Odkrywanie polskości

Od lewej: Mateusz, Veronica, Adela, Paula, Martin i Monika, fot. Clemens Bednar
Tak zwane „drugie pokolenie" coraz częściej widzi potencjał w swojej dwukulturowości, chce uczyć się języka polskiego, poszerzać grono znajomych, łączyć się w grupy, których wspólnym mianownikiem jest Polska.

Polacy znani są w Austrii z tego, że bardzo szybko się integrują i łatwo wtapiają w środowisko nowego kraju. Wbrew obiegowej opinii chętnie uczymy się niemieckiego, pracujemy i przyjaźnimy się z Austriakami i nie izolujemy się od kultury kraju, w którym żyjemy. W austriackich mediach często nazywani jesteśmy emigrantami, którzy są „niewidoczni", bo wtopieni w otaczające nas, austriackie środowisko. Jeszcze kilkanaście, a może nawet kilka lat temu, wielu Polaków mieszkających w Austrii uważało, że Polska nie ma wiele do zaoferowania na arenie międzynarodowej, wstydziliśmy się kawałów o ukradzionym Mercedesie i stereotypów dotyczących choćby naszego picia alkoholu. Mało kto uważał, że język polski jest atrakcyjny na rynku pracy i warto się go uczyć, bo może się okazać atutem a nie egzotyczną umiejętnością, która w praktyce nie jest przydatna. Tymczasem coraz więcej młodych ludzi polskiego pochodzenia wraca do swoich korzeni nie tylko z powodów sentymentalnych, ale i zawodowych. Tak zwane „drugie pokolenie" coraz częściej widzi potencjał w swojej dwukulturowości, chce uczyć się języka polskiego, poszerzać grono znajomych, łączyć się w grupy, których wspólnym mianownikiem jest Polska. Ci młodzi, ambitni ludzie nie tylko odkrywają dla siebie, czym jest polskość, ale są z niej na tyle dumni, że chcą aktywnie zająć się promocją pięknego kraju nad Wisłą. Nikt nie jest samotną wyspą i nie od dziś wiadomo, że w grupie jest raźniej, a co dwie głowy, to nie jedna. Oto historia piątki młodych ludzi, którzy wspólnie chcą odkryć Polskę nie tylko dla siebie. Nam opowiedzieli o tym, jakie są ich cele, marzenia, skąd pochodzą i dokąd zmierzają.

Siła grupy
Veronica, Paula, Monika i Martin, przedstawiciele drugiej generacji, spotkali się na kursie języka polskiego. Mimo, że posługiwali się nim w domu, wszyscy poczuli, że to za mało. Veronica Berne wspomina: - Po 3 latach studiów w Anglii, wróciłam do Wiednia i przypadkowo dowiedziałam się o kursie konwersacyjnym dla osób, które są w jakiś sposób z językiem Polskim powiązane, ale na co dzień nie mają okazji go aż tak bardzo rozwijać. Jako że przez lata nie miałam kontaktu z młodymi ludźmi z polskimi korzeniami, ucieszyłam się z możliwości wzięcia udziału w takim kursie. Spotkałam wiele osób, które odczuwały tę samą potrzebę i chciały doskonalić swój drugi język. Przez 10 tygodni trwania kursu część się wykruszyła, pozostali tylko najwytrwalsi i wtedy zrodził się pomysł kontynuacji naszej kursowej znajomości. Prowadząca nasz kurs przesympatyczna Adela Kuliga poddała nam myśl założenia stałej grupy, która poza kursem da nam możliwość regularnego spotykania się, aby kontynuować konwersacje w języku polskim i organizować spotkania kulturalne.
W tym samym kursie uczestniczyła także Paula Rys: - Przez cały czas chodząc na kurs mówiłam, że brakuje mi polskiego towarzystwa. Żaden z moich przyjaciół nie jest Polakiem, a po polsku rozmawiam tylko z rodziną. Pomyślałam, że jest przecież tyle młodzieży z polskimi korzeniami w Wiedniu, że warto by było zrobić coś razem, dla wspólnego zjednoczenia się. Veronica dodaje: - Szybko wszyscy stwierdziliśmy, że można by było utworzyć stowarzyszenie dla młodych ludzi, którzy także szukają kontaktu z innymi osobami polskiego pochodzenia.

