Podróż z trzeźwą głową

Czy pijani kierowcy są dalej rzeczywistym problemem na drogach? Jak radzi sobie z tym Europa i jakie obowiązują normy oraz kary?

 

Społeczna tolerancja
Lato, upał, urlop. „Piwko" na plaży czy kolacja z winem w plenerze to nic nadzwyczajnego. Nie jest tajemnicą, że w wakacje spożycie alkoholu znacznie wzrasta – niestety wzrasta także liczba wypadków, bo „przecież jakoś trzeba wrócić". Według Polskiej Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych 1/3 Polaków była świadkami sytuacji, w której osoba pod wpływem alkoholu siada za kierownicą. Według agencji w lipcu i sierpniu średnio 20% wypadków na drogach powodują nietrzeźwi.
Ponad 3/4 mieszkańców Europy wskazuje jazdę pod wpływem alkoholu za główną przyczynę śmiertelnych wypadków. Na drugim miejscu według Polaków jest nadmierna prędkość, podczas gdy respondenci z krajów tzw. Starej Unii wskazują w tym miejscu na nierozważność. Zdaniem np. Francuzów, Niemców i Holendrów używanie komórki podczas jazdy jest prawie tak samo niebezpieczne jak jazda „na podwójnym gazie".
Liczby nie kłamią
Z raportu Eurocare wynika, że gdyby Unia całkowicie wyeliminowała jazdę pod wpływem alkoholu, ocaliłoby to 10 tysięcy istnień ludzkich rocznie. Straty spowodowane wypadkami z udziałem nietrzeźwych sięgają w ciągu roku 45 miliardów euro. Na próby zniechęcenia kierowców do jazdy „pod wpływem" Komisja Europejska wydała przez dwa lata 2 miliony euro, głównie na kampanie społeczne.
Z kolei eksperci zwracają uwagę, że najskuteczniejszą metodą zmniejszenia liczby wypadków jest obniżenie dopuszczalnego poziomu alkoholu we krwi, tzw. BAC. Jako przykład podają Szwecję, w której po obniżeniu BAC z 0,5 do 0,2 promila liczba wypadków z udziałem nietrzeźwych spadła o 10%.
Policja uważa, że zjawisko można likwidować poprzez jak najczęstsze kontrole kierowców. W 2014 roku w Polsce przeprowadzono 15 milionów kontroli, dwa razy więcej niż w roku 2013, zatrzymując ponad 140 tysięcy nietrzeźwych. W Austrii kontroli było ponad półtora miliona, w efekcie czego ujawniono 40 tysięcy kierowców „na podwójnym gazie". W obu krajach z powodu większej ilości kontroli spada liczba ujawnionych nietrzeźwych. To dobra droga, jak komentują specjaliści bezpieczeństwa ruchu lądowego.
Czy należy dotkliwiej karać kierowców?
Od kilku lat polska policja drogowa wyraźnie postuluje, że należy zaostrzyć przepisy. Zmiany w prawie wprowadzono kilka tygodni temu, warto zatem wybierając się do Polski o nich pamiętać. Jeśli po pijanemu kierowca spowoduje wypadek, to nie tylko straci prawo jazdy, ale też zapłaci mandat w wysokości 10 tysięcy złotych. Jazda bez uprawnień to teraz przestępstwo, za które grozi grzywna i kara nawet do 2 lat więzienia. Osoba po raz pierwszy złapana na jeździe w stanie nietrzeźwości zapłaci nie mniej niż 5 tysięcy złotych, złapany recydywista nie mniej niż 10 tysięcy złotych, natomiast kierowca, który spowoduje wypadek pod wpływem alkoholu – nie mniej niż 10 tysięcy złotych.
W Austrii przepisy także są surowe dla młodych kierowców. Przez pierwsze dwa lata od uzyskania prawa jazdy nie mogą oni jeździć pod wpływem alkoholu, podobnie jak kierowcy ciężarówek powyżej 7 i pół tony.
Zasada zero promili dla wszystkich kierowców, obowiązuje w wielu europejskich krajach, między innymi w Czechach, na Słowacji, na Węgrzech czy w Chorwacji. Gdzie zatem można pozwolić sobie na przysłowiowe piwko? Najmniej restrykcyjne prawo obowiązuje w Wielkiej Brytanii. Kierowca na Wyspach może wsiąść za kółko mając nawet 0,8 promila alkoholu we krwi. Jeśli przekroczy dopuszczalny pułap, grozi mu grzywna w wysokości 5000 funtów lub kara pozbawienia wolności do sześciu miesięcy. Ostrzejsze brytyjskie kary grożą kierowcom, którzy pod wpływem alkoholu spowodowali wypadek śmiertelny. Mogą oni trafić do więzienia nawet na 14 lat. Najczęściej jednak w Europie dopuszczalna norma jest podobna jak w Austrii, czyli 0,5 promila.
W Niemczech przekroczenie tej normy skutkuje grzywną w wysokości 300–500 euro. Mając powyżej promila kierowca może pójść do więzienia nawet na 5 lat, może też pożegnać się z prawem jazdy. Sprawa komplikuje się, jeśli pod wpływem alkoholu kierowca doprowadzi do wypadku: może to znaczyć karę więzienia, rentę dla ofiar czy w przypadku spowodowania śmierci odszkodowanie dla rodziny.
Jak wynika z zestawienia, kary są zróżnicowane, a poszczególne kraje same ustalają przepisy. Coraz częściej pojawiają się jednak opinie, że UE powinna je ujednolicić, tak by nie było żadnych wątpliwości i „pułapek". Na razie planując podróż i wypoczynek kierowca musi wszystko dokładnie sprawdzić sam.
Co wzmacnia świadomość?
