Marząc o wygranej

– Emigracja to sytuacja pełna wyzwań, emocjonalnie obciążająca i często też stresująca. Nie wszyscy umieją sobie z tym poradzić. Używki takie jak alkohol lub gry hazardowe mogą być wtedy „odkryte” jako sposób na podwyższenie nastroju – mówi z rozmowie z „Poloniką” psycholog i psychoterapeutka Izabela Horodecki.

 

 

 

Specjalizuje się Pani w uzależnieniu od hazardu. Jak długo zajmuje się Pani tą tematyką?
– Od roku 1986 pracuję w Wiedniu w „Spielsuchthilfe” – poradni dla osób uzależnionych od hazardu i ich rodzin, jako psycholog i psychoterapeutka, a także kieruję tą placówką. Poza tym zajmuję się w ramach mojej prywatnej praktyki psychoterapeutycznej również innymi problemami, takimi jak np. depresja, lęki, problemy przystosowania, problemy małżeńskie, kryzysy życiowe i inne.

Porozmawiajmy o problemie uzależnienia od hazardu. Jak często występuje on w środowisku polskich migrantów?
– Uzależnienie od hazardu dotyczy w Austrii około 1,1% dorosłej populacji. Jak wykazują badania, migranci są grupą częściej narażoną na wystąpienie uzależnienia.
Przychodzą do naszej poradni również Polacy. Nasza grupa terapeutyczna to odbicie różnorodności etnicznej mieszkańców Wiednia: około 50–60% to Austriacy, a resztę stanowią cudzoziemcy różnych narodowości z wszystkich zakątków świata.

Życie na emigracji może mieć wpływ na powstanie czy też rozwój uzależnienia?
– Na pewno. Emigracja to sytuacja pełna wyzwań, emocjonalnie obciążająca i często też stresująca. Obcy kraj, nowi ludzie, język, którym się jeszcze nie mówi dobrze, trochę inne zwyczaje, brak przyjaciół i znajomych, brak podtrzymującej siatki socjalnej. Często też tęsknota za rodziną i bliskimi, którzy zostali w kraju urodzenia. To trudna sytuacja, z którą nie wszyscy umieją sobie poradzić, zarówno emocjonalnie, jak i często egzystencjalnie oraz finansowo. Używki takie jak alkohol lub gry hazardowe mogą w takiej sytuacji być „odkryte” jako sposób na podwyższenie sobie nastroju, jako coś, co pozwala na chwilę zapomnieć o obciążeniach, z którymi trzeba się borykać. A gry hazardowe mogą być też postrzegane jako możliwość dorobienia sobie i ulżenia w trudnej finansowo sytuacji.

Czy problem hazardu dotyczy częściej mężczyzn czy kobiet? Może są jakieś grupy zawodowe czy społeczne, które są szczególnie narażone na to uzależnienie?
– Aż 85% naszych grających pacjentów to mężczyźni. Ale grają również kobiety. Problem ten może dotyczyć bardzo różnych grup wiekowych i społecznych. Mówiąc krótko, uzależnić od hazardu może się zarówno śmieciarz, jak i lekarz.
O ile 75% leczonych przez nas mężczyzn rozpoczęło grę jako młodzi mężczyźni przed 25. rokiem życia, to większość szukających pomocy kobiet zaczęła grać później. Jednakże i to zmienia się, bo coraz częściej mają problemy z grą również i młodsze kobiety.

Jak przebiega rozwój uzależnienia od hazardu? Czy można zauważyć jego początkowe objawy?
– Kiedyś był u mnie pacjent, który zauważył dość wcześnie, że zaczyna się u niego problem. Opisał to tak: Nie rozumiem, co się ze mną dzieje, ale dzieje się i zaczyna mnie to niepokoić. Nie mam jeszcze żadnych problemów z powodu tego, że gram. Nie mam długów, nawet konto nie jest szczególnie przeciągnięte. Ale interesuje mnie już tylko granie, tak jakby wciągał mnie jakiś wir albo jakbym miał klapki na oczach. Gdy przyjaciel chce się ze mną spotkać, okłamuję go mówiąc, że muszę pracować. A prawda jest taka, że wiem, że wolę iść grać. Nie byłem taki wcześniej.
Podobnie jak inne uzależnienia, uzależnienie od hazardu rozwija się stopniowo.
Pierwszy kontakt z grami nie jest naturalnie równoznaczny z początkiem uzależnienia. Wszystko rozpoczyna się zwykle przypadkowo i niewinnie. Jak pokazują badania naukowe z różnych krajów, około 75% osób później uzależnionych od hazardu na początku wygrało. Czyli, jak to mówimy my terapeuci, miało pecha wygrać.