Od lewej: Adela, Veronica, Mateusz, Paula, Martin i Monika, fot. Clemens Bednar

Kim są?

Każdy z nich nosi w sobie inną historię, jest w inny sposób powiązany z Polską, ale to właśnie język polski okazał się ich wspólnym mianownikiem i elementem silnie wiążącym. Monika Leńczuk opowiada: - Mój ojciec jest Polakiem, kiedy miał 18 lat przyjechał na studia na Węgry. Na uczelni poznał moją mamę – Węgierkę - i w końcu został na Węgrzech. Ja urodziłam się i wychowałam się w Budapeszcie, mieszkałam tam przez 25 lat. Z tatą dawniej jeździliśmy co roku do Polski na święta. Rozmawiam z tatą od urodzenia tylko po polsku i w Budapeszcie chodziłam przez 12 lat do Polskiej Szkoły im. Sándora Petőfiego przy Ambasadzie RP w Budapeszcie. Do Wiednia przeprowadziłam się sama na początku roku 2013. Już po roku czułam, że języka polskiego używam za mało - nie miałam w Wiedniu polskich znajomych i moja znajomość polskiego stawała się coraz bardziej pasywna. Zapisałam się więc na kurs „Polnisch als Muttersprache" w BFI, gdzie chodziłam do jednej grupy z Paulą, Veronicą i Martinem.
Veronica urodziła się w Wiedniu, jej mama jest Polką a tata Austriakiem. - W moim domu w Wiedniu pielęgnowane były dwie kultury: polska i austriacka. Na świątecznym stole gościły potrawy polskie, zwłaszcza w Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy, a także przy różnych rodzinnych okazjach, w trakcie których przyjmowaliśmy austriackich znajomych. Dzisiaj już jako dorosła osoba często zabieram moje austriackie koleżanki do Polski, aby pokazać im piękny kraj mojej mamy - mówi Veronica.
Paula tak opowiada o swoich związkach z Polską: - Moi rodzice urodzili i wychowali się w Polsce. Jako młodzi ludzie przyjechali do Austrii, jak mówili "za chlebem", bo czasy w Polsce były bardzo trudne. Żywność była na kartki, a sklepy świeciły pustkami. Na pułkach sklepowych stał tylko ocet i herbata. Ja na świat przyszłam w grudniu 1984 roku w Wiedniu. Pierwszy raz do Polski pojechałam jako dwu letnia dziewczynka. I tak co roku wakacje i Święta Bożego Narodzenia z polskimi pięknymi tradycjami, jak opłatek, czy polskie kolędy, spędzałam w Polsce.
Martin Radwański też jest typowym przedstawicielem drugiej generacji. - Czuję, że z Polską jestem powiązany nie tylko ze względów rodzinnych, ale także obyczajowych i kulturowych. Moja siostra i ja urodziliśmy się w Wiedniu, ale w domu zawsze posługujemy się językiem polskim i chodziliśmy do polskiej szkoły. Zawsze wakacje spędzaliśmy u rodziny w Polsce, najchętniej nad Morzem Bałtyckim, które jest wyjątkowe.

