(Nie) łatwe powroty

Coraz więcej Polaków mieszkających za granicą decyduje się na powrót do Polski. Przyjrzeliśmy się tym powrotom, skupiając się na kwestiach dotyczących dzieci i młodzieży.

 Jak się okazuje, nauczyciele w Polsce w ciągu ostatnich lat coraz częściej wskazują na trudności, na jakie napotykają, gdy w ich klasach pojawiają się uczniowie, którzy powrócili z emigracji. W wielu przypadkach są bezradni, gdyż zwyczajnie nie potrafią z takimi uczniami pracować. Mają oni bowiem specjalne potrzeby edukacyjne, na co polska szkoła nie jest wciąż przygotowana.
Pod koniec 2008 roku uruchomiono w Polsce program „Masz PLan na powrót?”, który zakładał, że dla dzieci powracających z zagranicy będą wprowadzane specjalne programy adaptacyjne, które ułatwią im powrót do szkoły. Niestety, były to czcze deklaracje, ponieważ nie przeznaczono na to dodatkowych środków. Sprawę przerzucono do obowiązków gmin i powiatów, jednak najczęściej jej załatwienie zależało od dobrej woli dyrektorów szkół i nauczycieli. Rodzice alarmowali, że wielu nauczycieli nie daje dzieciom okresu ulgowego, pozbawiając je jednocześnie możliwości nadrobienia ewentualnych braków czy różnic. Te często nie zależały od umiejętności dziecka, a zwyczajnie od różnic programowych, na które nie miało ono wpływu. „Chciała pani wyjeżdżać, to teraz musi pani ponieść konsekwencje” – ten fragment rozmowy rodzica z nauczycielem jest potwierdzeniem, że pierwsze kontakty ze szkołą, nie tylko dla dziecka, nie bywają łatwe.
Rodziców oburzały także ostrzeżenia, że ich dzieci prawdopodobnie będą musiały powtarzać klasę, jeśli nie zaczną ich douczać na własną rękę. Profesor Halina Grzymała-Moszczyńska, specjalistka w zakresie psychologii międzykulturowej i psychologii migracji, pod której kierownictwem zrealizowany był projekt badawczy „(Nie)łatwe powroty do domu? Funkcjonowanie dzieci i młodzieży powracających z emigracji”, również stwierdza brak przygotowania nauczycieli w Polsce do pracy z dziećmi powracającymi z emigracji. – Tak samo jest odnośnie kształcenia psychologów w programie ich studiów. Nauczyciele w Polsce nie mają żadnych źródeł wiedzy o programach szkolnych w innych krajach. To w interesie dziecka leży, aby rodzice możliwie wiele informacji dostarczyli nowej szkole o edukacji dziecka odbytej w krajach emigracji rodziców. Z moich badań wynika, że najdokuczliwsze dla dzieci jest rozdzielenie i brak łączności między treściami, które w polskiej szkole są realizowane z poszczególnych przedmiotów. Dziecko czuje się zagubione i zdezorientowane – powiedziała w rozmowie z „Poloniką”.

Musisz wiedzieć, że masz prawo
Pojawienie się w szkole polskiego dziecka wracającego z zagranicy obecnie jest formalnie uregulowane. Wielu rodziców jednak nie wie, że dzieci z doświadczeniem migracyjnym mają w Polsce prawo do dodatkowych lekcji, a szkoły często nie występują jako pierwsze z tą inicjatywą. Obowiązkiem każdej placówki jest przyjąć dziecko, jeśli dotychczas uczyło się np. w Austrii czy Wielkiej Brytanii (kraj nie ma znaczenia). W przypadku szkół wyższego szczebla decyzja należy do dyrektora, w szkołach niższych wystarczy zamieszkanie w rejonie. Umiejętności językowe, jak i ewentualne różnice programowe to najważniejsze sprawy, ale konieczne jest także wypracowanie strategii „społeczeństwa przyjmującego”, która powinna dotyczyć każdego przybywającego ucznia. Dzieci muszą się zaadaptować, bo to, jak zostaną odebrane w nowym środowiskum, ma ogromny wpływ na to, jak będą się czuły w nowym otoczeniu, i – co najważniejsze – przełoży się na efekty ich nauki. Należy wiedzieć, że także w obrębie szkoły dochodzi do zderzenia kultur, co – jak podkreśla pani prof. Halina Grzymała-Moszczyńska – powoduje szok kulturowy. Rodzice, którzy sami borykają się ze zmianami, nie zawsze są w stanie pomóc swoim dzieciom, a czasem trudno jest im nawet dostrzec problem.

