że wreszcie czuje się wyzwolony i szczęśliwy jak nigdy dotąd. Miłość Dory była nie jak innych jego kobiet zaborcza i obezwładniająca, lecz stanowiła troskliwe wsparcie zarówno duchowe jak i materialne. Do ślubu tym razem nie doszło, ponieważ sprzeciwił się temu ojciec panny młodej, uważając śmiertelnie chorego pisarza – ateistę bez stałego dochodu za niedopuszczalną zgoła partię.

Wspólne życie kochanków nie trwało długo. Już w marcu 1924 roku stan zdrowia Franza pogorszył się tak bardzo, że musiał on poddać się intensywnemu leczeniu szpitalno-sanatoryjnemu. Najpierw udał się do Pragi, do swoich rodziców, a stamtąd kolejno do sanatoriów w Wienerwaldzie i w Kierling koło Klosterneuburga. Dora towarzyszyła mu do końca. Rzuciwszy wszystko pojechała za nim do sanatorium, pielęgnowała, przyrządzała posiłki i po prostu była z nim do ostatniej chwili. Zmarł na gruźlicę w sanatorium w Kierling koło Wiednia, w wieku 41 lat. Na pogrzebie 11 czerwca 1924 na cmentarzu żydowskim szlochając rzuciła się na świeżo usypaną mogiłę.

Po śmierci Kafki Dora wróciła do Berlina. Ale już z końcem 1926 roku udała się do Düsseldorfu, gdzie podjęła studia aktorskie i gdzie w następnych latach występowała w teatrze. Nie zagrzała tam jednak długo miejsca. W 1930 roku była znowu w Berlinie: przystąpiła do Komunistycznej Partii Niemiec (KPD) i w dwa lata później wyszła za mąż za funkcjonariusza tej partii i wydawcę pisma „Die Rote Fahne“, kilka lat od niej młodszego Lutza Laska. W marcu 1934 roku 36-letnia Dora urodziła córkę Mariannę. 
Wspólne życie Dory z Lutzem było niewiele dłuższe niż z Franzem. Jednak o ile to z chorym, umierającym pisarzem mogłoby się stać podstawą scenariusza sentymentalnego melodramatu, to małżeństwo z komunistą Lutzem obfitowało w wydarzenia godne sensacyjnego filmu. Lutz prześladowany przez Gestapo uciekł do Rosji Radzieckiej licząc na to, że jako komunista znajdzie tam sprzymierzeńców. Dora wraz z dwuletnią córeczką pojechała tam za nim. Gdy Lutza w 1936 roku Sowieci zesłali na Syberię, Dorze udało się cudem zbiec. Po latach tułaczki przez Europę, na tydzień przed agresją Niemiec na Polskę, w sierpniu 1939 roku dotarła do Anglii, trafiając najpierw do obozu dla internowanych jako cudzoziemski wróg. Mimo bowiem, że była polską Żydówką, z dokumentów wynikało, że jest żoną Niemca. Od 1942 roku aż do śmierci mieszkała w Londynie, prowadząc tam teatr i koszerną restaurację żydowską, ciesząc się wielką sympatią wśród żydowskich uciekinierów z Europy Wschodniej nazywanych przez rodowitych Anglików „beret and borscht brigade“ (brygadą beretowo-barszczową). Możliwości jakiegokolwiek kontaktu z przebywającym nadal na Syberii mężem nie miała. Lutz Lask powrócił z zesłania w rok po śmierci Dory.

Rola, jaką odegrała w życiu Kafki Dora Diamant jest trudna do przecenienia. Bo to, że pomogła mu wyrwać się z zaklętego kręgu „wiecznego dzieciństwa“, wyprowadzić wreszcie od rodziców i stać się dorosłym samodzielnym człowiekiem, że podbudowała tym samym jego wiarę w samego siebie i poczucie własnej wartości i że – wreszcie - pielęgnując z najwyższym oddaniem i ofiarną miłością uczyniła ostatnie chwile i cierpienie w chorobie znośniejszym, to tylko jeden aspekt sprawy, ten czysto prywatny. Dora odznaczyła się jednak również na niwie historii literatury - nie wypełniła wyrażonego w liście do przyjaciela Maxa Broda życzenia umierającego kochanka, aby zniszczyć po jego śmierci wszystkie nieopublikowane notatki. Kiedy Max Brod po śmierci Kafki zgłosił się do Dory, ta skłamała twierdząc, że już wszystko osobiście spaliła. W ten sposób ocaliła 35 jego listów i dwadzieścia zeszytów z notatkami.
Niestety, tylko część tych bezcennych dokumentów literackich przetrwała nazistowską pożogę. W 1933 roku Gestapo zdemolowało jej ówczesne berlińskie mieszkanie, w którym żyła z prześladowanym za działalność komunistyczną Lutzem Laskiem. Zachował się nawet protokół z tej tak zwanej „konfiskaty mienia“ z 8.8.1933. Jedyną pamiątką po Kafce, jaką wtedy ocaliła, a zarazem jedyną rzeczową pamiątką po Kafce w ogóle, była jego szczotka do włosów.
Dora wpadła w rozpacz, robiąc sobie wyrzuty z powodu zaprzepaszczonych pamiątek po ukochanym, a zarazem bezcennych dokumentów literackich. Próbowała bezskutecznie odzyskać je, angażując w akcję czeską ambasadę w Berlinie, ale według oficjalnej odpowiedzi urzędnicy nazistowscy nie byli w stanie w „nieprzejrzanych stosach skonfiskowanych papierów“ nic odnaleźć. Od tamtych czasów owe rękopisy Kafki są uznane za zawieruszone, ale nie bezpowrotnie zniszczone. Sama Dora do śmierci nie straciła nadziei, że kiedyś się odnajdą i nadzieję tę zaszczepiła w córce Mariannie, która w swoim testamencie wyraziła prośbę, aby wszelkie rękopisy związane z jej matką Dorą Diamant i Franzem Kafką oddać do archiwum pisarza.

Przed 9 laty żyjąca w Kalifornii Kathi Diamant, autorka książki o Dorze: „Kafka's Last Love“, powołała do życia tzw. „Kafka Project“ mający na celu odzyskanie rękopisów. Mimo długotrwałych petycji do tzw. Komisji Gaucka zajmującej się archiwami NRD-owskiej służby bezpieczeństwa, poszukiwania nie zostały do tej pory zakończone sukcesem.

Dorota Krzywicka, Polonika nr 147, kwiecień 2007

Top
Na podstawie przepisów art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. informujemy, iż Österreichisch-Polnischer Verein für Kulturfreunde „Galizien“, jest administratorem danych osobowych, które przetwarza na zasadach określonych w polityce prywatności. Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług na zasadach określonych w tej polityce. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie w można określić w ustawieniach przeglądarki internetowej z której Pan/Pani korzysta lub konfiguracji usług internetowej. More details…