Dlaczego warto promować Polskę?
Na to pytanie znaleźlibyśmy setki odpowiedzi. Martin przyznaje: - Polacy są często tak dobrze zintegrowani, że mało kto się domyśla, że mają pochodzenie polskie. Żyjąc w obcym kraju nie jest łatwo zadbać o naszą kulturę i tradycję. Polska odnosi wiele sukcesów w polityce, sporcie, kulturze. Mamy na to dużo dobrych przykładów Donald Tusk (Szef Rady Europejskiej), reprezentacja siatkówki, siostry Radwańskie, i nie powinniśmy zapomnieć, że każdy zna Jana Pawła II. Polska ma duży potencjał w dziedzinie gospodarczej i jest coraz bardziej liczącym się krajem w UE. Polskie produkty są znane ze swej dobrej jakości i można być dumnym z tego, że się jest Polakiem lub ma polskie pochodzenie. Wiem to z własnego doświadczenia. Moi koledzy z pracy wiele razy prosili mnie o robienie dla nich zakupów Made in Poland.
Monika dodaje: - Chcemy działać na rzecz polskości, ponieważ w ten sposób chcemy dzielić się naszą dotychczasową wiedzą i naszymi przeżyciami, jednocześnie tworząc sobie samym możliwość głębszego poznania naszych korzeni.
Veronica, która dzieciństwo spędziła w Austrii a studia w Anglii, zaczęła odkrywać w sobie pokłady polskości: - Przez moje poznanie kultury angielskiej i austriackiej już jako dorosła osoba odkryłam potrzebę rozwinięcia mojej polskości. Jestem z tego dumna i wdzięczna mojej mamie, że przekazała mi w darze polską mowę, która może mi dać w przyszłości prywatnie i zawodowo wiele szans. Czerpanie korzyści wynikających z przynależności do dwóch kultur to bardzo cenny skarb. Moim zdaniem jest to ważne, aby młodzi ludzie znali swoje korzenie, nie tylko w teorii, ale i w praktyce.
Paula jest osobą mocno stojącą na ziemi i oprócz sentymentu do kraju rodziców, widzi duży potencjał rozwoju zawodowego: - Moje powody propagowania Polski są i osobiste i zawodowe. Od kilku lat pracuję w międzynarodowym koncernie i mam dużo kontaktów zawodowych z polskimi kolegami i koleżankami. Chciałabym wzmocnić i zintensyfikować nie tylko moje rodzinne i prywatne kontakty z Polską, ale wykorzystać ten potencjał w pracy. Podobnie widzi to także Adela: - Moje zaangażowanie jest znacznie bardziej ukierunkowane na kwestie zawodowe. Osobiście męczy, a czasem wręcz przeraża mnie ten dość często spotykany jaskrawy i kompletnie błędnie rozumiany patriotyzm, który doprowadza niektórych Polaków do fiksowania się na wszystkim co polskie i odrzucaniu bądź krytykowaniu wszystkiego co nie-polskie. Na pewno jednak trzeba o Polsce mówić i ją promować. Polska to przecież kraj z ponad tysiącletnią historią i bardzo bogatą kulturą, piękny cel turystyczny, ale i kraj, w którym można i warto inwestować!

Jak pomyśleli, tak też zrobili.
I żeby ich pomysły nie pozostały ideami pisanymi palcem na wodzie, w połowie 2014 roku założyli stowarzyszenie Austrian Polish Professionals. Pomysłodawca i współzałożyciel APP Mateusz Madany podsumowuje: - Mimo ze żyjemy i funkcjonujemy w Austri, to mamy prawo być dumni ze swoich polskich korzeni, wspaniałych ludzi i pięknej i bogatej tradycji i kultury. Chcemy pokazać drzemiący w nas potencjał, pokazując osoby polskiego pochodzenia od nowej strony, zrywając z wieloma dotychczasowymi – i niestety często krzywdzącymi nas – stereotypami. Tym bardziej, że mamy ogromny potencjał, jeśli chodzi o młodych ludzi, stojących u progu albo na początku życia zawodowego, często świetnie wykształconych i/lub zajmujących się ciekawymi profesjami oraz dobrze zintegrowanych i biegle władających językiem niemieckim, a jednak utożsamiającymi się z polskością, dumnych ze swoich korzeni, często mających spore polskie grono znajomych. Stowarzyszenie kieruje się do osób utożsamiających się z Polską, a jednocześnie chcących wnieść nową jakość do relacji austriacko-polskich. Jednym z głównych założeń stowarzyszenia jest tworzenie struktur i sieci kontaktów. Aby te osoby, które są w pewien sposób ambasadorami tej nowej jakości relacji austriacko-polskich poznawały się nawzajem, aby te więzi jeszcze bardziej się zaciskały, aby nasi członkowie byli w stanie wspierać się nawzajem i abyśmy my jako organizacja byli wstanie wspierać naszych członków. Stad tez nazwa naszego stowarzyszenia „Austrian Polish Professionals". Aby realizować ten cel pragniemy organizować miedzy innymi cykliczne spotkania pod szyldem „after work event". Spotkania odbywające się regularnie mają stanowić miejsce spotkań osób różnych profesji, utożsamiających się z założeniami stowarzyszenia, szukających kontaktu z osobami z polskimi korzenia, chętnie komunikujące się w języku polskim a także takimi, które ten język chciałyby podszlifować. Warto zaznaczyć, ze naszą ofertę kierujemy zarówno do osób, które w Austrii są stosunkowo niedługo, jak np. studenci lub absolwenci, jak i do osób z tzw. drugiej generacji, które w Austrii przyszły na świat ale np. w domu z rodzicami wciąż porozumiewają się w języku polskim.