Co powinno zwrócić uwagę bliskich, że z daną osobą dzieje się coś złego?
– Niestety bliskim trudno jest często zauważyć, że się coś dzieje. W wielu przypadkach bliscy nie zauważyli przez długi czas niczego. Gdy podczas pierwszej rozmowy pytam, kto wie o problemach z hazardem, słyszę bardzo często – nikt. A jeśli nawet wie jedna czy dwie osoby, to nie mają one pojęcia o faktycznym wymiarze i intensywności problemu. Żony mówiły mi często, że czuły co prawda, że coś się dzieje. Myślały jednak, że mąż ma w pracy sytuację stresową albo – najczęściej – że ma kochankę. Częstym określeniem jest: „on jest taki nieobecny”, lub „taki rozdrażniony i wybuchowy”.
Grający ukrywają problem przed otoczeniem. Ukrywają też dlatego, że sami siebie okłamują. Wierzą, że uda im się odegrać. Wskazówką dla otoczenia mogą być np. ciągłe problemy finansowe u osoby, która pracuje, a nie poczyniła jakichś większych zakupów typu dom czy auto, uzasadniających brak pieniędzy.

Na czym polega różnica w postrzeganiu gry przez osobę uzależnioną a nieuzależnioną?
– Chodzi raczej o zachowanie, a nie o postrzeganie. Osoba nieuzależniona jest w stanie przerwać grę w dowolnym momencie, zarówno po wygranej, jak i po przegranej. Osoba uzależniona gra tak długo, jak długo ma jeszcze pieniądze. Gdy wygra, gra dalej, by wygrać więcej, gdy przegra, gra dalej, by się odegrać. Traci kontrolę, nie umie się powstrzymać od gry, granie staje się jej treścią życia, jest ważniejsze od rodziny i przyjaciół. Osoba taka okłamuje siebie, bagatelizując straty, okłamuje też bliskich i traci poczucie wartości pieniądza.

Wielu z nas choć raz zagrało przy stole ruletkowym czy na automacie, żeby przeżyć ten dreszczyk emocji. No i oczywiście wygrać. Czy gry są same w sobie niebezpieczne?
– Im szybszy jest przebieg gry, im krótszy czas pomiędzy postawieniem zakładu i jego wynikiem, tym wyższy jest potencjał uzależniający gry. „Heroiną” wśród gier hazardowych są ruletka, automaty i – o czym mniej się mówi – zakłady sportowe w trakcie meczu (live Sportwetten).
Trochę mniejszy potencjał uzależniający mają takie gry jak np. Lotto, ale poznałam osoby, które traktowały je tak jak inni ruletkę, automaty lub zakłady sportowe. Trzeba też w tym miejscu nadmienić, że aktualnie ponad 70% pacjentów poradni, w której pracuję, nie chodzi do kasyna ani do salonu gier, tylko gra w internetowych kasynach lub obstawia zakłady sportowe w internecie.

Co Pani sądzi o tych, którzy uważają siebie za zawodowych graczy?
– Często słyszę „jestem zawodowym graczem” przeważnie od młodych mężczyzn, którzy mają nadzieję, że granie stanie się ich zawodem czy sposobem zarabiania. Również grającym w pokera wydaje się często, że mogą zrobić z tego zawód. Zadaję wtedy tylko jedno pytanie: ile zarabia pan miesięcznie na graniu? Niestety nie dostaję odpowiedzi, bo naturalnie ktoś taki nie zarabia na graniu, tylko traci. Zarabiać jedynie by chciał. Osoby, które myślą, że mogą zawodowo grać w pokera, zapominają, że również i poker jest grą hazardową, nawet jeśli polega też na umiejętnościach. Proszę zwrócić uwagę, jak często zmieniają się mistrzowie świata w pokera, a jak rzadko mistrzowie świata w szachy.

Czy hazard może być sposobem na zarabianie pieniędzy?
– Nie, hazard na pewno nie jest sposobem na zarabianie pieniędzy, chyba, że jest pani właścicielem kasyna lub producentem np. automatów do gry.

Słyszała Pani o osobach, które grając się w ten sposób dorobiły?
– Mam do czynienia jedynie z osobami, które pomimo tego, albo może właśnie dlatego, że kiedyś zdarzyły im się również wygrane, dorobiły się jedynie długów bankowych i prywatnych, niezapłaconych rachunków, niezapłaconych alimentów oraz wielu innych problemów. Hazard nie jest możliwością zarobkowania.

Słyszy się o osobach, które straciły cały majątek grając, a nadal chcą grać. Co dzieje się w ich psychice, że nie mogą pojąć, że jest to dla nich zgubne?
– To jest właśnie uzależnienie od hazardu, czyli hazard patologiczny. Utrata kontroli nad grą, nieumiejętność powstrzymania się od gry, granie dalej pomimo negatywnych konsekwencji, okłamywanie siebie i innych. Przy czym pieniądze dla uzależnionego od hazardu przestają być pieniędzmi – są tylko kapitałem do dalszej gry, czyli tym samym, czym alkohol dla alkoholika.

