Na tropie muzycznych poloników

Prezentacja płyty Schmäh auf Polnisch, fot. Mariusz Michalski
Od 1 czerwca 2013 roku dostępna jest w sprzedaży płyta kompaktowa Wiener Schmäh auf Polnisch.

Znaleźć można na niej dziełapolskich kompozytorów mających związek z Wiedniem, np. Rudolfa Sieczyńskiego, Karola Szymanowskiego czy Jerzego Petersburskiego. Album ten można nazwać szkatułką pełną zapomnianych muzycznych klejnotów.

Czy wiecie, że pieśń Wien, Wien, nur du allein, będącą nieoficjalnym hymnem Wiednia, napisał w 1912 r. kompozytor polskiego pochodzenia, Rudolf Sieczyński? Pewnie nie, bo mało kto o tym wie. A że Karol Szymanowski, kojarzony z poważnymi utworami symfonicznymi, popełnił także operetkę pod dowcipnym tytułem „Loteria na mężów, czyli narzeczony nr 69"? O tym to nawet muzycy często nie wiedzą! Szymanowski nie był zbytnio z tego skoku w bok w lekką muzę dumny i planował wystawić utwór w Wiedniu pod pseudonimem „Whitney", wiedząc, że w tym mieście kocha się operetki i licząc, że zarobi przy okazji sporo pieniędzy. Do premiery w końcu nie doszło, bo wybuch I wojny światowej pokrzyżował kompozytorowi plany. Prapremiera „Loterii" miała miejsce dopiero w 2007 roku w Krakowie: realizatorzy musieli dokonać poważnych prac rekonstrukcyjnych, ponieważ niewydany przez sto lat rękopis uległ zniszczeniu, przy czym – szczęście w nieszczęściu – zaginęły fragmenty mówione, nie muzyka.
Szymanowski nie był wyjątkiem: polscy kompozytorzy chętnie przyjeżdżali do Wiednia na studia, na tournée artystyczne lub jako pedagodzy i najwyraźniej dobrze umieli się wczuć w austriackie klimaty, czyli w tak zwany Wiener Schmäh, bo niejeden z nich próbował sił, to komponując operetki, to piosenki. Niektóre z nich są wprawdzie znane, ale tym, że wyszły spod pióra polskiego artysty, możemy zaskoczyć naszego austriackiego rozmówcę. Choćby piekielnie trudne dla pianisty „parafrazy muzyczne" na fortepian Leopolda Godowskiego inspirowane melodiami z „Zemsty nietoperza" Straussa. Albo „Tango Milonga": cały świat nuci ten przebój jako „O Donna Clara", nie domyślając się nawet, że skomponował go polski kompozytor, Jerzy Petersburski. Fakt, że Petersburski odniósł taki sukces jako kompozytor popularnych piosenek zawdzięczał studiom muzycznym w Wiedniu i dobrej radzie starszego kolegi, Emmericha Kalmana, który, słysząc jak student Petersburski improwizuje na fortepianie w przerwie między zajęciami, powiedział: „Daj sobie spokój z muzyką poważną. To jest twoja przyszłość".
Takich i wielu jeszcze innych ciekawostek i anegdot można było się dowiedzieć na prezentacji płyty kompaktowej Wiener Schmäh auf Polnisch w Salonie Barokowym wydawnictwa muzycznego Doblinger. Opowiadała je, przedstawiając kolejne utwory zawarte na krążku, Dorota Krzywicka-Kaindel, pomysłodawczyni i realizatorka projektu, a przy tym... nasza redakcyjna koleżanka.
– Dwadzieścia kilka pieśni Sieczyńskiego wyszukałam i przekopiowałam pojedynczo w Austriackiej Bibliotece Narodowej ze starych czasopism. One potem nigdy nie były wydane i poza „Wien nur du allein" w ogóle nikt ich nie zna. A przecież są śliczne! Operetka Teodora Leszetyckiego „Pierwsza zmarszczka", zadedykowana swojej pierwszej żonie (a miał ich aż cztery...), nie była na nowo wydana ani wystawiana od prapremiery w 1867 roku! Ta płyta zawiera właściwie same muzyczne rarytasy. Ale mój faworyt to tryskająca świeżością, humorem i inwencją melodyczną operetka „Polskie wesele" Józefa Beera, którego austriacka prapremiera odbyła się dopiero w ubiegłym roku dzięki staraniom Markusa Windbergera, dyrektora festiwalu Wiener Operettensommer i wydawnictwa muzycznego Doblinger. Przed 74 laty do premiery nie doszło, gdyż w marcu 1938 roku Austria została wcielona do III Rzeszy i utwory żydowskich autorów znalazły się na indeksie, a oni sami musieli ratować swoje życie i uciec – mówi Dorota Krzywicka Kaindel.
Podczas prezentacji mogliśmy usłyszeć na żywo kilka utworów zawartych na płycie w świetnym wykonaniu tenora Alexandra Pinderaka, na co dzień solisty wiedeńskiej Volksoper oraz obu znakomitych, również mieszkających w Wiedniu pianistów: Cezarego Kwapisza i Duńczyka Nielsa Muusa. Mogliśmy się przy tym przekonać, że zachwyty nad urodą melodyjnych arii i piosenek są w pełni uzasadnione. Wiener Schmäh auf Polnisch po prostu wchodzi w ucho!
Płyta została wyprodukowana przez wytwórnię fonograficzną Gramola, przy finansowym wsparciu Instytutu Polskiego w Wiedniu. W nagraniach, poza wyżej wspomnianymi, wzięli też udział krakowska sopranistka Jolanta Kowalska oraz dwóch barytonów: Peter Edelmann i Tomasz Piętak. Jako bonus znalazło się też na płycie archiwalne nagranie śpiewającego po polsku Jana Kiepury, niegdysiejszego ulubieńca wiedeńskiej estrady.

Mariusz Michalski, Polonika nr 221, czerwiec 2013

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…