Bez pomysłu nie ma działania.
Ale od pomysłu do realizacji długa droga. Co motywuje młodych, czynnych zawodowo ludzi, do pracy „po godzinach" za darmo, ale w szczytnym celu? Veronica, Paula, Monika i Martin chcieli szlifować znajomość polskiego, mieli dużo pomysłów i zapału, ale zabrakło im katalizatora, którym okazała się ich nauczycielka polskiego, Adela Kuliga, która już wcześniej znała Mateusza i jego idee. Monika tak to wspomina: - Kurs polskiego prowadziła Adela – ona, widząc nasze zaangażowanie, zaproponowała nam, żebyśmy założyli stowarzyszenie. I tak oto nauczycielka pomogła grupie młodych osób polskiego pochodzenia w zrealizowaniu ich idei. Dlaczego przyszło jej to z taką łatwością? Adela mówi: - Urodziłam się na Orawie, na południu Polski. Od 7 roku życia przez prawie dziesięć lat należałam do regionalnego zespołu pieśni i tańca. Promowanie kultury, gwary i ogólnie całego regionu Orawy było moją wielką pasją i zajmowało prawie cały wolny czas. Myśl o założeniu polskiego stowarzyszenia w Wiedniu towarzyszyła mi już od co najmniej 4 lat. Dwójka moich znajomych – w tym Mateusz Madany – chciała również coś zorganizować. Nasze drogi jednak się rozeszły, bo ja myślałam o organizacji dla ludzi z całego świata, a koledzy chcieli założyć stowarzyszenie dla Polaków. Pewnego dnia moi kursanci języka polskiego skarżyli się, że kurs jest za krótki, zbyt rzadko, że nie mają z kim tak naprawdę ćwiczyć języka polskiego pomiędzy kursami, tak by móc faktycznie rozwinąć go do poziomu, który pozwoli im na używanie tego języka w pracy. Właściwie pół żartem pół serio powiedziałam do nich: - Załóżcie w takim razie stowarzyszenie dla młodych Polaków! Będziecie się sami w grupie częściej spotykać, będziecie pisać i mówić po polsku, poznacie nowych ludzi, a i tym samym dacie świetną możliwość kontaktu z językiem i kulturą polską tym, którzy – tak jak wy – maja tego kontaktu za mało. Poza tym jest tyle firm i instytucji, które szukają pracowników ze znajomością języka polskiego czy też kultury polskiej". Na to Paula i Veronica jednocześnie odpowiedziały „OK!", a i Monika i Martin zaraz dołączyli do nich. Naturalnie nie mogłam postąpić inaczej niż zadzwonić do Mateusza i powiedzieć mu, że jego idea może w końcu stanąć na nogi. Stowarzyszenie Austrian Polish Professionals jest tak naprawdę bardziej jego pomysłem niż moim czy kogokolwiek innego - stwierdza Adela Kuliga.

