NATCAR

Tego właśnie szukałem

Paweł Kozłowski ( drugi od lewej) z kolegami z drużyny, fot. Vincenzo Granato
O swojej przygodzie z brazylijskim jiu jitsu, drodze do sukcesu i sposobie na życie opowie nam jeden z młodych zawodników BJJ – Paweł Kozłowski.


Jak zaczęła się Twoja przygoda z jiu jitsu?
– Moja przygoda z brazylijskim jiu itsu rozpoczęła się 3 lata temu. Miałem wtedy 17 lat i grałem w piłkę nożną. Chociaż od dziecka interesowały mnie sztuki walki, to w tym czasie chciałem zostać piłkarzem. Jednak klub, w którym grałem, miał przerwę od treningów i wtedy poważnie zainteresowałem się sztukami walki. Wykorzystałem więc przerwę w piłce nożnej i zameldowałem się w klubie, gdzie można było trenować boks, tajski-boks, zapasy i brazylijski jiu jitsu. I tak po 9 latach przerwałem karierę piłkarza i zacząłem się zajmować sportami walki.

Paweł Kozłowski, fot. Mensura Alica
Co Cię skłoniło, żeby zainteresować się właśnie tym stylem walki?
– Brazylijskie jiu jitsu jest odmianą judo i klasycznego jiu jitsu. Historia tego sportu sięga roku 1917, gdy bracia Helio i Carlos Gracie zaczęli te dwie sztuki walki łączyć ze sobą. Jest to bardzo wszechstronny sport. Uczymy się całego zakresu samoobrony. Na zawodach sędziowie oceniają realność, dynamikę oraz skuteczność danej techniki. Podoba mi się również to, że jest w nim więcej elementów niż w innych sportach walki. Najprościej można powiedzieć, że ta sztuka walki jest połączeniem jiu jitsu i judo. Walka odbywa się we wszystkich możliwych fazach, czyli są podcięcia, rzuty i duszenia. Walka zaczyna się w stójce i toczy się przeważnie na ziemi, aż przeciwnik się podda przez duszenie albo przez dźwignię. Te wszystkie zalety jiu jitsu bardzo mi zaimponowały i zdecydowałem się uprawiać właśnie ten sport. Po 3 latach treningów i zawodów mogę śmiało powiedzieć, że jest on nierozłączną częścią mojego życia. Brazylijskie jiu jitsu to swoboda i nieograniczone możliwości rozwoju – tego właśnie szukałem.
Czy w Wiedniu należysz do klubu sportowego i czy trzeba mieć jakieś predyspozycje, żeby uprawiać ten sport?
– Należę do teamu AKXE Vienna, a klub, w którym trenuję, nazywa się City Thong. Trenerem jest Orlando Neto – Brazylijczyk, który ma bardzo duże doświadczenie w tym sporcie. W naszym teamie uprawia ten sport około 50 osób. Muszę zaznaczyć, że ta sztuka walki cały czas się rozwija i na treningi przychodzi coraz więcej osób. Żadnych specjalnych predyspozycji nie trzeba mieć. Wszystkiego można się nauczyć podczas treningu. Brazylijskie jiu jitsu jest dla każdego. Nie ma żadnych ograniczeń wiekowych. Niektórzy szybko wszystko „łapią", ale są i tacy, którym przychodzi to trudniej. Każdy może przyjść do klubu i spróbować swoich sił w tym sporcie.
Jak wygląda Twój trening? Stosujesz jakąś dietę?
– Przygotowując się do walki robię z kolegami z klubu plan na 4 do 8 tygodni. Przeważnie trenujemy wtedy 2-3 razy dziennie. Na co dzień utrzymuję sportową dietę. Gdy wiem, że będę walczył, stosuję specjalną dietę, bo muszę utrzymać lub zbić wagę. Od czasu gdy zacząłem trenować, o wiele łatwiej mi jest w codziennym, szarym życiu. Jeśli człowiek przełamie się na treningu, po pewnym czasie problemy dnia codziennego są tak małe, że nie sprawiają już kłopotów, a stres jest mniejszy i łatwiej z nim sobie poradzić.
Która z dotychczasowych walk była dla Ciebie najtrudniejsza?
– Najtrudniejszą walką była dla mnie walka w finale otwartych mistrzostw Chorwacji w 2012 roku. Była to moja pierwsza walka po kontuzji kolana, a miałem tylko 10 dni, żeby się do niej przygotować. W finale prowadziłem na punkty 2:0. Niestety, siły mi się kończyły, przeciwnik to wykorzystał i zaczął prowadzić 2:6. Udało mi się jednak zdobyć jeszcze 2 punkty. Doskonale pamiętam, że ledwo stałem na nogach, a czas się kończył. Wiedziałem, że muszę wygrać tę walkę i zdobyć złoto. Niecałe 10 sekund przed końcem zdobyłem 3 punkty i wygrałem walkę 7:6. Po walce moi koledzy z drużyny musieli mnie z maty znosić, bo nie miałem siły, żeby z niej wstać.
fot. Piotr Klein
Jakimi osiągnięciami możesz się już pochwalić?

