Melodie emigrantki

Życie popularnej melodii przekazywanej z pokolenia na pokolenie wyłącznie ustnie, tak że w końcu nie wiadomo, kto tę melodię pierwotnie stworzył, bywa bardzo długie. W Polsce śpiewa się na przykład kolędy, które od wieków towarzyszyły świętom Bożego Narodzenia, a także popularne piosenki, w tym te dziecięce. Znacie je? No to posłuchajcie.

 Nie ma chyba na całym świecie Polaka (lub Polki, ma się rozumieć!), który nie znałby piosenki Wlazł kotek na płotek. Kotka znają wszyscy! Obok Sto lat!, drugiego hitu znanego nam od pokoleń, nie ma chyba popularniejszej polskiej melodii. I – jak to często w takich przypadkach bywa – nie sposób ustalić, kto ową melodię wymyślił. Podaje się wtedy zamiast nazwiska autora „melodia ludowa” lub „tradycyjna”. Dzięki notatkom badacza polskiej kultury muzycznej Oskara Kolberga, wiadomo tyle, że o mrugającym na płocie kotku nucono w Warszawie już… z początkiem XIX wieku! Podśpiewując nie myślimy naturalnie o tym, że oto przy naszym współudziale dokonuje się piękny proces przekazu ustnego, który stanowi sedno tradycji kulturalnej danej nacji, jej języka, a także muzyki przekazywanej z pokolenia na pokolenie, współtworzących naszą świadomość narodową. Piosenki, które przekazywane są ustnie, to najczęściej właśnie utwory dla dzieci, zwłaszcza kołysanki, ale także melodie związane z obrzędami, na przykład kolędy, czy też pieśni o charakterze patriotycznym.

Hymn polski
Niezwykłe to, a przy tym piękne, że melodie czasem przekraczają granice geograficzne, stając się ważnym elementem tradycji innego kraju. Taki los spotkał na przykład polski hymn: powstał on w 1797 roku we Włoszech jako Pieśń Legionów Polskich, do tekstu Józefa Wybickiego. Ale kto był autorem muzyki? Nie wiadomo! Tymczasem właśnie ta melodia anonimowego autora, mimo że wcale nie prosta, to jednak łatwo wpadająca w ucho i pamięć, zrobiła w XIX wieku międzynarodową karierę. Po upadku powstania listopadowego w Polsce śpiewano ją jako symboliczną pieśń wolności w wielu krajach. Na długo przedtem, nim Mazurek Dąbrowskiego stał się hymnem polskim, tę wdzięczną melodię pożyczyli sobie Serbowie i Słowacy! Do dziś śpiewana słowacka wersja językowa powstała już w 1834 roku i zaczynała się tak: „Hej, Slováci, ešte naša slovenská reč žije, dokiaľ naše verné srdce za náš národ bije”.
W czasie Wiosny Ludów, w 1848 roku, Mazurek Dąbrowskiego śpiewała cała Europa: tekst przetłumaczony został na 17 języków. A po Zjeździe Słowian w Pradze, w tym samym roku, nasz polski Mazurek stał się oficjalnym hymnem ruchu panslawistycznego. Od tej pory jako Hymn Wszechsłowiański śpiewano go z niesłabnącą popularnością także w Serbii i Czarnogórze, Chorwacji, Słowenii, a po utworzeniu Jugosławii, w 1945 roku, polska pieśń anonimowego kompozytora stała się hymnem narodowym tego nowo powstałego państwa. Ci z nas, którzy pamiętają rozgrywki olimpijskie z udziałem Jugosławii, wspomną też może własne zdziwienie tym podobieństwem. Nie, ani to nie był plagiat, ani nieświadome nawiązanie do polskiej pieśni, ponieważ nie tylko melodia, ale również tekst jugosłowiańskiego hymnu są w znacznej mierze adaptacją pierwotnej polskiej wersji Wybickiego „Hej Slaveni, jošte živi”.
Warto wiedzieć, że w Polsce Mazurek Dąbrowskiego rangę hymnu narodowego uzyskał dopiero w 1927 roku.