Kim jest Mateusz, i jak narodził się pomysł, który inni, młodzi Polacy tak chętnie postanowili z nim zrealizować?
On sam mówi o sobie tak: - Urodziłem się w Polsce, do Wiednia przyjechałem z moją siostrą i mamą w wieku 10 lat. Z Polską jestem wciąż bardzo blisko związany i wiele wolnego czasu spędzamy właśnie tam odwiedzając rodzinę, spotykając się z przyjaciółmi. Lublin to dom dzieciństwa, a położone jeszcze dalej na wschód tereny nadbużańskie z kresowymi krajobrazami, które od dziecka odwiedzałem w okresie wakacji, to wciąż dla mnie w pewien sposób magiczne miejsce, w którym najlepiej odpoczywam. W Wiedniu mam spore grono polskich przyjaciół i znajomych, wspaniałych ludzi, którzy mimo wielu lat spędzonych w Austrii wciąż maja potrzebę pielęgnacji najpiękniejszych polskich tradycji, jak np. organizowania spotkań wigilijnych z tradycyjnymi polskimi świątecznymi potrawami.
W Austrii istnieje niemała liczba polskich stowarzyszeń i grup. Czym różni się idea, którą Mateusz chciałby wprowadzić w życie? - Pomysł tego typu stowarzyszenia narodził się jakiś czas temu. Na studiach miałem wiele koleżanek i kolegów z poszczególnych regionów Austrii. I tak na przykład poznałem osoby z Salzburga, które jak się okazało miały świetnie zorganizowaną społeczność w Wiedniu. Począwszy od różnych wydarzeń towarzysko-kulturalnych po niesłychaną sieć kontaktów zawodowych i biznesowych. Zawsze był ktoś, do kogo te osoby mogły się zwrócić z prośbą o pomoc, radę, rekomendację albo zwykłą wskazówkę. Kończąc studia zdałem sobie sprawę, jak bardzo brakuje w Wiedniu tego typu struktur dla osób polskiego pochodzenia. Owszem, poznałem w Wiedniu mnóstwo Polaków, ale były to grupy zorientowane głównie towarzysko. Brakowało struktur zorientowanych bardziej zawodowo i biznesowo. A to jak w Austrii skonstruowany jest rynek pracy, tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że takie stowarzyszenie dla młodych, zdolnych i chcących zawojować świat byłoby bardzo przydatne. Tym bardziej, że należy pamiętać o tym, iż stanowimy jedną z największych społeczności w Austrii; mimo wielu prężnie działających organizacji wciąż jednak mamy potencjał, jeśli chodzi o rozwijanie kolejnych struktur, które ta społeczność byłaby w stanie jeszcze bardziej zespolić. Nie bez znaczenia wydaje się być fakt, że jesteśmy w stanie bardzo szybko się integrować, nauczyć języka, wtopić w otoczenie. Wielu osobom w takim wypadku wydaje się, ze kontakty z Polonią albo innymi osobami polskiego pochodzenia nie są już wtedy do niczego potrzebne. A mnie się wydaje, że to się właśnie pięknie uzupełnia i stanowi wspaniałą szansę na wymianę wspólnych doświadczeń, wzajemne wsparcie i możliwość rozwoju.

Adela Kuliga i Mateusz Madany, fot. Clemens Bednar
Jakie cele stawiają sobie Austrian Polish Professionals?

Paula mówi z dumą: - Moim celem jest kultywowanie kultury polskiej. Nasze spotkania dają możliwość poznawania różnych ludzi z polskimi korzeniami. Chcemy zbudować platformę, która umożliwi poznanie możliwości Polaków i Austro-Polaków w Austrii. Adela dodaje: - Sądzę, że w tematach „gospodarka", „stosunki międzynarodowe", „kariera - praca" między Austrią i Polską jest jeszcze dużo ukrytego potencjału. Austrian-Polish Professionals będzie ten potencjał odkrywać i rozwijać. Promowanie Polski, polskiej kultury, muzyki i oczywiście polskiej kuchni (śmiech), to naturalnie jeden z głównych celów APP. Niemniej ważnym celem jest jednak również danie młodym Polakom, którzy wyemigrowali niedawno z Polski, pewnego zaplecza, które pozwoli im czuć się tutaj pewniej, dotrzeć szybciej do potrzebnych informacji czy instytucji, a co za tym idzie, znaleźć szybciej pracę bądź mieć lepsze szanse przy zakładaniu i podczas prowadzenia własnego biznesu. Chodzi zatem o kontakt z językiem polskim, o wspieranie młodych Polaków i młodych Polaków drugiej generacji w Austrii i pomoc w rozwijaniu ich talentów i w realizacji planów. Chodzi o znalezienie wspólnego mianownika dla austriacko-polskich kwestii kulturowych i zawodowych.
Polskości nie należy się wstydzić, tym bardziej cieszy zainteresowanie nią osób, które wychowały się już w Austrii, często czują się bardziej Austriakami a jednak dumni są ze swej dwukulturowości i na nowo odkrywają dla siebie i innych bogactwo i potencjał polskiej kultury. Trzymamy kciuki!

Magdalena Marszałkowska, Polonika nr 237, wrzesień 2014

 

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…