Polonijna rewia imion

fot. Barbara Helgason

Czym kierujemy się, wybierając imiona dla swoich dzieci urodzonych w Austrii? Pytaliśmy o to mieszkających tu Polaków.

Imię jest jednym z pierwszych słów, jakie dziecko słyszy i jednym z pierwszych, które wypowiada. Małe dzieci przedstawiają się dumnie: „Jestem Maciuś" czy „Mam na imię Ania". Wybierając imię dla dziecka, warto pamiętać o tym, że będzie mu ono towarzyszyło przez całe życie i że dobrze by było, gdyby i później mogło je wypowiadać z dumą. A że różnie z tym bywa, wiemy doskonale.

A na imię miałaś właśnie...
– Moja córka przyszła ze szkoły i już od progu poinformowała mnie pełnym podniecenia głosem, że ma w klasie nową koleżankę i że ona także mówi po polsku. Ale nie to było powodem jej emocji. – Mamo, ty wiesz, jak ona ma na imię? Gloria Vienne! Wyobrażasz sobie? Śmieje się z niej cała klasa – opowiada o przeżyciach córki 35-letnia Monika.
Z rozmów, które przeprowadziłam z wieloma Polkami mieszkającymi w Austrii, wynika, że to nic nadzwyczajnego. W swoich środowiskach spotkały się z dziećmi o imieniu Kasylda, Prakseda, Marietta, Kalifaksa, Nerona, a nawet ...Pandora. Nie mówimy tu wcale o małżeństwach mieszanych – tylko o dzieciach Polaków, które urodziły się w Austrii.
Czym kierowali się rodzice przy wyborze tych imion? Marietta nie brzmi źle, może tylko oryginalnie, ale Pandora?

Tradycja
- Po urodzeniu córki nie było ani chwili wahania. Wiedziałam, że będzie miała na imię tak jak mam ja, moja mama, moja babcia i prababcia: po prostu Anna. Gdyby w mojej rodzinie takim tradycyjnym imieniem była np. Grażyna czy Zdzisława, to pewnie moja córka otrzymałaby to imię jako drugie. Nie chciałabym, by z powodu trudności z wymówieniem jej imienia dziecko miało jakiekolwiek kłopoty - tłumaczy 41-letnia Anna.
Zupełnie odmiennego zdania są rodzice 3-letniego Franciszka Jana. Uznali, że będą kontynuować rodzinną tradycję w nadawaniu imion po przodkach i nie widzą powodu, dla którego Franciszka mieliby nazwać Franzem albo wybrać jakieś inne imię.
Kilkoro z moich rozmówców zaznaczyło, że przy wyborze imienia kierowało się starą, chrześcijańską tradycją, według której dziecko „przynosi" ze sobą imię na świat. W ten sposób urodzona 29 września dziewczynka została Michaliną, a chłopczyka, który przyszedł na świat 24 marca, nazwano Markiem.
Ciekawym zjawiskiem, zauważalnym zarówno w Polsce, jak i wśród Polaków mieszkających za granicą, jest powrót do dawnych imion, takich jak Zosia, Helenka, Jaś czy Franciszek. Socjologowie udowodnili, że do tradycji sięgają chętniej rodziny o społecznie wyższym statusie, natomiast Pamelę czy Samantę spotkać możemy w rodzinach tylko aspirujących do lepszego życia, o niższym statusie społecznym.

Izaura i Jan Paweł
Polacy kochają seriale i często przy wyborze imienia sięgają po imię znanego bohatera telewizyjnego serialu. Na przełomie 1984/1985 roku, kiedy w telewizji wyświetlano film "Niewolnica Isaura", przybyło sporo tych Izaur. I tak jest do dzisiaj w przypadku każdego popularnego serialu, a seriali tych się namnożyło...
Ks. Wojciech Kucza podkreśla, że Austriacy zachowują się podobnie. Gdy serial „Moda na sukces" – w Austrii znany jako „Reich und schön" – osiągnął apogeum zainteresowania, to bardzo często chrzcił dzieci noszące imiona bohaterów tego filmu.
Ks. Kucza ochrzcił też sporo Karolów, Janów Pawłów czy ich niemieckich odpowiedników – najwięcej w latach 80. i potem po kolejnych pielgrzymkach papieża, zarówno do Polski, jak i do Austrii. Ksiądz śmieje się, że do tej pory ochrzcił tylko trzech Benedyktów i to jeszcze przed wyborem obecnego papieża.
Wiele osób mam opowiadało, że przy wyborze imienia kierowało się swoją ukochaną postacią, czy to literacką, czy też kimś, kto był dla nich autorytetem. Tak jest w przypadku Jana Pawła II.
29-letnia Aleksandra wybrała dla swojego syna imię Albert. – Na cześć Einsteina – mówi absolwentka matematyki i fizyki. No cóż, to rozumiemy...