Hymn niemiecki
Losy polskiej melodii, która jako hymn funkcjonowała w dwóch krajach, nie są precedensem: jak wiadomo, melodię obecnego narodowego hymnu niemieckiego napisał w 1797 roku Austriak Józef Haydn dla uczczenia cesarza Franciszka II Habsburga. Skomponowaną przez siebie pieśń Gott erhalte Franz den Kaiser Haydn włączył jako temat powolnej części jednego ze swoich kwartetów smyczkowych (noszącego tytuł Kaiserquartett). Hymn ten obowiązywał w Monarchii Austro-Węgierskiej aż do upadku cesarstwa, czyli 1918 roku. Cztery lata później Niemcy przejęły „bezpańską” melodię Haydna, która w 1922 roku stała się hymnem Republiki Weimarskiej, oczywiście ze zmienionym tekstem: „Deutschland, Deutschland über alles”, napisanym jeszcze w 1841 roku przez Augusta H. Hoffmanna von Fallerslebena jako wyraz pragnienia zjednoczenia rozbitych wówczas na drobne państewka Niemiec.
August H. Hoffmann von Fallersleben kojarzony jest więc przede wszystkim jako autor tekstu tejże pieśni o nacjonalistycznym wydźwięku i mało kto wie, że ten poczciwy językoznawca i bibliotekarz, a przy tym antymonarchista (za swoje Unpolitische Lieder został przez pruski rząd wydalony z uniwersytetu) zrymował teksty najpopularniejszych niemieckojęzycznych piosenek dla dzieci: Alle Vögel sind schon da, Ein Männlein steht im Walde Kuckuck, Kuckuck, ruft´s aus dem Wald, a także Morgen kommt der Weihnachtsmann...

Wyszły w pole kurki trzy
Melodie piosenek z tekstami Hoffmanna von Fallerslebena mają, podobnie jak nasz Wlazł kotek, rodowód ludowy, czyli nie znamy ich kompozytora. Większość z nich zdobyła ogromną popularność w krajach niemieckojęzycznych, przy czym jedna z nich ma status „emigrantki”. Jak się okazuje, śpiewana w Niemczech, Austrii i Szwajcarii kolęda Morgen kommt der Weihnachtsmann znana była wcześniej, już w połowie XVIII wieku, we Francji jako Ah vous dirai-je maman (Ach, opowiem ci, mamo). W Austrii spopularyzował ją Mozart, pisząc w 1778 roku cykl wariacji na temat tej francuskiej melodii. Autora niemieckiego tekstu, Hoffmanna von Fallerslebena, nie było jeszcze wtedy na świecie, urodził się 20 lat później...
Melodię piosenki Ah vous dirai-je maman znają i śpiewają dzieci także w innych krajach, oczywiście w swoich językach i z zupełnie inną zawartością tekstową. I tak na przykład w Anglii Twinkle, twinkle little star to – zanotowana już w 1761 roku – kołysanka. Po węgiersku (Hull a pelyhes fehér hó) i hiszpańsku (Campanita del lugar) to podobnie jak po niemiecku kolędy. W Holandii natomiast ta sama melodia towarzyszy złośliwemu tekstowi o... starej pijaczce (Kortjakje seer hups en fijn), po turecku (Yaşasın Okulumuz) to piosenka o szkole, a dla portugalskich i polskich dzieci to piosenka o kurkach:

Wyszły w pole kurki trzy
I gęsiego sobie szły.
Pierwsza przodem, w środku druga,
Trzecia z tyłu oczkiem mruga.
I tak sobie kurki trzy
Raz dwa! Raz dwa! W pole szły!
Autorem polskiej wersji tekstu piosenki jest żyjący na przełomie XIX i XX wieku Karol Hubert Rostworowski.

