Niechciana emigracja

W czerwcu 1945 roku Zofia Kossak-Szczucka została wezwana do Warszawy do Jakuba Bermana, podsekretarza stanu w Prezydium Rady Ministrów nowego komunistycznego rządu, który poinformował ją, że wie o jej działalności konspiracyjnej w czasie wojny, jej pomocy Żydom, jak i o tym, że pomogła jego rodzinie.

Dlatego on jej pomoże: da jej paszport, a ona wyjedzie z Polski.

Wybitna pisarka stanęła przed wyborem: więzienie albo wyjazd. Nie chciała emigrować, jednak ze względu na groźbę aresztowania w 1945 roku opuściła Polskę. Wyjechała najpierw do Londynu. Bez majątku i kontaktu z rodzinnym krajem wraz z mężem Zygmuntem Szatkowskim zaczęła nowe życie w obcym kraju. Nie została dobrze przyjęta przez koła emigracji londyńskiej, pozostawała na marginesie rozpolitykowanych kręgów emigracji. „Nie uznaję pojęcia naród na emigracji. Naród polski jest w kraju. Nie przemawia do mnie slogan, że tu (na emigracji) trwa walka o Polskę niepodległą. Ta walka toczy się i rozstrzyga w Kraju – nie tutaj. Naród jest na froncie, nie emigracja” – pisała Zofia Kossak w 1955 roku.

Przeprowadziła się z mężem z Londynu i osiadła w Trossell w Kornwalii. Małżonkowie z dwójką dzieci wydzierżawili małą farmę. Przez dziesięć lat hodowali owce i krowy. Dzielnie znosiła trud ciężkiej fizycznej pracy na farmie, jednak ubolewała na tym, że praca ta była bez znaczenia dla dobra jej ojczyzny. „Latami czuliśmy się na tym wygnaniu jak żywcem pogrzebani, zrezygnowani na to, że do końca naszych dni pozostaniemy z dala od dzieci, z dala od Polski, oddani ciężkiej pracy fizycznej, która poza tym, że zapewniała nam ubogie chłopskie utrzymanie, nie przynosiła nic jakiejkolwiek sprawie. (…) Bardzo mnie dręczyła świadomość, że nasze bytowanie w Trossell nie jest w niczym służbą Polsce” – pisała Zofia Kossak w 1957 roku.


W tym czasie w rządzonej przez komunistów Polsce jej dzieła zostały objęte cenzurą, wycofane z bibliotek, a ona sama uznana za „wroga ludu”. Natomiast na Zachodzie twórczość Zofii Kossak cieszyła się rosnącą popularnością, przedwojenne wydania były wznawiane i sprzedawały się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Jej powieści trafiały na listy bestsellerów. Komuniści nie mogli pozostać obojętni wobec jej talentu i popularności. Po śmierci Stalina decyzja o wypędzeniu pisarki z Polski została cofnięta. Po dwunastu latach emigracji, na fali tzw. odwilży, w 1957 roku, pisarka wraz z mężem zdecydowała się na powrót do kraju. „Zawsze byliśmy tutaj niczym Twardowski na Księżycu – pisała o swym pobycie za granicą w jednym z listów wysłanych z Anglii. – Błędem jest każda emigracja. Wieczysty mit o Anteuszu zaczerpnięty został z głębin psychiki ludzkiej i życie zawsze go potwierdza. Oderwani od swej ziemi, od pni, ludzie tracą moc. Przyszłość kraju budują ci, co zostają, budują w powszednim trudzie zacisnąwszy zęby”.


Entuzjazm rodaków w kraju towarzyszący jej powrotowi był ogromny. Ona sama odczuwała ulgę i radość z powrotu. „Rozczarowanie nam nie grozi. Dobry czy zły – mój kraj. Bardzo dręczyła mnie świadomość, że nasze bytowanie na Trossell nie jest w niczym służbą Polsce. Teraz będziemy służyć”.
Po powrocie do kraju w 1957 roku pisarka osiadła w Górkach Wielkich. Zmarła 9 kwietnia 1968 w Bielsku-Białej, pochowano ją na cmentarzu parafialnym w Górkach Wielkich.


Ryszard Kowalewski, Polonika 266, maj/czerwiec 2018

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…