Nasi w austriackim Lienz

Przypominamy atmosferę przygotowań do Euro 2012 - w austriackim Lienz.

 

W czerwcu przed telewizorami w Polsce usiądzie 40 milionów trenerów – powiedział Tomasz Frankowski, który jest odpowiedzialny za przygotowanie naszych napastników na mistrzostwa. No cóż, wiadomo, znamy się na wszystkim... Ale Franek, jak mogłeś zapomnieć o prawie 20 milionach Polaków za granicą? My, Polacy mieszkający w Austrii, też się przyłączamy. Tym bardziej, że przez dwa tygodnie obserwowaliśmy treningi polskich piłkarzy, którzy przebywali na zgrupowaniu w Austrii, w Lienzu.
Urocze miasteczko Lienz to stolica Tyrolu Wschodniego. Nie bez powodu nazywana jest Sonnestadt – słonecznym miastem. Wszystko jest tu jasne, pogodne i optymistyczne. Panuje tu spokój, można trenować z dala od hałasu i rozkrzyczanych tłumów.


Welcom Polska!
Miasto powitało naszych piłkarzy tablicami rozstawionymi na najważniejszych skrzyżowaniach: Welcom Polska, Welcom to Osttirol. To tak jakby mieszkańcy chcieli wszystkim przejeżdżającym pokazać, że to właśnie tu, w ich mieście, przebywają polscy kadrowicze przygotowujący się do Euro 2012. A przejeżdżających przez Lienz jest dużo, bo prowadzi tędy droga do Włoch.
Codziennie na stadion, gdzie trenują piłkarze, przychodziły całe rodziny. Nasi kibice ubierali się niemalże tak jak na mecz na Euro 2012: wszędzie biało-czerwone koszulki, szaliki z orzełkiem.
W Lienzu mieszka kilkunastu Polaków, w całej okolicy kilkudziesięciu. Ale nie tylko Polacy z Lienzu witali naszych. Niektórzy przyjeżdżali z odległych miast: z Innsbrucku, Zeel am See, Klagenfurtu czy Salzburga. W przerwie piłkarze podchodzili do kibiców, ściskali ręce, rozdawali autografy. Trener Smuda niecierpliwie ich poganiał: – Do roboty, na trawę!
Po treningu piłkarze wracali do hotelu. Widać, że byli zmęczeni. Trening tylko wyglądał jak przyjacielskie kopane piłki, ale tak naprawdę to ciężka praca.

Wszyscy czekali
Lienz liczy12 tysięcy mieszkańców i ma się wrażenie, że wszyscy żyją sportem. Przyjazd polskiej reprezentacji piłki nożnej, gospodarzy EURO 2012, był dla mieszkańców dużym wydarzeniem.Wyczekiwały go też władze miasta. Burmistrz Lienzu, Elisabeth Blanik, zaznaczyła, jak bardzo cieszy się z przyjazdu gospodarzy Euro 2012 do ich miasta. Widzi w tym szansę promocji miasta i całego regionu. Pani burmistrz znała nazwisko Roberta Lewandowskiego, miała tylko niewielkie problemy z wypowiedzeniem nazwiska Błaszczykowskiego...
– Trochę żałujemy – żartowały zagadnięte przeze mnie mieszkanki Lienzu – że nie można było spotkać polskich piłkarzy np. w pobliskich sklepach czy kawiarniach.
Niestety, do Lienzu przyjechali przede wszystkim na ciężki trening. I w pewnym momencie te treningi zaczęły budzić obawy i pytania dziennikarzy: czy aby piłkarze się nie przetrenują, jak to było 4 lata temu przed turniejem w Austrii. Ale trener Smuda, zwany powszechnie „Franz”, uspokajał na konferencjach prasowych, że wszystko idzie zgodnie z planem, że tak ma być.
Piłkarze podkreślali cały czas, że atmosfera w drużynie jest świetna. Było trochę żartów z polszczyzny Damiena Perquisa czy Ludovika Obraniaka – piłkarzy grających we francuskich klubach. Bo w polskiej reprezentacji na Euro 2012 jest dwóch piłkarzy urodzonych we Francji i dwóch w Niemczech. To było powodem wielkiego oburzenia Jana Tomaszewskiego, że w reprezentacji grają piłkarze, których nazywa „farbowanymi Polakami”. Nie bardzo nam, Polakom mieszkającym za granicą, podoba się określanie w taki sposób urodzonych za granicą dzieci. Ale w jednym Tomaszewski ma rację: niektórzy z nich w ogóle nie mówią po polsku. Uczmy więc nasze dzieci języka polskiego i to absolutnie nie z tego względu, że któryś z chłopców może zostanie powołany w przyszłości do polskiej reprezentacji!

Gwiazdy z „Polusii” Dortmund
Najbardziej wyczekiwano przyjazdu naszych gwiazd, trójki z klubu Borussia Dortmund, nazywanego już klubem Polussia Dortmund. Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek – to piłkarze, którzy znakomitą grą przyczynili się do zdobycia przez ich klub tytułu Mistrza Niemiec. W dniu przyjazdu Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka znacznie przybyło dziennikarzy. Jeszcze później, ze względu na pogrzeb ojca, dotarł kapitan polskiej reprezentacji, Jakub Błaszczykowski. Dziennikarze uszanowali to i nie zadawali pytań na ten temat. Wiadomo przecież, że to trener Borussii, Jürgen Klopp, pomógł mu przezwyciężyć problemy z zaufaniem do świata i do siebie po tym, jak był świadkiem zabójstwa matki przez jego ojca.
Trójka z Borussii nie gwiazdorzyła, zawsze byli uśmiechnięci, zawsze chętnie rozmawiali z dziennikarzami. Podsumowując pobyt w Lienz Robert Lewandowski powiedział, że wcale nie czuje się gwiazdą, na ME może być różnie. Niespodziankę mogę sprawić inni zawodnicy.
Kuba Błaszczykowski zdradził, że piłkarze mają pewien obrządek – przed wyjściem z szatni na mecz dotykają polską flagę.