Cztery lata dla dziecka oznaczać mogą pół życia
Powrót dzieci wraz z rodzicami do Polski często jest dla nich właściwą emigracją, gdyż urodziły się w trakcie pobytu ich rodziny za granicą. Obowiązek szkolny rozpoczęły w zupełnie innym kraju, ale nawet jeśli rozpoczęły jeszcze w Polsce, to po 2 czy 3 latach mogą już niewiele pamiętać. Wbrew oczekiwaniom grona pedagogicznego dzieci te, mimo polskiego nazwiska, polskiego obywatelstwa i polskiego adresu zamieszkania, przeżywają często szereg trudności. Dlatego też przygotowania powinny zaczynać się już na poziomie tzw. szkół polonijnych, zwanych niekiedy szkołami sobotnimi, ponieważ nauczyciele, którzy w nich pracują, są często pierwszymi, którzy otrzymują informację o planowanym powrocie do Polski. Wiedza i możliwości działania tych szkół mogą w wielu wypadkach okazać się nieocenionym wsparciem dla tego niełatwego, szczególnie dla dzieci, procesu zmiany środowiska.

Powrót rodzica nie zawsze jest powrotem dziecka
W rzeczywistości migracja powrotna dotyczy tylko rodziców, bo dla dzieci jest to często emigracja do kraju, który zna np. tylko z wakacyjnych wyjazdów do rodziny. One przeżywają ten powrót jako zerwanie dotychczasowych więzi w otoczeniu, szczególnie w szkole i w sąsiedztwie. Dlatego w różnym stopniu akceptują one decyzję o powrocie podjętą przez rodziców. Niestety, często rodzice postrzegają powrót jako zdarzenie bezproblemowe, co skutkuje brakiem wsparcia dla swoich dzieci w ich procesie adaptacji w polskiej szkole. Dziecko, które przez dłuższy okres mieszkało za granicą, może właśnie tamten kraj uznawać za swój dom, natomiast kraj pochodzenia rodziców traktować jako chwilowe miejsce pobytu.

Niełatwe nie znaczy niemożliwe
Powstało wiele analiz dotyczących reemigracji Polaków, jednak zwykle dotyczą one tylko osób dorosłych. O ile więc funkcjonuje pomoc dla osób dorosłych, o tyle problematyka dzieci wciąż nie jest zauważana. Może więc okazać się, że z powrotu do kraju, po kilkuletniej pracy za granicą, będą zadowoleni wyłącznie rodzice. Ich dzieci, szczególnie te, które urodziły się w kraju emigracji rodziców, zostaną wyrwane ze znanego i bezpiecznego dla nich otoczenia. Ponadto rodzice często popełniają błędy, nie ułatwiając swoim pociechom początków w nowym dla nich otoczeniu. Jednym z nich jest nieinformowanie polskiej szkoły o realizowaniu przez dziecko obowiązku szkolnego za granicą. Nauczyciele, postawieni w takiej sytuacji, nie mają nawet szansy na odpowiednie przyjęcie i przywitanie dziecka w szkole.
W trakcie prowadzonych przez panią prof. Halinę Grzymałę-Moszczyńską badań dzieci uważały, że pierwszy dzień w szkole był zorganizowany w sposób dla nich niezrozumiały. Dodatkowo w sytuacji, kiedy nauczyciele nie mieli żadnej wiedzy o nowych uczniach w ich klasie, poczucie zagubienia pojawiało się po obu stronach. Dochodzi do tego fakt, że zachowanie pozostałych uczniów często bywa mało przyjazne. Rodzice muszą być w tym okresie szczególnie wyczuleni, ponieważ nieodpowiednie przyjęcie w szkole może powodować trudności w nawiązywaniu nowych kontaktów, a w rezultacie negatywnie odbić się na psychice dziecka. I kwestia istotna – dzieci nie zawsze potrafią mówić o swoich emocjach, a jednocześnie bardzo zależy im na akceptacji w nowym środowisku.