Jakie są skutki uzależnienia od hazardu dla najbliższych, rodziny?
– Napięcie w rodzinie, konflikty rodzinne, zadłużenie i wszystkie problemy, jakie są związane z brakiem pieniędzy i niezapłaconymi rachunkami. Realna lub emocjonalna nieobecność grającego w rodzinie. Brak zaufania. Gdy uzależnieni, którzy są ojcami, przestają po latach grać, przeżywają często ogromny smutek, że stracili nie tylko pieniądze i czas, ale także dzieciństwo swoich dzieci, bo zajęci grą nie uczestniczyli w ich dorastaniu i rozwoju w takim stopniu, w jakim robiliby to teraz.

Co mogą zrobić osoby, które podejrzewają, że dana osoba zbyt często gra i może mieć kłopot z hazardem?
– Namawiać i przekonać ją do leczenia. To nie będzie łatwe, dlatego najpierw trzeba samemu rozpoznać ten temat. Rozmawiać spokojnie, nie robić wyrzutów, zastanowić się, od kiedy i jak się ta osoba zmieniła – np. stała się zestresowana, zaczęła mieć problemy ze snem – i zacząć od wyrażenia troski o nią. Zaproponować pójście razem, jeśli tego chce. Co najmniej połowa moich pacjentów nigdy nie zdecydowałaby się na leczenie, gdyby rodzina czy przyjaciele nie namawiali ich do tego lub nie stawiali takiego warunku.

Czy do rozwoju uzależnienia przyczyniają się kasyna i salony gier, czy też odpowiedzialność za nałóg spoczywa jedynie na klientach?
– Międzynarodowe badania wykazały, że częstość występowania hazardu patologicznego rośnie wraz ze wzrostem ilości legalnych ofert rynku hazardowego. W Europie od około 50 lat rośnie liczba ofert hazardowych, we wszystkich krajach. Hazard stał się częścią codzienności. W każdej gazecie, w radiu, w telewizji są zarówno reklamy gier hazardowych, jak i informacje na temat szczęśliwców, którzy wygrali. Od przełomu tysiąclecia rośnie liczba ofert online, a w naszej poradni liczba pacjentów, którzy grają online w gry hazardowe lub obstawiają zakłady sportowe. Przemysł hazardowy to jedna z najszybciej rozwijających się branż.
Tylko w Austrii wpłaty grających na gry hazardowe i zakłady sportowe osiągają rocznie 18 miliardów euro. Żeby uzmysłowić sobie ogrom tej sumy, wszystkie wydatki w Austrii na szkolnictwo i badania naukowe nie przekraczają 10 miliardów euro.

Gdzie osoby uzależnione czy też ich bliscy mogą znaleźć fachową pomoc?
– W Polsce i w Austrii możliwe jest zarówno leczenie ambulatoryjne, jak i stacjonarne. Ambulatoryjnie można się w Wiedniu leczyć w „Spielsuchthilfe” – poradni dla osób mających problemy z grami hazardowymi oraz ich bliskich. Oferta lecznicza obejmuje bezpłatnie psychoterapię indywidualną i grupową, poradnictwo w zakresie długów oraz innych spraw socjalnych, pomoc lekarza psychiatry. Wszystkie oferty są bezpłatne, ale niestety po niemiecku. Naturalnie u mnie możliwa jest w ramach poradni terapia indywidualna w języku polskim dla osób uzależnionych od hazardu i ich rodzin. Powstaje też właśnie grupa terapeutyczna po polsku dla osób mających problem z grami hazardowymi lub zakładami sportowymi, którą będę prowadzić jako psychoterapeutka. Już teraz prowadzę grupę po niemiecku, w której mogą naturalnie wziąć udział uzależnieni Polacy mówiący po niemiecku – w końcu to świetna okazja, by dalej szkolić język.

W jaki sposób można się zatem z wami skontaktować?
– Zapraszam osoby mające problem z grami hazardowymi i zakładami sportowymi oraz ich bliskich (również wtedy, gdy osoba uzależniona jeszcze przyjść nie chce) we wtorek 26 marca o 18.30 na bezpłatne spotkanie. Adres: Spielsuchthilfe, 1050 Wiedeń, Siebenbrunnengasse 24/parter, wejście prosto z ulicy. To szansa dla osób, które chciałyby zrobić wiosenny porządek w swoim życiu. Naturalnie mogą zwrócić się do nas o pomoc również członkowie rodziny lub bliscy osób mających takie problemy, również wtedy, gdy grający nie chce jeszcze rozpocząć leczenia lub zaprzecza temu, że ma problem z hazardem. Spielsuchthilfe, Telefon: 01/ 544 13 57, poniedziałek do piątku od 11.00 do 13.00. Można umówić termin indywidualny. Osoby odbierające telefon mówią tylko po niemiecku, po polsku możliwe jest napisanie e-maila na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  – na pewno trafi on do mnie.

Rozmawiała Patrycja Brzoza, Polonika nr 271, marzec/kwiecień 2019

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…