23 wybranych
Wraz z upływem dni narastało napięcie w polskim zespole: wiadomo było, że w przedostatnim dniu pobytu na zgrupowaniu trener Smuda ogłosi nazwiska trzech piłkarzy, którzy nie znajdą się w kadrze Polski na mistrzostwa. – Pracujemy ostro, a ja już mam ból głowy, bo nie wiem, kogo skreślić. Każdego z tych chłopaków będzie mi szkoda, ale takie jest życie – powiedział trener na konferencji prasowej.
Po drodze, oprócz codziennych intensywnych sprawdzianów, były trzy mecze: jeden z z trzecioligowym klubem Rapid Lienz, wygrany aż 8:0 oraz dwa towarzyskie mecze w Klagenfurcie z Łotwą i ze Słowacją: obydwa zakończone wynikiem 1:0. Selekcjoner bacznie obserwował, jak spisują się jego zawodnicy i po wielu naradach podjął decyzję. Ogłosił ją 27 maja. Największym pechowcem był bramkarz Łukasz Fabiański – na treningach nabawił się kontuzji, która wykluczyła go z kadry.

Królewskie warunki
Polska ekipa mieszkała w pięciogwiazdkowym Grandhotelu. To najdroższy hotel w całej okolicy, ekskluzywny, znakomicie wyposażony. Przed wejściem stoją Rolls-Royce. Właściciele hotelu są lekarzami. Wybudowali ośrodek, w którym zamożni ludzie będą mieli do dyspozycji zaplecze medyczne na najwyższym światowym poziomie.
Jak mieszkali polscy piłkarze? Elisabeth Sinovitsch, właścicielka hotelu, mówi, że mieli do dyspozycji pokoje po 38 m kw. z łazienką, balkonem z widokiem na góry i rzekę Isel, spływającą z lodowca. Trener miał do dyspozycji tzw. królewski apartament o powierzchni 78 m kw. Wszyscy mogli korzystać z ofert spa o powierzchni 1400 m kw., z basenów, siłowni, ogrodu. Hotel dysponuje pięcioma jadalniami, oferującymi znakomite potrawy.
Kibice będą rozliczać polskich piłkarzy także z tego pobytu w Lienzu. Same koszty za hotel, oprócz posiłków, wyniosły ponad pół miliona złotych. Dużo? Pewnie tak.
Dożyliśmy ciekawych czasów. Kiedyś to bogacze patrzyli z trybun, jak kilku biedaków zmaga się na arenie, dzisiaj kilkadziesiąt tysięcy biednych na stadionie, a jeszcze więcej przed telewizorami patrzy, jak milionerzy biegają za piłką. Czy pieniądz nie wypacza idei sportu? Just Fontaine, król strzelców mistrzostw świata w 1958 roku, otrzymał za ten wyczyn –13 bramek – równowartość 150 euro. W 2002 roku Zidane zarobił ponad 12 mln euro.

Cel: wyjście z grupy!
– Naszym celem jest wyjście z grupy Euro 2012 – trener Smuda powtarzał to jak mantrę.
Podsumowując pobyt w Lienzu powiedział: – Niczego nam nie brakowało, do niczego nie możemy się przyczepić. Dawno nie byłem na tak dobrze zorganizowanym zgrupowaniu. Pytany o psychologa mówi: – Psycholog? Był potrzebny. Na pewno pomagał nam swomi rozmowami. Ale uważam, że jeżeli ktoś umie grać w piłkę, to nie potrzebuje psychologa.
Tego tak do końca nie jestem pewna.
– Czuć już presję zbliżającego się turnieju, ale wydaje mi się, że nie zdajemy sobie jeszcze sprawy, jak ona będzie wyglądała na samym turnieju. Przecież do tej pory niewielu z nas miało okazję grać na mistrzostwach Europy – stwierdził Kuba Błaszczykowski.
A Marcin Wasilewski dodał: – Czujemy coraz większą gorączkę związaną z turniejem. Balon jest już napompowany i wszyscy odliczają dni do pierwszego meczu. Nic w tym dziwnego, bo przez następnych pięćdziesiąt lat nie będzie w Polsce takiej imprezy.
Dlatego też gorączka ogarnia również nas wszystkich. Ja już biegam w biało czerwonej koszulce i podśpiewuję: Polska, Biało-Czerwoni...
Aha – i przekazuję najlepsze pozdrowienia od wszystkich piłkarzy dla Polaków w Austrii z prośbą, abyśmy mocno trzymali kciuki. Załatwione!!!

Viola Burgstaller, Polonika nr 209, czerwiec 2012

Top
Na podstawie przepisów art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. informujemy, iż Österreichisch-Polnischer Verein für Kulturfreunde „Galizien“, jest administratorem danych osobowych, które przetwarza na zasadach określonych w polityce prywatności. Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług na zasadach określonych w tej polityce. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie w można określić w ustawieniach przeglądarki internetowej z której Pan/Pani korzysta lub konfiguracji usług internetowej. More details…