Uniwersalizm
Wiele osób podkreślało, że urodzonym w Austrii dzieciom starają się nadawać imiona uniwersalne, brzmiące tak samo również w Polsce, np. Maria, Anna, Wiktoria, Weronika, Marta, Ewa, Magdalena czy też Aleksander, Adam, Wiktor, Robert. Imiona brzmiące tak samo, zapisywane są najczęściej jednak zgodnie z pisownią niemiecką: Victoria, Eva,Veronica czy też Alexander i Victor.
W mieszanych, polsko-austriackich małżeństwach, rodzice często idą na kompromis.
– Mąż zgodził się, żeby córeczkę nazwać Julią, ponieważ akurat to takie uniwersalne imię – mówi 38-letnia Krystyna. – Ale przy synu uparł się, żeby imię Filip zapisać według niemieckiej pisowni, czyli Philipp. W sumie było to dla mnie bez znaczenia, dla mnie jest Filipkiem, a jak się pisze, to już mniejsza o to – mówi Krystyna.
Podobną decyzję podjęło inne małżeństwo, którego synek ma na imię Peter, dla dziadków w Polsce jest po prostu Piotrusiem, podobnie jak Andreas jest Andrzejkiem.
– Marzył mi się syn o imieniu Kamil, ale moje austriackie koleżanki odradziły mi, mówiąc, że mężczyzna nie powinien się raczej kojarzyć z herbatą rumiankową – Kamillentee, więc ich posłuchałam – śmieje się 26-letnia Agata. Jej syn ma więc na imię Alexander, czyli Oluś – jak mówi mama.

Bo Julia i ja...
To prawdziwy zbieg okoliczności, że zarówno w Polsce, jak i w Austrii wśród najpopularniejszych imion w 2011 roku znalazły się te same imiona. A może to jakiś trend ogólnoeuropejski?
W Polsce na pierwszym miejscu wśród najpopularniejszych imion dla dziewczynek znalazła się Julia, w Wiedniu zajęła miejsce drugie. Czyżby w obydwu krajach było aż tylu wielbicieli Szekspira? Na miejscu trzecim w Wiedniu pojawia się Lena, w Warszawie plasuje się ona na miejscu szóstym. Lena to imię pochodzenia greckiego i wywodzi się od słowa Selene, co oznacza Księżyc. Czym kierowali się rodzice: brzmieniem, pochodzeniem czy znaczeniem tego imienia?
W Wiedniu na miejscu pierwszym wśród imion żeńskich jest Sophie, w Warszawie zajmuje miejsce piąte. I bardzo słusznie, ponieważ czasy są ciężkie, wymagają mądrego podejścia, a Zofia to przecież uosobienie mądrości.
Wśród chłopców w Austrii na trzecim miejscu znalazł się Alexander, który w Polsce jest na miejscu piątym. Jasne – potrzeba stanowczych, zdecydowanych mężczyzn. Natomiast pierwsze miejsce w Wiedniu zajął Maximilian – człowiek tak nazwany jest podobno szczęśliwym człowiekiem. W Warszawie zaś na pierwszym miejscu znalazł się Jan. Okazuje się, że imię to także jest bardzo popularne wśród Polaków mieszkających w Austrii, udało nam się dotrzeć do kilkunastu mam małych Jasiów. Czy to sentyment do króla Jana III Sobieskiego czy do papieża?
Niezależnie od tego, jakie kryterium stosują rodzice przy wyborze imienia dla dziecka, ważne, by spróbowali zestawić to imię z nazwiskiem, bo np. Samanta Kuś nie brzmi zbyt dobrze, podobnie zresztą jak Pamela Bauer.
Ważne, by rodzice spróbowali wyobrazić sobie swoje dziecko za kilka czy kilkanaście lat i zastanowili się, jak będzie brzmiało wtedy imię syna czy córki, gdy będzie dorosłym już człowiekiem, który będzie wykonywał swój zawód.
A jeszcze lepiej wyobrazić sobie nasze dziecko przed ołtarzem, gdy wypowiada sakramentalne: „Ja....biorę sobie ciebie...". Może w tym momencie, gdy w miejsce kropek wstawimy np. Pandorę i Nerona, uświadomimy sobie, że tu coś, hmmm... nie tak.

 

Najpopularniejsze imiona 2011 roku:

W Polsce

dziewczynki: Julia, Maja, Zuzanna

chłopcy: Jan, Jakub, Adam

W Austrii

dziewczynki: Sophie, Julia, Lena

chłopcy: Maximilian, David, Alexander

Patrycja Brzoza

Polonika nr 206, marzec 2012

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…