Święty Walenty – patron zakochanych

Walentynki weszły już na stałe do naszego kalendarza. Kim jest człowiek, którego imię nosi to święto? Okazuje się, że jego ślady prowadzą do Wiednia.

Walentynki to kwiaty, serduszka, liściki i czekoladki. A przecież patron zakochanych, św. Walenty, bo o nim mowa, to przede wszystkim biskup i męczennik.

Kim był św. Walenty?
O historyczną postać św. Walentego sprzeczają się znawcy tematu, my więc krótko przedstawimy to, co o nim wiadomo. Walenty żył w III wieku na terenie Cesarstwa Rzymskiego. Z wykształcenia był lekarzem, z powołania zaś duchownym. W Rzymie panował wówczas cesarz Klaudiusz II Gocki, który uznał, że najlepiej swoje obowiązki żołnierskie spełniać będą legioniści bez rodzin, dlatego zakazał młodym mężczyznom w wieku od 18 do 37 lat zawierania związków małżeńskich. Zakaz ten złamał Walenty, udzielając ślubów legionistom. Cesarz kazał go wtrącić za to do więzienia. Tam, jak mówi legenda, zakochał się w niewidomej córce strażnika, która pod wpływem tej miłości odzyskała wzrok. Na wieść o tym cesarz kazał stracić Walentego. W przeddzień egzekucji wysłał on do swojej ukochanej list, który podpisał „Od Twojego Walentego”. Wyrok wykonano 14 lutego 269 r.
Walenty miał także piastować funkcję biskupa w Terni w Umbrii, w centralnych Włoszech. Historycy nie są jednak pewni czy Walenty-biskup i Walenty-ofiara cesarska to jedna i ta sama osoba. Pomimo wątpliwości zwykło się jednak przyjmować, że tak.
Najważniejszym miejscem kultu św. Walentego jest bazylika jego imienia w Terni, gdzie na srebrnym relikwiarzu ze szczątkami patrona umieszczono inskrypcję „Święty Walenty patron miłości”. Święty Walenty cieszyłby się zapewne widząc, jak każdego roku, 14 lutego, zakochani wręczają sobie kwiaty, gdyż kolejna legenda z nim związana mówi, że on sam chętnie rozdawał kwiaty przechodzącym koło jego ogrodu w Umbrii.
O jego wielkiej popularności świadczą także liczne relikwie. Dzień św. Walentego stał się prawdziwym świętem zakochanych dopiero w średniowieczu, kiedy to pasjonowano się żywotami świętych i tłumy pielgrzymów ciągnęły do ich grobów, aby uczcić ich relikwie. Wtedy też przypomniano sobie dzieje św. Walentego.

Święty Walenty w Wiedniu
W Wiedniu przechowywany jest całkowicie zachowany szkielet św. Walentego. W skarbcu katedry św. Szczepana, udostępnionym dla zwiedzających, mieści się Kaplica Walentego, a pośrodku niej pozłacany, barokowy sarkofag z witrażowymi oknami, w którym święty jest pochowany w okazałej szacie. Górne szklane okienko w trumnie, znajdujące się w pobliżu czaszki świętego, zostało wyposażone w zamek i można je otworzyć. Okienko to było otwierane w dniu jego święta, tj. 14 lutego, lub wtedy, gdy ktoś koniecznie chciał dotknąć głowy relikwii świętego. Do Kaplicy Walentego można dotrzeć spiralnymi schodami, znajdującymi się po prawej stronie od wejścia do katedry.
Wcześniej sarkofag św. Walentego znajdował się w wiedeńskim klasztorze Himmelpfort, zanim w 1783 roku został przeniesiony do katedry św. Szczepana po rozwiązaniu klasztoru przez cesarza Józefa II. Na początku XX wieku kustosz katedry sporządził inwentarz, w którym opisując św. Walentego pisze o „jednym z wielu” świętych Walentych. Relikwie te należały bowiem do najpopularniejszych w Europie, dlatego w posiadaniu kilku kościołów są np. głowy czy szkielety św. Walentego. Ten w Wiedniu jest jednym z nich.

Katedra św. Szczepana zaprasza!
W Dzień św. Walentego tradycyjnie już do katedry św. Szczepana zapraszani są wszyscy zakochani, kochający, będący w stałych czy nieformalnych związkach, a także samotni, którzy szukają swojej drugiej połówki, jak i ci, którzy musieli pożegnać się na zawsze z najbliższą osobą. Proboszcz katedry św. Szczepana Toni Faber rokrocznie 14 lutego zaprasza na spotkanie o godz. 20.00 wszystkich, którzy chcą pomyśleć w tym dniu nad tym, że „trwają: wiara, nadzieja, miłość, a z nich zaś największa jest miłość”.
W Dzień Zakochanych nie dajmy się zdominować konsumpcjonizmowi, a ze świętych nie czyńmy postaci z baśni. Święci to ludzie do naśladowania, a święty Walenty może nas nauczyć prawdziwej miłości.

Patrycja Brzoza, Polonika nr 270, styczeń/luty 2019.

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…