Jest mnóstwo sposobów na walkę z pijanymi kierowcami, ale prawda jest taka, że wciąż żadne z europejskich państw nie rozwiązało tego problemu. W Polsce według policji liczba pijących-kierujących spadła po wprowadzeniu szybkich kontroli typu „Trzeźwy poranek". Najczęściej są przeprowadzane po świętach, popularnych imieninach czy w poniedziałki rano. Kontrole drogówki trwają bardzo krótko, policjanci podchodzą do auta ze specjalnym urządzeniem, a kierowca nie wysiadając z samochodu dmucha w alkotest. Jeśli urządzenie wykaże, że kierowca spożywał alkohol, dalsze sprawdzenie odbywa się z inną policyjną ekipą, obsługującą alkomaty. Odmowa wykonania pomiaru oznacza wizytę w szpitalu i pobranie krwi. „Trzeźwy Poranek" pozwala na sprawne sprawdzenie dużej liczby kierowców w wyjątkowo krótkim czasie. Stał się on prawdziwym postrachem polskich zmotoryzowanych.
Francuzi wprowadzili alkotesty w kawiarniach, barach i restauracjach. W Holandii testowano dość kontrowersyjny sposób – na zamkniętym torze trenują kierowcy, którzy są pod wpływem alkoholu! Zdecydowanie bezpieczniejszym sposobem jest jazda w alkogoglach, okularach, które zmieniają postrzeganie rzeczywistości, po założeniu których trzeźwy kierowca zachowuje się jak po wypiciu alkoholu.
W wielu europejskich krajach powodzeniem cieszyła się kampania „kierowca ze wskazaniem", czyli wybranie przed spożyciem alkoholu jednej osoby, która postanowi zachować trzeźwość i odwiezie pozostałych biesiadników. W Austrii pomysł się spodobał, choć trudno jest zweryfikować, czy istotnie kampania przyniosła wzrost świadomości i poprawę bezpieczeństwa na drogach.
Czy warto ryzykować?
Trzeba pamiętać, że w ogólnym przekonaniu społecznym w Niemczech czy w Austrii wypicie dwóch piw i prowadzenie pojazdu to „nic strasznego". Czy istotnie? Dwa piwa wypite przez kobietę to ok. 0,75 promila, a trzy przez mężczyznę to 0,64. W Polsce tyle wystarczy, by trafić na dwa lata do więzienia. Ale w kraju tym jest większe społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem, szczególnie w małych miejscowościach, gdzie są rzadsze kontrole policji.
Temat alkoholu na drodze wraca do mediów po każdej kolejnej tragedii, a tych niestety nie brakuje. O opinię w sprawie prowadzenia pojazdu pod wpływem poprosiłam Małgorzatę Serbin, siedmiokrotną mistrzynię Polski w wyścigach samochodowych, instruktorkę doskonalenia techniki jazdy:
- Kto nie stracił z powodu alkoholu kogoś bliskiego, może nie rozumieć skali problemu. Dopiero gdy ucichnie płacz, pojawia się pytanie: jak można było temu zapobiec? Możemy karać finansowo, zabierać prawo jazdy, zamykać w więzieniach. Czy przyniesie to pożądany efekt? Potrzebne jest zbudowanie długofalowego planu walki od podstaw. Edukacja młodego człowieka, pokazywanie dobrych wzorców, ale także skutków nieodpowiedzialności, gdy wsiada się za kierownicę pod wpływam alkoholu czy środków odurzających, jest drogą do budowania świadomości młodego, a później dorosłego już uczestnika ruchu drogowego. Niezmiernie ważna jest także nasza postawa, absolutny brak przyzwolenia na łamanie prawa. Jeśli słowa nie docierają do odbiorcy, zawsze możemy zabrać mu kluczyki do samochodu. Trzeba być świadomym niebezpieczeństwa wywołania tragedii, która może dotknąć także nas samych.
I to jest chyba najlepszy komentarz. Spotkajmy się po wakacjach w komplecie.
Kary nakładane na nietrzeźwych kierowców w Austrii zależą od wielu czynników, np. czy wykroczenie popełniono pierwszy raz, czy ktoś w związku z sytuacją znalazł się w niebezpieczeństwie, a nawet jaki był stosunek nietrzeźwego do kontrolującego policjanta. W przypadku, gdy kierowca przekroczył 0.5 promila, a badanie nie wykazało więcej niż 0.79 promila, grzywna wynosi między 300 a 3700 euro, na 3 tygodnie zostaje zatrzymane prawo jazdy. Kolejne "widełki" to 0.8-1.19 promila zagrożone karą między 800 a 3700 euro, 1do 6 tygodni aresztu, utrata prawa jazdy na 4 tygodnie, wpis do rejestru skazanych, możliwy wzrost składki ubezpieczeniowej. Powyżej 1.2 a mniej niż 1.59 promila grzywna wynosi od 1200 do 4400 euro, areszt od 10 dni do 6 tygodni, utrata prawa jazdy na 4 miesiące, wpis do rejestru skazanych, wzrost składki ubezpieczenia, oraz skierowanie na specjalny kurs. Powyżej 1.6 promila kary są jeszcze bardziej dotkliwe : 1600- 5900 euro grzywny, 2-6 tygodni aresztu, utrata prawa jazdy na pół roku, wpis do rejestru skazanych, wzrost składki ubezpieczeniowej, specjalny kurs oraz skierowanie na dodatkowy test psychologiczny. Karę aresztu wymierza się najczęściej w przypadku, gdy ukarany kierowca nie ma pieniędzy na zapłatę grzywny.

Magdalena Nieniewska, Polonika nr 245, czerwiec 2015

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…