Kiedy za słowami nie idą czyny
Migracje powrotne są problemem na tyle powszechnym, że powinny być przedmiotem osobnej polityki państwa. Kwestia jest szczególnie trudna, ponieważ uczniowie reemigranci nie są grupą jednorodną. Ze względu na zróżnicowanie swoich doświadczeń oraz różny poziom znajomości języka polskiego wymagają wsparcia różnego rodzaju. Dlatego ważne jest, aby właściwie określić poziom umiejętności dziecka, tak aby po powrocie było ono w stanie odnaleźć się w nowej dla niego rzeczywistości, a z drugiej strony nie postawić poprzeczki zbyt nisko, aby nie uznało, że nie warto się starać, skoro ,,i tak sobie radzi”.
W jaki sposób rodzice mogą przygotować swoje dzieci na powrót to kraju? Prof. Halina Grzymała-Moszczyńska radzi: – Ważne jest, aby przygotować dziecko tak, by nie jechało ono w próżnię. Należy więc nawiązać kontakty z klasą, do której dziecko ma trafić, z naczycielem, a także sprawdzić, gdzie dziecko w Polsce może kontynuować swoje pasje rozwijane za granicą. Należy włączyć dziecko w proces planowania wyjazdu: kiedy wyjeżdżamy, co zabieramy, jak urządzimy jego pokój w Polsce. Gdy znany jest termin wyjazdu, zorganizujmy dziecku możliwość pożegnania się z dotychczasową grupą szkolną i sąsiedzką. Zapewnijmy też możliwość kontynuacji kontaktów z koleżankami/kolegami z kraju dotychczasowego zamieszkania. Jeśli powrót jest zaplanowany z wyprzedzeniem, to ważne jest, aby z dzieckiem w domu pracować na polskich podręcznikach szkolnych, tak aby opanowało ono zasób słownictwa z poszczególnych przedmiotów szkolnych w języku polskim. Sama znajomość języka polskiego potocznego, używanego do komunikacji codziennej w ramach rodziny, nie będzie wystarczająca.
Choć na wiele rzeczy jesteśmy się w stanie przygotować przed przyjazdem, to nie wiemy, jak będzie wyglądało nowe otoczenie naszego dziecka. Rodzice muszą zdać sobie sprawę, że w tej kwestii nie będzie im w stanie pomóc żaden program rządowy. Muszą też liczyć się z tym, że po powrocie dziecko będzie potrzebowało pewnego okresu przejściowego, by przystosować się do nowego otoczenia w szkole. Ten okres może być jednak krótszy przy odpowiednim przygotowaniu powrotu do kraju.

Formalna część powrotów
Na co musimy być przygotowani? Odpowiada Mirosław Sielatycki, były wiceminister w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Na jakie wsparcie ze strony nauczycieli mogą liczyć dzieci powracające?
– Są to przede wszystkim dodatkowe zajęcia wyrównawcze z języka polskiego i innych przedmiotów. Zajęcia te są prowadzone indywidualnie lub w grupach.

Jak organizowane są zajęcia wyrównawcze?
– Zajęcia organizowane są w szkole. Organ prowadzący, czyli gmina (powiat), podejmuje decyzję o konkretnej formie organizacji zajęć. Ważną rolę odgrywa tutaj nauczyciel, który zauważa potrzebę pomocy w formie takich zajęć. Pozwala to uniknąć problemu płatnych korepetycji.

Co w przypadku, kiedy dzieci nie mówią dobrze po polsku? Czy mogą liczyć na pomoc?
– Polskie prawo oświatowe przewiduje organizowanie bezpłatnej, dodatkowej nauki języka polskiego w wymiarze nie niższym niż dwie godziny tygodniowo. Maksymalna liczba godzin dodatkowych z języka polskiego i innych przedmiotów może wynosić pięć godzin tygodniowo. Pomoc tego typu świadczona jest przez 12 miesięcy.

Czy problemem jest, jeśli dziecko nie ma polskiego obywatelstwa?
– Wszystkim dzieciom przyjeżdżającym do Polski, niezależnie od obywatelstwa, przysługuje prawo do dodatkowych, bezpłatnych zajęć wyrównawczych.

Podstawa programowa w kraju emigracji może się różnić, a co za tym idzie po powrocie dziecko może mieć w szkole nowe, nieznane wcześniej przedmioty. Czy ma ono możliwość ich nadrobienia?
– Wspomniane pięć godzin dodatkowych zajęć lekcyjnych tygodniowo, przysługujących powracającym uczniom, odnosi się do wszystkich przedmiotów. W ten sposób można wyrównać różnice w nauczaniu przedmiotów w Polsce i w kraju emigracji, co pozwoli na lepsze przygotowanie do matury. Nie ma natomiast obowiązku korzystania z tego typu zajęć.

Magdalena Tomczyk, Polonika nr 266, maj/czerwiec 2018

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…