Przez oceany
Europejskie, a nawet światowe wędrówki popularnych piosenek dziecięcych nie są wcale zjawiskiem rzadkim. Piosenka Old MacDonald Had a Farm (Stary MacDonald farmę miał) przywędrowała do Europy ze Stanów Zjednoczonych … w czasie I wojny światowej. Z Europy natomiast wywędrowała do Ameryki pioseneczka For he's a jolly good fellow i zadomowiła się tam tak dobrze, że jest dziś drugą co do popularności (po Happy Birthday to You) anglojęzyczną piosenką królującą na wszelkiego rodzaju radosnych uroczystościach. Nikt naturalnie nie zaprząta sobie głowy tym, że pierwotnie była to... XVIII-wieczna francuska ballada o księciu Marlborough, który w 1709 roku „poszedł na wojnę i nie wrócił” (Marlbrough s’en va-t-en guerre). O popularności tej piosenki w ubiegłych wiekach świadczy fakt, że aż dwóch kompozytorów wplotło ją w muzyczną narrację swoich dzieł sławiących słynne bitwy (w 1813 roku Beethoven w Zwycięstwie Wellingtona, a w 1882 roku Czajkowski w Uwerturze 1812).
Jeszcze starszą tradycją poszczycić się może pochodzący z XVII wieku francuski kanon Frère Jacques, który w Polsce śpiewamy jako Panie Janie. Kanon ten jest znany dosłownie na całym świecie, a jedyną różnicą występującą w niezliczonych wersjach językowych bywa imię śpiocha: najczęściej jest nim Jakub w brzmieniu obowiązującym w danym kraju (np. Jakob po niemiecku, Žakai po litewsku, Jaakko po fińsku itd.), ale na przykład po włosku niesłyszący bicia dzwonów śpioch to Martino, po berberyjsku Hassan, po rosyjsku Iwan, po angielsku John, w suahili Johni, zaś po węgiersku Janos.

Od klasyki do melodii ludowej
Oczywiście bywa odwrotnie, gdy melodia skomponowana przez wybitnego i znanego kompozytora rozpowszechnia się tak bardzo, że z czasem śpiewającym wydaje się, że to piosenka o rodowodzie ludowym: Tak przytrafiło się na przykład uroczej piosence Mozarta Komm lieber Mai und mache die Bäume wieder grün popularnej po polsku jako Przybywaj, piękna wiosno (z kolei tu nie znamy polskiego autora tekstu) oraz kołysance Brahmsa Guten Abend, gute Nacht, śpiewanej w Polsce jako Dobrej nocy i sza, do białego śpij dnia...
Można byłoby także pomyśleć, że autor najpopularniejszej na świecie i najczęściej wykonywanej melodii Happy Birthday to You jest nieznany i że to typowa „melodia ludowa”. Nic bardziej mylnego: autorkami tej opublikowanej po raz pierwszy w 1893 roku piosenki są siostry Mildred i Patty Hill, które prowadziły przedszkole w Louisville i napisały ten utworek dla dzieci, którymi się opiekowały. Pierwotny tekst, który siostry Hill śpiewały co rano z podopiecznymi, brzmiał Good Morning to All. Ponieważ młodsza z sióstr, Patty, zmarła dopiero w 1946 roku, a prawa autorskie wygasają w Europie dopiero po 70 latach od śmierci twórcy (w Ameryce, gdzie limit copyrightu trwa 95 lat, poczynając od dnia rejestracji w stowarzyszeniu autorów ASCAP, prawa wygasną dopiero w 2030 roku i mogą zostać przedłużone), więc od każdego publicznego wykonania Happy Birthday pobierane są tantiemy. Tantiemy owe w wysokości około 2 milionów dolarów rocznie kasuje (założona nota bene przez Franka Sinatrę) firma Warner Music Group.
W kontekście tej ostatniej historii to może i dobrze, że co do naszego swojskiego Sto lat mamy... absolutnie pewną niepewność: nie wiadomo nic ani o autorze tekstu, ani muzyki, nie mówiąc już o tym, że nawet w przybliżeniu nie sposób określić czasu powstania tego utworu. Możemy więc śpiewać dowoli i za darmo!

Dorota Krzywicka-Kaindel, Polonika nr 257, listopad/grudzień 2016.

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…