Integracja i ojczyzna są dla mnie tym samym

Sebastian Kurz pełni funkcję sekretarza ds. integracji. Ma 24 lata, tym samym jest najmłodszym austriackim politykiem.

Rozmawiając z osobami pochodzącymi z Turcji, Bośni czy krajów afrykańskich, często słyszę stwierdzenie: wy, Polacy, integrujecie się tak dobrze i tak szybko. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?
- Ze sposobu postawienia pytania mogę z radością wyciągnąć wniosek, że migranci pochodzący z tych wymienionych przez panią krajów są również żywo zainteresowani integracją. Z czysto ludzkiego punktu widzenia jest to oczywiste, że ludzie pochodzący z podobnego kręgu kulturowego, co dotyczy naturalnie Polaków, szybciej się integrują.
Punktem centralnym udanej integracji jest przede wszystkim nauka języka. Tylko w ten sposób, dzięki wzajemnej komunikacji, można uniknąć pewnych uprzedzeń ze strony Austriaków i normalnie funkcjonować w codziennym życiu.

Jakie inicjatywy są w związku z tym planowane?
- Osoby ubiegające się o stały pobyt lub o obywatelstwo muszą udowodnić znajomość języka na poziomie B1. Obok Austrii takie zasady wprowadziły też Niemcy, Francja, Dania czy Holandia. W przyszłości osoby, które będą chciały osiedlić się w Austrii, będą musiały jeszcze przed przyjazdem wykazać się podstawową znajomością języka niemieckiego.
Opowiadam się też zdecydowanie za wprowadzeniem drugiego, bezpłatnego roku w przedszkolach. Darmowego dla wszystkich, ale obowiązkowego dla tych, którzy nie znają języka niemieckiego.

W innej sytuacji są migranci, którzy opanowali perfekcyjnie język niemiecki, ale mają problemy z tożsamością. Nigdzie nie czują się u siebie. Jak można zapobiegać takim sytuacjom?
- Znam naturalnie takie przypadki. Często problem polega na tym, że na przykład dzieci z tureckimi korzeniami nie opanowały na tyle języka rodziców, aby w czasie odwiedzin u rodziny uchodzić za swoich. Zawsze podkreślałem, że wielojęzyczność jest czymś pozytywnym. Na pewno istotne jest więc pielęgnowanie i pogłębianie znajomości języka ojczystego, obok obowiązku poznania języka niemieckiego. Chciałem podkreślić, że integracja i ojczyzna są dla mnie tożsame. Migranci zyskują ojczyznę dzięki udanej integracji.

W jaki sposób można młodym ludziom od najwcześniejszych lat wpajać, że różnorodność kulturowa jest wartością? Co zrobić, by dzieci i młodzież nie oceniały kogoś pochodzącego z innego narodu jako „tego gorszego", by nie padały słowa w rodzaju: „Tschusch", „Kanak" czy „Polake"?
- W austriackich szkołach już od dłuższego czasu wielojęzyczność i wielokulturowość stały się codziennością. Już nie jest rzadkością fakt, że uczniowie z jednej klasy pochodzą z dziesięciu różnych krajów. Badania przeprowadzone przez Austriacki Fundusz Integracyjny dowodzą, że nie oznacza to automatycznie gorszych warunków do nauki.
Dzięki temu, że poziom językowy będzie wyrównywany już przed rozpoczęciem nauki w szkole, wzrosną szanse kształcenia dzieci z migranckimi korzeniami, bardzo odciąży to także nauczycieli.
Praktyka pokazuje, że liczba dzieci migrantów w szkołach obowiązkowych wzrasta, wciąż za mało jest ich w gimnazjach czy w szkołach zawodowych.
Planujemy spotkania z ludźmi różnych zawodów, reprezentujących różne grupy społeczne. Będą oni z jednej strony motywować młodych ludzi do wysiłku, do naśladowania tych, którym się udało, z drugiej zaś niwelować wszelkie uprzedzenia.
Te przykłady dowodzą, że integracja funkcjonuje wtedy, gdy wkłada się samemu trochę wysiłku, jeśli daje się coś od siebie.

Co jest głównym zadaniem sekretarza ds. integracji?
- Najważniejszy mój obowiązek polega na tym, by umożliwić pozytywne współżycie wszystkich etnicznych, religijnych i kulturowych grup ludności. Warunki ku temu stwarza polityka poprzez określone przepisy. Dodatkowo chcę pełnić rolę pośrednika dla 1,5 miliona osób z migranckimi korzeniami.

Jak można uniknąć niebezpieczeństwa pomylenia pojęć integracji i asymilacji?
- Asymilacja oznacza zespolenie tak ścisłe, że może oznaczać zanik własnych zwyczajów i tradycji. Rezultatem może być takie zespojenie się z dominującą grupą w danym społeczeństwie, że doprowadza ono do zaniku własnej tożsamości. Oznacza to utratę języka ojczystego oraz etnicznych i kulturowych korzeni. Austriacy mogą poszczycić się tym, że przez wieki czerpali naukę od innych kultur i narodów.
Integracja zaś oznacza, że żyje się wspólnie, akceptuje i respektuje innych, zachowując własne korzenie. Stąd tak ważne jest pielęgnowanie swoich odmiennych tradycji.
Ostatecznie jednak migranci powinni być Austriakami nie tylko na papierze, ale i w sercu.

Rozmawiała Halina Iwanowska, Polonika nr 198/199, lipiec/sierpień 2011

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…