Jeszcze nie wiem, co złapię

 

Kazik Staszewski, muzyk i wokalista zespołu Kult, autor tekstów. Mieliśmy przyjemnośc rozmawiać z nim przy okazji jego  koncertu w Wiedniu.

8 maja 2015 roku Kazik wystąpił w wiedeńskim Gasometer.

Pana ojciec, Stanisław Staszewski, był powstańcem warszawskim, który przed końcem wojny, w wieku 19 lat, trafił do obozu koncentracyjnego w Ebensee, podobozu Mauthausen, gdzie cudem przeżył niewolniczą pracę. Co opowiadał o tym okresie swego życia?
– Ojciec został aresztowany po praskiej stronie Warszawy, czyli tam, gdzie powstanie zostało szybko zdławione. Zanim przyszli Rosjanie, Niemcy wywieźli powstańców do obozu przejściowego w Rembertowie, a potem dalej do Austrii. Gdy w 1967 roku ojciec wyjechał z Polski do Francji, miałem 4 lata i byłem za mały na wojenne opowieści. Sześć lat później ojciec zmarł. Relacje moich rodziców były skomplikowane. Uważam, że z jednej strony bardzo się kochali, ale z drugiej nie mogli ze sobą być – jak niedobrane połówki. O obozowej przeszłości ojca dowiedziałem się na początku lat 90., gdy trafiłem na listy, jakie pisał do swojego brata, a które udostępniła mi jego córka.

Ojciec zmarł w 1973 roku na emigracji w Paryżu. Niemal 20 lat później odnalazł go Pan w jego piosenkach, których własne wersje wydał Pan na płytach Tata Kazika i Tata 2 Kultu. Te dwa albumy okazały się jednym z największych sukcesów.
– Miałem do taty ambiwalentny stosunek. Przez całe lata 80. byłem – z tym nieżyjącym już człowiekiem – w pewnym konflikcie, który sam stworzyłem. Z listów i opowieści mamy dowiedziałem się, że nie życzył sobie, abym pojawił się na świecie. Swoje narodziny zawdzięczam determinacji mamy. Dopiero z czasem zrozumiałem, że nie mam prawa oceniać człowieka, który w wieku 19 lat trafił do obozu. W porównaniu z nim byłem wychowany w warunkach cieplarnianych, mimo że w Polsce komunistycznej. Czy to miało wpływ na moją twórczość? W pewnym momencie – na pewno tak. W dużej mierze stało się tak z inspiracji innych osób. Jerzy Zalewski i Maciej Chmiel trafili na nagrania mojego taty i zwrócili mi uwagę, że być może warte są one przypomnienia. Muszę także przywołać postać Jacka Kaczmarskiego, bez wątpienia największego polskiego barda, któremu jednak z piosenkami mojego taty trochę nie wyszło. Podjąłem się tego zadania, wziąłem jego piosenki na warsztat, aby przedstawić je szerszej publiczności.Był to jeden z największych sukcesów artystycznych grupy Kult. Tata powiedział kiedyś, że nie ma nic przeciwko temu, gdy ktoś zrobi z jego piosenek maszynkę do wyciskania pieniędzy. Myślę, że nie miałby nic przeciwko temu, gdyby był świadom, że tym kimś jestem ja.
Ostatnio wydał Pan biografię ojca Tata mimo woli.
– To podsumowanie wiedzy, jaką udało zebrać się o moim tacie. Trochę ubolewam, że doszło do tego co najmniej 10 lat za późno, gdy sporo osób, które go znały osobiście, już nie żyje. Klamrą spinającą tę historię były film Jerzego Zalewskiego Tata Kazika i książka Tata mimo woli. Uważam, że jako syn wypełniłem zadanie przypomnienia postaci ojca.
Przyjeżdża Pan do Austrii z koncertem w 70. rocznicę wyzwolenia obozów Mauthausen – Gusen. To symboliczny gest czy przypadek?
– To nie przypadek, taki był plan, aby także w ten sposób uczcić tę rocznicę.
Czy pod tym kątem dobierał Pan repertuar, z jakim Pan wystąpi w Wiedniu?
– Ważne będą piosenki ojca, więc na koncercie będzie przewaga repertuaru „tatowego". W Austrii jeszcze nie występowaliśmy, więc nie wiem, jaka publiczność przyjdzie na koncert.
Od lat śpiewa Pan o polskiej rzeczywistości, nie stroniąc także od polityki, żeby przypomnieć piosenkę 100 milionów ze słynnym tekstem „Wałęsa, dawaj moje sto milionów", którą zaśpiewał Pan w 1992 roku na festiwalu w Sopocie. Nad czym Pan obecnie pracuje?
– Pracujemy nad nową autorską płytą Kultu, bo dwie ostatnie były nieco odgrzewanymi kotletami. Obecnie czuję potrzebę materiału premierowego. W dalszych planach mam nagranie płyty z kwartetem Proforma, a co będzie potem, Bóg raczy wiedzieć. Nigdy nie zakładam, że napiszę coś na dany temat. Uważam, że pisanie związane jest z emocjami, należy wyjść naprzeciwko natchnieniu, jakie niesie ze sobą muzyka. Muzyk rockowy Lech Janerka powiedział kiedyś, że wszystkie piosenki zostały już napisane, sztuką jest umieć je złapać. Zgadzam się z tą teorią, ale jeszcze nie wiem, co złapię.


Rozmawiała Małgorzata Schwarzgruber, Polonika nr 244, maj 2015

Kazik Staszewski – wokalista, kompozytor, autor tekstów, producent muzyczny, felietonista. Śpiewał i grał w zespołach takich jak Kult, KNŻ, El Dupa, Buldog.
8 maja o godz. 20.00 wystąpi w wiedeńskim Gasometer. Austria Halle Gasometer, Guglgasse 8,
1110 Wien. Bilety i informacje
W tym roku przypada 70. rocznica wyzwolenia obozów Mauthausen-Gusen. Ten koncert - to próba trafienia do młodego pokolenia i zachęcenia młodych ludzi do urzeczywistniania własnych pomysłów na pamięć o wydarzeniach sprzed 70 lat.

 

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…