Prywatka na 100

Przyzwyczailiśmy się do hucznych, pompatycznych obchodów świąt narodowych. Wystawy, koncerty, śpiewanie pieśni patriotycznych, marsze – to obowiązkowe punkty programu obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości Polski. Można też inaczej.

 

Poznałyśmy się przypadkiem, w bibliotece Instytutu Polskiego. Alicja Zell od niedawna mieszka i pracuje w Wiedniu. Nie brak jej entuzjazmu i pomysłowości, dlatego chętnie przyjmuję zaproszenie na organizowane przez nią prywatne wydarzenie – „domówkę” w międzynarodowym gronie.

Spotkanie nieprzypadkowo zaplanowane jest na 17 listopada, gdyż tego dnia w wiedeńskim Musikverein odbywa się Koncert Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Z opisu wydarzenia utworzonego przez Alicję na Facebooku dowiaduję się, że planowane jest wspólne wyjście na ten właśnie koncert, a następnie spotkanie w jej mieszkaniu z poczęstunkiem w polskim stylu.
Od kiedy przyjechałam do Wiednia, wiedziałam, że zbliżają się wielkie obchody, i zastanawiałam się, co ja mogę zrobić, żeby zaangażować w nie swoich znajomych, szczególnie tych, którzy nie są Polakami. Pomyślałam, że koncert w Musikverein to świetny pretekst do spotkania ze znajomymi, którzy w ten sposób mogliby posłuchać polskiej muzyki symfonicznej w samym sercu Wiednia, a potem w nie mniej eleganckim stylu spotkać się już całkowicie prywatnie i luźno na imprezie, na której pojawią się polskie elementy, jak małe flagi, polskie potrawy, polska muzyka – mówi Alicja, gdy pytam ją, jak zrodziła się jej inicjatywa.
Z dnia na dzień coraz więcej osób przyjmuje zaproszenie na wspólne świętowanie polskiej rocznicy. Chęć udziału zgłasza 14 osób, a sporą ich część stanowią obcokrajowcy: z Turcji, Indii, Rumunii, Bułgarii, Niemiec, Austrii czy Włoch. Nie brakuje też oczywiście Polaków.
Na koncercie w Złotej Sali Musikverein gromadzi się spora grupa znajomych Alicji. Dla wielu z nich jest to pierwsze takie doświadczenie. Do grona tych osób należy Asude, Turczynka studiująca w Wiedniu komunikację interkulturalną. – Koncert był niesamowity. To była moja pierwsza wizyta w Musikverein i atmosfera tutaj panująca zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Duży wpływ na to miała orkiestra, która stworzyła wręcz magiczny nastrój. W szczególności słuchanie gry pianisty Szymona Nehringa przeniosło mnie do innego świata – mówi po koncercie.
Również na Georgim, pochodzącym z Bułgarii doktorancie na kierunku mikrobiologia, koncert polskiej orkiestry symfonicznej wywarł pozytywne wrażenie. – Słucham głównie rocka, ale miło było posłuchać artystów o tak dużych umiejętnościach i doświadczeniu grających muzykę klasyczną. Podobało mi się to, że utwory były tak różnorodne – dzieli się ze mną swoimi wrażeniami.
Po estetycznych przeżyciach w sali koncertowej udajemy się całą grupą do mieszkania Alicji. Dołącza do nas jeszcze kilka osób, w tym Davide, student z Włoch, robiący doktorat z informatyki w Wiedniu. Niejednokrotnie był w Polsce i wie o niej całkiem sporo. Nie jest on jednak jedyną osobą, która odwiedzała nasz kraj. Wspomniana już Asude opowiada mi o swoich podróżach po Polsce, podczas których zwiedziła wiele polskich miast, takich jak Kraków, Wrocław, Warszawa, Poznań, Łódź, Toruń, Gdańsk czy Sopot, i nawiązała przyjaźnie z naszymi rodakami. Również Himanshu, student z Indii, odwiedził już Polskę, dlatego nasza kultura i historia, jak i tradycyjne potrawy nie są mu obce. A dodam, że podczas naszej rozmowy serwowane jest danie główne, czyli wspaniałe pierogi (wzbudzające spore poruszenie wśród gości). Zauważam więc, że wiele przybyłych osób ma całkiem spore pojęcie o naszym kraju.
Niektórzy jednak o Polsce wiedzą niewiele. Możliwość porozmawiania o naszym kraju przy dźwiękach polskiej muzyki czy podczas smakowania tradycyjnych polskich potraw, w luźnej atmosferze, wśród skromnych, gustownych polskich symboli, jest tym bardziej cenna. – Jeszcze nigdy nie byłem w Polsce i niewiele wiem o tym kraju. Dlatego uważam, że organizacja takiego wydarzenia jest fajnym pomysłem, umożliwia spotkanie Polaków w Wiedniu, jak i prezentuje Polskę obcokrajowcom, do których sam się zaliczam – mówi Georgi. – Cieszę, że Polonia nie jest grupą zamkniętą na osoby innej narodowości i że mogę być częścią tej inicjatywy – dodaje Paweł, inżynier budownictwa.
Nastroje na domówce u Alicji są świetne, a impreza kończy się długo po północy. Znajdziemy się na Facebooku, myślimy już o wspólnych spotkaniach w przyszłości. Miło było zawrzeć nowe znajomości przy okazji świętowania narodowej rocznicy. Może znajdziemy jeszcze inne sposoby na promowanie polskiej kultury i obyczajów? Okazuje się to nie tak trudne do zrealizowania.

Andżelika Wygocka, Polonika nr 27, styczeń/luty 2019

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…