– Moje największe sukcesy to złote medale na mistrzostwach Chorwacji w 2011 i 2012 r., na turnieju 4 Rivers BJJ 2011, mistrzostwach Austrii 2011 i mistrzostwach Wiednia 2012 oraz na Grappling Games GI 2012.
Moje najcenniejsze osiągnięcia to na pewno wicemistrzostwo Europy i zwycięstwo w kwalifikacjach do mistrzostw świata w Abu Dhabi, gdzie pokonałem dwukrotnie mistrza Europy 2012.
Czy masz ulubionego zawodnika jiu jitsu? Wzór do naśladowania?
Moim idolem jest Rodolfo Vieira, który ma 23 lata. Uważam, że jest on najlepszym zawodnikiem na świecie. Chcę być jak Rodolfo Vieira. I z całych sił dążę do tego celu.
Co robisz w wolnym czasie poza treningami?
– Lubię się spotykać z kumplami z klubu, gdyż mamy te same zainteresowania i cele. Dużo biegam i biorę co roku udział w małych maratonach, a przede wszystkim w Biegu o Puchar Króla Jana III Sobieskiego, organizowanym przez redakcję ,,Poloniki".
Czy chciałbyś kogoś pozdrowić, komuś podziękować?
– Przede wszystkim chciałbym podziękować mojemu sponsorowi, Rafałowi Staszkiewiczowi – właścicielowi firmy Real-Bau. Był on pierwszą osobą, która mi pomogła się rozwinąć w tym sporcie. Dziękuję także sponsorowi Maks z firmy Daniken. Poza tym wielkie dzięki dla trenera Orlando Neto i moich kumpli, Antonio Stanica, Mateja Lepana i Mensura Alica, którzy prawie zawsze jeżdżą ze mną na turnieje i mnie wspierają. Oczywiście podziękowania należą się mojej rodzinie, która również mnie wspiera, jak tylko może. Na koniec pozdrawiam czytelników i apeluję do potencjalnych sponsorów przede wszystkim o wsparcie w drodze do tytułu mistrza świata. Bardzo zależałoby mi na sponsorach, którzy pomogliby mi sfinansować wyjazd do Abu Dhabi na mistrzostwa świata. Chętne osoby proszę o kontakt na e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 
Jak wyglądają Twoje plany, jeśli chodzi o sporty walki?
– Jest to sport, który bardzo szybko się rozwija. Będziemy mogli zobaczyć go w 2016 albo 2020 roku na olimpiadzie. Chciałbym należeć do pierwszych zawodników, którzy będą mieli możliwość walki w tej dyscyplinie sportu na olimpiadzie. Poza tym trenuję też zapasy i tajski boks. Następnym moim krokiem będzie też walka w formule MMA. Miałem możliwość trenować z gwiazdami polskiego i międzynarodowego MMA, do których należą między innymi tacy zawodnicy, jak Mamed Khalidov, Janek Błachowicz, Michał Materla, Juras Jurkowski, Krzysztof Kulak, Mairbek Taisumov. Przede wszystkim jednak chciałbym zdobyć mistrzostwo świata w brazylijskim jiu jitsu. To są moje plany i marzenia, które chcę spełnić w ciągu następnych lat. Dzięki przychylności ludzi, których spotykam na swojej drodze, mam taką możliwość.

Rozmawiała Asenata Burzyński, Polonika nr 217, luty 2013

Top
Na podstawie przepisów art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. informujemy, iż Österreichisch-Polnischer Verein für Kulturfreunde „Galizien“, jest administratorem danych osobowych, które przetwarza na zasadach określonych w polityce prywatności. Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług na zasadach określonych w tej polityce. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie w można określić w ustawieniach przeglądarki internetowej z której Pan/Pani korzysta lub konfiguracji usług internetowej. More details…